#heheszki? Nie, serio to istnieje...
#niewiemjaktootagowac

#heheszki? Nie, serio to istnieje...
#niewiemjaktootagowac

@CzosnkowySmok i oczywiście nawet sztandarowy przykład zakrzywia przekaz, bo wycięcie tego, że to były "wrażliwe" lata już nienprzekazuje wszystkich istotnych informacji.
Ale z drugiej strony w technikum bylen jedyną osobą w klasie która nigdy żadnego streszczenia nie przeczytała, nic nowego tak naprawdę.
@CzosnkowySmok a ja nie, nie da się wykształcić umiejętności czytania ze zrozumieniem bez paru książek. Lepsze parę wmuesonych na siłę niż w ogóle żadne - chociaż idealnie to wiadomo, powinno się naukę robić przyjemną.
No ale to nie jest w ogóle kwestia problemu nauczycieli tylko rodziców, bo jak ktoś pozwala dziecku żeby kantował przy czytaniu i nigdy tego czytania nie nauczył to się robią problemy później.
Można by ilość lektur zmniejszyć żeby dyskusje przetrenować jak trzeba ale to tyle.
@Naczelnyhejterkacapow akurat żeś se znalazł papierek lakmusowy - politycy raczej mówią takim językiem jaki najlepiej trafia do ich głównej bazy wyborczej. Politycy mówią prostym językiem, bo to głównie prości ludzie są decydującą siłą polityczną w kraju. Jakby byli bardziej oczytani to politycy naturaknie by się dostosowali.
Taki przykład z USA zresztą, gdzie Trump też bardzo prymitywnym językiem się posługuje ale Biden wcale niewiele lepiej i zdecydowanie czasy elokwentnych przemów przechodzą do lamusa. Dzięki popularności TikToka w USA liczba analfabetów zaczęła wzrastać pierwszy raz w historii kraju także istnieje realna perspektywa, że dzięki wspolczsnym narzędziom znaczna część dzieci przemknie przez edukację nie potrafiąc w pełni posługiwać się pismem. To nie jest jakaś tam abstrakcja, a to się przekłada na to że tacy ludzie później łatwiej w długi będą wpadać itp. itd.
Co do zakazu na rozpowszechnianie takiego oprogramowania to obawiam się, że to by było martwe prawo i nasze urzędy nie maja wystarczajaco dużo kontroli - w przeciwieństwie do Rosji - żeby w ten sposób przeciwdziałać tego typu treściom, zresztą ciężko byłoby dać podstawę prawną.
Szkolnictwo ma parę ról i edukacja to nie jest jedyny cel tym ni mniej z wlssnego doświadczenia mogę powiedzieć, że gdyby to zależało od mojego ojca to by moją edukację olał i wieksze ilości analfabetów to byłoby zjawisko które objawiałoby się już znacznie wcześniej.
W sumie trochę sensu to może moeć. O ile nie wyobrażam sobie czytać tak książki po polsku to obcojęzyczną już spoko. Pamiętam, że hobbita w oryginale przeczytałem po wielu latach nauki angielskiego i to ze słownikiem w ręce. Teraz uczę się hiszpańskiego i w sumie chętnie spróbowałbym sił na książce, no ale nie dla dzieci.
Zaloguj się aby komentować