Dyskusja użytkownika AdelbertVonBimberstein
Jadę przez lasy w Borach Tucholskich. Jaka droga jest każdy kto jechał wie: krzaki, kręto i wąsko, ze dwa auta jak się mają minąć to muszą na nieutwardzone pobocze zjechać. 60-70 km/h na budziku bo wyjebka. Spotkać się z sarną nie chcę, a pada też więc droga się świeci a liście błyszczą.
Przypadek nr 1: pojawia się as w Jajco i z daleka mruga mi długimi. Może jakby nie zamrugał to bym zjechał a tak wywalone. Mi się nie spieszy, tempomat 60 i trzymam się równo swojego pasa. Mruga i trąbi. W końcu łapie pobocze (i dobrze, tobie się spieszy- ty sobie niszcz zawieszenie).
Pożegnałem go mrugając mu długimi aż zniknął. xD Nobody is petfect.
Przypadek nr 2: Audi chyba A6 nie wiem nie znam się, ale rocznik gdzieś 2006-2009 max. Już na lepszej drodze bo normalne dwa pasy. Dojeżdża na d⁎⁎ę i czeka, ciśnie, widać niecierpliwy. U mnie na tempomacie 98 kmh na stówie.
JEST OKAZJA, LECI! Wyprzedził, przyśpiesza ze 130 musi mieć, wchodzi w ostry łuk i na środku ... Jeb po heblu. Przypomnę- jezdnia mokra. Idealny przepis na spotkanie z drzewem.
Za 600m shamowuje mnie do zera bo skręca w lewo. Kurtyna.
Niecierpliwych ananasów w kaudi- strasznym i nowszym- było czterech. Na może 50km bocznych w sumie dróg (pomiędzy Chojnicami a Świeciem).
#polskiedrogi

