@Ogau Problem którego wielu nie dostrzega, że obecnie nie jest to "promocja" innego stylu życia, a wdrażanie w to, że niebawem będzie to nieuniknione. Serio, obecnie hodowla zwierząt na mięso jest tak obwarowana różnego rodzaju restrykcjami, że mały rolnik, który do niedawna zawsze mógł trzymać zwierzęta na cele chociażby własnej konsumpcji, obecnie nie jest w stanie tego zrobić, o ile nie chodzi o jakieś kury (i to niedługo też się zmieni). Obecnie jest obowiązek rejestracji posiadania powyżej 30 sztuk drobiu, świni na własny ubój nie masz w zasadzie możliwości hodowania, krowy nie ubijesz, bo nie przejesz z niej mięsa (ponad 600-700 kg zwierzęcia). Małych opornych dobili jeszcze ASF-em, który przed laty był znany po prostu jako "pomór świń" i który jako-tako człowiekowi w ogóle nie szkodzi. Wprowadzono zamordyzm w tym obszarze, ale skąd może o tym wiedzieć osoba szukająca mięsa w biedronce. Nawet nie wiesz pewnie tego, że rolnik jakimś cudem posiadający zwierzęta na ubój własny może tego dokonać tylko po przejściu odpowiedniego odpłatnego szkolenia Tylko że te z pozoru niewidoczne zmiany z czasem dotkną i takich jak Ty, których droga mięsa do lady w ładnym markecie w ogóle nie interesuje. Nikt nie zakaże kupowania mięsa w biedronce, to prawda. Ale sprawić, że będą dostępne tylko jego alternatywy, to już może (powiedzmy w perspektywie 5-10 lat, możesz sobie zanotować ten komentarz). Ewentualnie może wywindować tak cenę mięs, że sam z konieczności przeskoczysz na dostępne na Twoją kieszeń "reklamowane lub rozpropagowane przez eventy" produkty zwane przez Ciebie "wege żarciem". Znam pełno debili, którzy powiedzą, że jest to jeszcze lepsze niż mięso i nie dlatego, że faktycznie lepiej smakuje, ale dlatego, że dzięki temu "jest lżej planecie".
A pseudokontent, który do niczego nie obliguje, serio w to wierzysz? Podpisuje się taką deklarację po to, aby nic z tego nie mieć lub niczego nikomu nie pokazać lub nie dawać sygnałów "gotowości" do "nowego"? Sama taka deklaracja jest choćby przygotowaniem lub zwyczajnym oswojeniem ludzi z rzeczywistością, która za jakiś czas być może (o ile ludzie nie zaprotestują) nastąpi.