
Najnowsze incydenty miały miejsce w Senegalu i Turcji, gdzie samoloty doznały awarii podczas startu i lądowania. Te zdarzenia nasuwają pytania o standardy bezpieczeństwa stosowane przez Boeinga.

Najnowsze incydenty miały miejsce w Senegalu i Turcji, gdzie samoloty doznały awarii podczas startu i lądowania. Te zdarzenia nasuwają pytania o standardy bezpieczeństwa stosowane przez Boeinga.
@jenot Niby tak, ale to automatycznie nie oznacza że wypadki nie będą się i tak zdarzały. Pierwsze to, co przychodzi mi do głowy, to akcja kiedy pilota British Airways wyssało z kokpitu tylko dlatego że serwisant dzień wcześniej pomylił śruby. Inna akcja to słynne lądowanie bez otwartego podwozia na lotnisku Chopina w Warszawie. Piloci najpierw zdecydowali się kontynuować lot, pomimo wycieku płynu hydraulicznego*, ponieważ myśleli że otworzą podwozie za pomocą systemu elektrycznego. No ale system elektryczny nie zadziałał, ponieważ wybiło bezpiecznik** i nikt tego nie zauważył. Obie akcje zdarzyły się w Europie, a nie w Chinach czy iinym Bangladeszu.
*Boeing wiedział o potencjalnej usterce i wydał biuletyn opisujący, co zrobić, żeby do niej nie doszło. Ale ponieważ usterka nie występowała często i otworzenie podwozia było teoretycznie nadal możliwe, biuletyn nie był oznaczony jako krytyczny. Dlatego LOT go zignorował.
**Część bezpieczników była umieszczona w naprawdę ch*jowym miejscu, gdzie pierwszy oficer mógł o nie łatwo zahaczyć. Tak najprawdopodobniej się stało podczas feralnego lotu. Znowy, Boeing był świadomy problemu i wydał odpowiedni biuletyn. Ale ponieważ problem nie był uważany za krytyczny, LOT zignorował ten biuletyn.
Myślałem, że coś poważnego, a tu takie coś...
737-300 to konstrukcja tak stara, że dziw, że ktoś tym jeszcze lata. W Afryce - wcale nie dziw.
Pęknięta opona - opony są zmieniane bardzo często i to nie przez boeinga tylko przez pracowników linii, która użytkuje ten samolot. Wina mechaników, że nie dopilnowali lub pech. Nie wina boeinga.
Oczywiście nie bronię boeinga ogólnie.
Zaloguj się aby komentować