Jakiś ludzki pomiot nasrał mi swoim psem przed drzwiami auta, na ciemnym parkingu.
Oczywiście w to wlazłem. A, że gówno zmarznięte to nie śmierdziało.
Zaczęło walić dopiero jak się nagrzało w aucie, kiedy zdążyłem je już rozmaślić po pedałach i dywaniku.
#gownowpis na 100%