Jako że nikt jeszcze przy piątku nie zapytał o #sotd, postanowiłem naprawić tę niesprawiedliwość. EO Tigerlust 1990 – perfumy z czasów, gdy za fajny semi-b nie trzeba było wydawać 3k$, community ensarowa była w swoim peaku, masa recek i interakcji między ludźmi. Obecnie wszystko zdechło i postuje 2–3 gości, żeby nabić troszkę $ na zakupy u Ensara.

Perfumy od EO, które najwięcej zyskały, jak coraz lepiej poznawałem ten świat naturalnych składników. Absolutny benchmark, jeśli chodzi o oud/musk combo – świetnie gra tu chiński oud, który świetnie podbija piżmo (podobny vibe co w Areej Chinese Oud) i nie dominuje kompozycji, jak ma to miejsce w EO 1 Hainan 2005.

Mały off top – przez ostatnie kilka tygodni starałem się używać mniejszej ilości perfum i zauważyłem, że mniej znaczy lepiej. Przy naprawdę mocnych zawodnikach, jak Enchanted Rose czy EO 1 Hainan 2005, wystarczy jeden strzał na klatę. Inaczej ciężko jest skupić się na niuansach, bo zapach staje się zbyt intensywny.

Jak to u was wygląda z aplikacją?

#conaklaciewariacie #perfumy

b33354c1-4351-4910-bfcd-76f0cd67f610

Komentarze (27)

Dzisiaj na szyi sztosiwo,a mianowicie Roja PDLN1, odleweczka od @Qtafonix, ależ to jest dobre, tym co nie mieli okazji spróbować to polecam

@Mywave u mnie 1888 od Xerjoff, nos dochodzi do siebie po choróbsku także nie zaszczycam się niczym fajnjejszym co do aplikacji jeśli jestem w domu też używam dwa psiki na zgięcia rak ,wtedy faktycznie zapach dociera z odległości i nie jest tak inwazyjny,fajnie wyłapac poszczególne fazy i niuanse które przy zwykłej aplikacji można przegapic

@Mywave Ajmal Amir One + Haramain Dehnal Oudh Seufi. Aplikacja domowa więc ramiona, nadgarstki i strzał na klatę.

@Mywave Dziędobry


No właśnie. Daleko od nosa. Jak sobie trafię perfumami w policzek, to niezależnie od mocy i ilości tracę je z radaru po lrotkim czasie.


Wsadzanie nosa prosto w moejsce aplikacji nieraz pomaga znaleźć dodatkowe wątki, ale też uniewrażliwia na całość, jeśli z tym obwąchiwaniem się przesadzi. Odczułem to przy okazji Sayat Nova: na chyba pięć aplikacji tylko ta ostatnia była dla mnie naprawdę satysfakcjonująca. Lekko za uszy, lekko pod koszulkę i nacieszyłem się tym zapachem dłużej, niż podczas wcześniejszych aplikacji razem wziętych.


Dziś u mnie Maksim - Musk Couture. Jak dla mnie to kolejna rzecz od Dimy. No i po godzinie nie za bardzo go na sobie odnajduję. Ale to chyba po prostu taka trwałość i lotność tego zapachu jest tu przyczyną. Bardzo miły, ale trudno się nim cieszyć.

@Mywave ALD Royal Barn.


Z aplikacją wszystko zależy od zawodnika. Mój dzisiejszy wystarcza aby jeden strzał na przedramię w pełni cieszył aromatem. Dodatkowo po tym jednym strzale aromatem cieszą się też wszyscy domownicy. Atomki w areejach są przekozackie i pełny press potrafi wywalić potężna ilość soku.

@Grzesinek na początku tygodnia nosiłem RB, przy dwóch strzałach, no przyznam, że przytłoczył mnie swoimi parametrami, jaką on moc nabrał, gdzie jeszcze pół roku temu w cieple był bardziej stonowany.

A co do aplikacji to różnie bywa. Tak na szybko to przychodzą mi do głowy dwa takie zapachy z którymi ewidentnie nie warto przesadzać ani z objętością ani bliskością.

1. Vi et Armis, który z szyi może zadusić dymem, a psikany w zgięcia łokci pokazuje ciekawe niuanse m.in. herbaty i whisky.

2. Headspace Myrrhe, prosty syntetyk, gdzie najlepszą robotę również robią 2-3 strzały daleko od nosa i tworzy wówczas zwiewną cynamonowo-mirrową bańkę, a z bliska nie dość, że pachnie płasko, to potrafi wyłączyć nos całkowicie.

@Mywave Podpisuje się obydwiema rękoma pod tym że mniej znaczy więcej w tym hobby. Zwykle używam 1, max 2 spraye (2 tylko w nielicznych zapachach które potrzebują extra bustera bo z natury są niemrawe).

Przy przesadnej aplikacji raz ze łatwiej o nose blind, dwa ze uważam za niestosowne atakowanie wszystkich w otoczeniu swoim zapachem (analogicznie do zbyt głośnego słuchania muzyki czy darcia japy w miejscu publicznym ). Ja perfum używam głównie dla własnej przyjemności, duża część z tego co używam może raczej odstraszać ewentualnie intrygować otoczenie niż się podobać więc… po co tym epatować

@Mywave świetnie z opisu zapowiada się ten Tigerlust no i nie ukrywam porównanie do ALD Chinese Oud jeszcze pobudziło wyobraźnie, bo uwielbiam go.

Sam jestem zwolennikiem mniejszej ilości psików, więc podzielam Twoje zdanie.

Zaloguj się aby komentować