Wczoraj wracałem z roboty i na oko miałem jeszcze paliwa prawie by dojechać dziś i wrócić ale jak wjechałem już do miasta to zapalił się żydek. W sumie spoko, akurat w pobliżu tankuję... kolejka na 7-8 aut, nie chciało mi się stać to pojechałem dalej z myślą, a dobra zatankuję z rana przed pracą. Mijam kolejną stację i tam też kolejki ale mniejsze, bo to droższa stacja.
Ale nudziłem się wieczorem, pomyślałem, że po 20 będzie już spokój, "zaoszczędzi" się te 40zł to będzie na ekstra piwko czy kebaba... no a tam kolejki jeszcze większe XD
Ale jak już wyjechałem to stanąłem, może 15min i podjechałem pod dystrybutor. Podchodzi do mnie koleś z auta obok, zagadałem, że normalnie albo koniec świata albo wojna idzie panie taki dziś ruch XD Kolo ze spokojem mówi, że w południe jak jechał firmowym busem, to na najtańszej stacji w okolicy już były kolejki niemałe. Teraz jak zobaczył, że dosłownie sajgon tam jest jak prywatnym chciał zatankować, ludzie chyba się pobiją pod tymi dystrybutorami, trąbią na siebie, podjeżdżają pod zderzaki to stwierdził, że podjedzie tu chociaż musiał nadrobić trochę drogi XD