Boję się jak pies wyskakuje do płota, który jest tuż przy drodze, chciałbym żeby pies nie mógł przebywać tak blisko, niezależnie czy jest za płotem.

Propozycja prawa:
Pies nie może przebywać ileś metrów od drogi, niezależnie od płota, więc musi istnieć albo dodatkowy płot dzięki któremu pies nie podejdzie do drogi bliżej niż na kilka metrów, albo po prostu główny płot działki musi być kilka metrów od drogi, jeśli przebywa za nim pies.

Wtedy łatwo będzie móc ocenić i karać właściciela, gdyby puszczał psa bliżej, nie byłoby żadnej uznaniowości.


Art. X. Zabezpieczenie posesji przylegających do dróg publicznych

  1. Właściciel lub opiekun psa na posesji graniczącej bezpośrednio z drogą publiczną, chodnikiem lub ciągiem pieszo-jezdnym, zobowiązany jest do utrzymywania zwierzęcia w sposób uniemożliwiający mu bezpośredni kontakt z granicą posesji od strony tej drogi.

  2. W celu realizacji obowiązku, o którym mowa w ust. 1, właściciel zobowiązany jest do wyznaczenia wewnętrznej strefy bytowej psa, oddzielonej od zewnętrznego ogrodzenia posesji stałą barierą fizyczną (np. dodatkowym wygrodzeniem) w odległości nie mniejszej niż 2 metry od granicy działki.

  3. Obowiązek ten dotyczy wszystkich psów, bez względu na rasę, wielkość i przejawiany stopień agresji.

  4. Dopuszcza się odstępstwo od stosowania bariery odległościowej wyłącznie w przypadku zastosowania pełnego ogrodzenia (muru lub ekranu) o wysokości min. 2 metrów, całkowicie uniemożliwiającego kontakt wzrokowy i akustyczny zwierzęcia z osobami trzecimi na drodze, o ile konstrukcja ta zapewnia pełne bezpieczeństwo fizyczne.


    #psy #psiecko #bezpieczenstwo #polskiedrogi #prawo



df2d2d2a-1d98-4f5a-9d20-648e8158b59c

Komentarze (27)

@fewtoast tak działają LLMy.

Tylko to trochę zniechęca do czytania. Czemu mam czytać 200 linijek czegoś, co sam byś zawarł w 30?


Zwłaszcza, że nie chciało ci się nawet pousuwać błędów formatowania. Może nawet sam nie przeczytałeś tego wszystkiego?

@Legendary_Weaponsmith Ach o to chodzi. Foramtowanie poprawiłem, to minimalne.
Styl AI może razić, ale uważał że dość krótko ujął to co istotne, jaki jest problem i potem już po prostu propozycja zapisu w prawie.

@Legendary_Weaponsmith Swoimi słowami:
Boję się jak pies wyskakuje do płota, który jest tuż przy drodze, chciałbym żeby pies nie mógł przebywać tak blisko, niezależnie czy jest za płotem.

Propozycja prawa:
Pies nie może przebywać ileś metrów od drogi, niezależnie od płota, więc musi istnieć albo dodatkowy płot dzięki któremu pies nie podejdzie do drogi bliżej niż na kilka metrów, albo po prostu główny płot działki musi być kilka metrów od drogi, jeśli przebywa za nim pies.

Wtedy łatwo będzie móc ocenić i karać właściciela, gdyby puszczał psa bliżej, nie byłoby żadnej uznaniowości.

@fewtoast 

Pies nie może przebywać ileś metrów od drogi, niezależnie od płota, więc musi istnieć albo dodatkowy płot dzięki któremu pies nie podejdzie do drogi bliżej niż na kilka metrów, albo po prostu główny płot działki musi być kilka metrów od drogi, jeśli przebywa za nim pies.


Kontrpropozycja - znajdź sobie swój safespace i siedź tam. Zaraz po psach zaczniesz psioczyć że ptaki głośno ćwierkają, potem że wiatr mocno wieje a w końcu że drzewa się za mocno kołyszą.

