W Pałacu:
- Andrzej załatw to, no gdzie oni będą spać? W nogach?
- Agatko ale to kole...
- Ich hab die Schnauze voll! ANDRZEJ!
- No dobra, dobra. Ubieraj się.
W saloniku na kanapie przed tv siedzą dwaj kumple Andrzeja:
- Andrzej, gdzie idziesz?
- Chłopaki, macie tu xboxa, pograjcie se a ja skoczę po piwko i czypsy.
Spod Pałacu odjeżdża limuzyna: brum, brum, brum.
Półtorej godziny później:
- Mariusz...
- Co?
- Andrzej coś długo nie wraca...
- Pewnie kolejka w biedrze, nie jęcz.
PUK PUK PUK
- O! Widzisz Maćku? Piwerko i czypsy idą, leć no otwórz.
Nieświadom niczego Maćko poszedł i otworzył drzwi... i zbladł... i zesrał się.
Zaloguj się aby komentować