Kontynuacja: https://www.hejto.pl/wpis/eh-chwile-mnie-tu-nie-bylo-nie-wrzucalem-dobrego-jedzonka-memow-ani-swoich-sport
Nie wierzę... udało się... Na kilkadziesiąt minut przed przyjazdem rodziców! Szybkie odkurzanie, ostatnie poprawki frontów, wycieranie podłóg. Chowam ostatnie narzędzia do torby i słyszę domofon "Piii Piii", czyli ktoś wszedł z kodu do klatki.
Ale wróćmy kilka dni wcześniej. Widzę, że nie dam rady sam ogarnąć - pomysł mnie przerósł. Myślałem, że demontaż i malowanie będzie najtrudniejsze... A to była pestka przy montażu nowego syfonu, wycinaniu i poprawianiu blatu, dopasowywaniu sprzętu.
Bardzo nie lubię tego robić (bo "zawsze sobie radzę sam"), ale pomyślałem, że to jedyna szansa i zadzwoniłem po pomoc do rodziny. Wszyscy jednym głosem odpowiedzieli - "Pomożemy!". Na drugi dzień miałem zjazd rodzinny, jak ten grudniowy, świąteczny, kiedy wszyscy widzimy się raz w roku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W ruch poszły narzędzia - wyrzynarka, "czajniczek", szlifierka, dremel, wiertarka i wkrętarka. W te trzy ostatnie dni projekt ruszył do przodu jak wystrzelony z procy. Ta "nieszczęsna" szafka okapowa dotarła też wcześniej, niż wszyscy zakładali - udało się ją zamontować jeszcze tego samego dnia wieczorem.
Kilka niedociągnięć jest. Kilka poprawek też jeszcze do zrobienia. Ale efekt finalny nawet mnie zaskoczył, a co dopiero mamę! Oboje byli zachwyceni, szczęśliwi, wzruszeni. I ja też! W końcu mają nową kuchnię!
A jeszcze trzy tygodnie temu nikt nie wierzył w realizację tego pomysłu... Tylko ja!
Dawno już nie czułem się tak usatysfakcjonowany. Dawno już nie miałem tyle siły i zaparcia.
Wiara góry przenosi
#remont #remontujzhejto