Zastanów się najpierw jaki jest koszt i zysk społeczny z proponowanych rozwiązań. Bo legislacja "bo ja się boję" to jest poziom dosłownie przedszkola.

@fewtoast to nie jest zły tekst, to szczera wypowiedź.

Jako człowiek nie mam ochoty czytać co bot napisał, mam ochotę zobaczyć co ty masz na myśli, napisane w autentyczny sposób.


To nie jest wymysł — to pragmatyzm. W ten sposób pokazujesz szacunek do czasu ludzi.


I tak serio (bo trochę się wygłupiałem udając bota), to to co sam napisałeś było dużo lepsze.


Wiadomo, są starsi ludzie, albo tacy, którzy z innych powodów nie czytali za dużo tekstów pisanych przez LLM. Im pewnie coś takiego zaimponuje bardziej. Ale ogół ludzi w internecie zaczyna się powoli od takich rzeczy odwracać.

@dolitd Gdy idziesz drogą i nagle metr od Twojej nogi pies dostaje szału za płotem, to nie jest tylko kwestia "hałasu". To czysta fizjologia: nagły strzał 100 decybeli prosto w ucho, skok tętna i wyrzut kortyzolu.

Jako przechodzień nie masz szans ocenić w ułamku sekundy, czy ten konkretny płot jest stabilny, czy furtka jest domknięta i czy siatka nie jest przerdzewiała u dołu. Nie masz czasu na reakcję, jesteś w trybie "walcz lub uciekaj", zanim w ogóle pomyślisz. To nie jest "brak komfortu", to jest systemowe narażanie ludzi na stres i fizyczne zagrożenie.

Dlatego potrzebujemy prawa opartego na dystansie, a nie na wierze w solidność płotów sąsiada. Każdy pies przy drodze publicznej powinien być obligatoryjnie odsunięty od ogrodzenia o kilka metrów. Koniec z "mój piesek tylko szczeka" – liczy się biologia pieszego i fizyczna bariera, której nie da się sforsować z zaskoczenia.

(to z AI ale zgodne z tym co mu pisałem)

@fewtoast 

To czysta fizjologia: nagły strzał 100 decybeli prosto w ucho, skok tętna i wyrzut kortyzolu.

To już jest konkretny zarzut. 100dB można zakwalifikować jako immisję i powinno być traktowane jako takie przez lokalne władze, kontrolujące bez zapowiedzi z poziomu uszu pieszego na chodniku. Nie potrzeba do tego dodatkowych przepisów wedle mojej wiedzy. To pozwala na racjonalne rozwiązanie problemu zgodnie z uwarunkowaniami konkretnego zwierzęcia, działki i właściciela. Może wydzielić inną część działki dla zwierzęcia, może rzeczywiście wstawić np. pleksę (ekrany akustyczne mają swoje rozdmuchane specyfikacje i nie kosztują małych pieniędzy) czy po prostu pójść z pimpusiem na szkolenie behawioralne.

Bo o to przecież chodzi, eliminację problemu, prawda? Nie proponujesz tego wszystkiego, żeby dojebać komuś i rządzić się na jego działce, tylko chcesz usunąć problem, prawda?

@eloyard 

Bo o to przecież chodzi, eliminację problemu, prawda? Nie proponujesz tego wszystkiego, żeby dojebać komuś i rządzić się na jego działce, tylko chcesz usunąć problem, prawda?

No tak, ale nie chcę martwych przepisów albo zemsty sąsiadów. Jak prawo jest jednoznaczne to problem jest rozwiązany automatycznie, bez niczyjej woli ani interpretacji. To jest problem który próbuję tu rozwiązać.

