Jak dojezdzalem do domu to coś rudego(pewnie kot) mi wbiegło pod koła, lekko podskoczylem. Nie miałem szans wyhamować. Ale patrzyłem krwi na oponie nie ma, na drodze też nie leży to chyba się tylko odbił.
#gownowpis
Jak dojezdzalem do domu to coś rudego(pewnie kot) mi wbiegło pod koła, lekko podskoczylem. Nie miałem szans wyhamować. Ale patrzyłem krwi na oponie nie ma, na drodze też nie leży to chyba się tylko odbił.
#gownowpis
Też załatwiłem kiedyś jednego. Zasraniec jakieś samobójstwo moimi kołami postanowił popełnić. Wybiegł w nocy z krzaków. Nawet uczciwie próbowałem go oszczędzić i przyhamowałem oraz odbiłem w stronę krawężnika. Na co siersciuch stwierdził, że zawróci przez co dostał centralnie moim zderzakiem. Został na drodze po wszystkim i chyba dychał jeszcze ale Ducato za mną postawiło kropkę nad i.
Zaloguj się aby komentować