@fewtoast Nie jest, bo przy wymogu 2m nikt tego nie wprowadzi - będziesz miał bzdurną propozycję legislacyjną, "bo się boisz". A jakby nawet wprowadzili to z taką ilością wyjątków i okresów przejściowych że będziesz tylko płakał jak somsiad pokaże straży miejskiej glejt że "on jest zwolniony i pierdol się".

Pojebało w kitę? 2m? Może 100km? Wystarczy bariera taka, aby uniemożliwić fizyczne przekroczenie jakiejkolwiek części działa zwierzęcia poza zewnętrzny płot. I kara za wkurwianie zwierzęcia i pchanie paluchów lub innych rzeczy poza linię płotu z zewnątrz.


Te 2m to tak z d⁎⁎y wyciągnąłeś że chyba masz jakąś traumę przez własną głupotę spowodowaną, a nie zwierzęta na cudzych działkach.


@eloyard 

Wystarczy bariera taka, aby uniemożliwić fizyczne przekroczenie jakiejkolwiek części działa zwierzęcia poza zewnętrzny płot

Nie. W proponowanym prawie jest że musi być bariera i wizualna i akustyczna albo odległość. Samo to co napisałeś nie wystarczy.

Dwa metry to naprawdę niewiele.

>wyciągnąłeś że chyba masz jakąś traumę przez własną głupotę

Czemu to lekceważysz?

@fewtoast 2m to gigantyczna odległość - w tej chwili przepisy wymagają minimalnej odległości 3-4m zabudowań od granicy działki.

Nie ma najmniejszego sensu arbitralne 2m odległości dla zwierzęcia. Powiedz lepiej, skąd taka z dupy odległość? Jasno zapisany wymóg dopasowania płotu aby całkowicie uniemożliwić zwierzęciu możliwość kinetycznego ataku poza granicą działki jest wystarczający. Akustyczny aspekt jest ciekawy, ale nadal uważam za bzdurny. W związku z tym jaki byłby koszt realizacji tego. Idąc tym tropem, wokół szkół, przedszkoli i placów zabaw też powinny być bariery akustyczne.

Lekceważę traumę własnej głupoty, bo tym właśnie jest. Ktoś się sparzył i przez to próbuje cały świat pod siebie ustawiać nie licząc się z kosztami wszystkich wokół.

@eloyard Wymóg odległości jest jasny, żeby nie było pola do interpretacji i olewania przepisu.

Dzieci nie są tak nieprzewidywalne jak psy i właściciele psów.

Aspekt akustyczny jest tak samo mocny, przy wywołaniu nagłego zagrożenia, jak i wizualny jak i fizyczny.

@eloyard Ktoś się sparzył? Chodzi o to że ludzie nie mogą iść w danym kierunku bo się boją chodzić sami czy z dziećmi. Albo że co ileś domostw jest ujadanie z bliskiej odległości.

@fewtoast 

Dzieci nie są tak nieprzewidywalne jak psy i właściciele psów.

Ale są głośne. Mówimy o kilku oddzielnych aspektach - podnosiłeś zarzut głośności.


Wymóg odległości jest jasny, żeby nie było pola do interpretacji i olewania przepisu.

Napisałem już wyżej że to może być regulowane przez adekwatną egzekucję już istniejących przepisów, a nie arbitralne tworzenie wyciągniętej z dupy legislacji.

@eloyard Może i albo wyjdzie albo nie wyjdzie, w zależności od siły walki o swoje, humorku i sympatii straży miejskiej, zdolności poświęcenia czasu, odporności na zemsty sąsiedzkie. Nieważne, że w słusznej obiektywnie sprawie. Automatyzm i jednoznaczność prawa, rozwiązuje te wszystkie problemy.

A szczegóły można ustalić inne, ale nie ma tu wiele pola do manewru.

@fewtoast Sens polega na tym, że ustalanie szczegółów implementacji w takim bzdurny sposób zaprasza bo obchodzenia problemu tak, że kukle będą swędzić. A ustalenie efektu końcowego jest o wiele racjonalniejsze. "żadna część psa nie ma prawa wystawać" "w zakresie wys. 1-2m, przy krawędzi chodnika od strony działki dB w szczycie nie ma prawa przekroczyć 80" to jest coś co ma zaadresować realne problemy, a nie wymysły.

@eloyard OPowi chodzi chyba o sytuację, że idziesz spokojnie chodnikiem, rozmawiając z drugą osobą i 30cm od Twojej twarzy, zaczyna NAGLE szczekać głośno pies, którego kompletnie się nie spodziewałeś, bo czaił się w tujach. Więc jest element zaskoczenia, zagrożenia, który powoduje, że serce podchodzi Ci do gardła. Miałem tak wiele razy za gówniaka. Myślę, że dla osoby starszej mogłoby być to być nawet dość niebezpieczne. Nie mówiąc już o sytuacjach, gdzie idzie jakiś mały brzdąc chodnikiem, blisko płotu i pies może wystawić pysk i go złapać zębami za ramię/rękę.

W kwestii regulacji tego nie mam zdania.
2m to na pewno sporo. Na pierwszy rzut oka wydają się to być kolejne zakazy i regulacje. Z drugiej strony z debilami nie da się inaczej, i jak wprost nie jest napisane, że nie można srać do pakomatu, to jeden z drugim pójdzie i będzie srał, bo prawo tego wyraźnie nie zabrania.

@HmmJakiWybracNick https://www.hejto.pl/wpis/gdy-idziesz-droga-i-nagle-metr-od-twojej-nogi-pies-dostaje-szalu-za-plotem-to-ni?commentId=037e7bdc-9b13-40a3-baa5-9b43f2eeb411

To że ktoś robi coś złego, bo uważa że jest cwany, to jest objaw słabości organów państwa, a nie przepisów, jeśli te istnieją a nie są przestrzegane. Na moje jeśli wszelkiej maści normy hałasu itp. immisji nie są do tego adekwatne, to można je o wiele prościej i bezpieczniej dla całości społeczeństwa (tak, kwestia wydawania pieniędzy na głupie pomysły i zmuszanie ludzi do wykonywania głupich przepisów, lub ich obchodzenia, to jest kwestia bezpieczeństwa).


Ja rozumiem i podzielam racjonalny zarzut. To że "ktoś się boi" to nie jest racjonalne i mierzalne. To jest psychologiczny problem tego co ma jakąśtam fobię i społeczeństwo nie jest tej osobie winne tworzenia safespace w przestrzeni publicznej za gigantyczne pieniądze. Ale "Zwierzę ma możliwość zrobienia komuś krzywdy" już jest. "Psie ujadanie przekracza ogólnie przyjęte normy" już jest. Chodzi mi o Malum prohibitum vs. Malum in se. Największym moim zarzutem jest ten z dupy wyjęty fragment o 2m, bo (tak jak napisałem) pamiętam o 3-4m obowiązku odejścia od granicy działki z budynkiem. Czyli postawiłem chałupę z jakimś minimalnym ogródkiem i teraz pies nie może sobie pobiegać, bo ktoś się boi (bo nie mam racjonalnego miejsca na 2m odsunięty drugi płot, a na inne rozwiązania coś by się dało wymyślić żeby osiągnąć taki sam cel). No taki chuj i w pizdu krzyżyk na drogę.

@fewtoast jeśli się pies rzuca na płot jak psychol to problem raczej z włascicielem a nie z psem lub plotem.


Cały zresztą post opobota to radykalizujący i polaryzujacu belkot....


Post śmierdzi na kilometr sztuczną troską.


Sama idea psa poniekąd polega na tym że szczeka i broni posesji.


@HmmJakiWybracNick kwestia zakazu korzystania ze swojej wlasnej posesji w ramach jej granic jest totalnie iracjonalna.

Prędzej powinnien być ogólnokrajowy mechanizm zgłaszania agresywnych zwierząt co skutkowało by interwencją wobec właściciela.

Zaloguj się aby komentować