Komentarze (11)

Fajnie te ceny wyglądają... przynajmniej do czasu aż sobie przypomnimy ile wynosiło średnie wynagrodzenie na rękę


@NiebieskiSzpadelNihilizmu miło że ktoś zwraca uwagę na to, że wtedy przeciętny Polak był kurewsko biedny xD. Zawsze mnie rozwala, jak ludzie romantyzują tamte czasy i pałują się do zdjęć gazetek czy pylonów na cepeenach. Jak sobie przyopmnę ile wtedy zarabiali moi rodzice, to się zastanawiam jakim cudem my z głodu nie pozdychaliśmy.

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta tak bardzo to xD jakis czas temu ktos na tej stronie mi tlumaczyl, ze kiedys mcdonalds byl tani i oplacalo sie do niego chodzic, w polsce xD bo cheeseburger za jedyne 2 zlote!!! no tak, jak sie zignoruje, ze miesieczne wynagrodzenie wynosilo 700 zl, to brzmi fajnie. dla mnie w dziecinstwie takie frykasy byly tylko, jak jakis konkurs wygralem i dostawalem kupon z darmowym hangungerem xD

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta @solly taa, idealizować tamte czasy można pod wieloma względami, spoko, ale robienie tego pod względem domowych finansów to objaw gwoździa w mózgu. Mi się to wydawało zawsze oczywiste, bo to są lata mojego +/- dzieciństwa i do dziś pamiętam właśnie to, jak ludzie byli zwyczajnie biedni i to biedni nie na zasadzie "ooo ja biednyyy nie stać mnie na nowego Superba w full opcji na leasing co 4 lata to wezmę tylko pakiet średni booo hooo" tylko "trzeba zaciskać pasa żeby było w ogóle co jeść". Zresztą Superba... kurwa, wtedy wychowując się na "wielkiej płycie" przyblokowe parkingi, jakkolwiek były małe, to i tak świeciły pustkami, a jak już się tam coś pojawiło to jakiś maluch, caro albo duży fiat. Temu dziś jest z nimi taki problem- bo kiedyś nie było sensu budować większych, bo i tak były "za duże". Jak ktoś miał lanosa to już był burżujem, a merca beczkę- jebanym bogolem, a ich ilość w całym mieście można było pewnie policzyć na palcach jednej ręki drwala, bo i samych aut na drogach było tyle co kot napłakał.


Dlatego z taką nostalgią rozpamiętuję do dziś to, jak się od taty od wielkiego święta dostało do ręki piątaka, wychodziło na osiedle bawić z resztą bandy i się było królem życia, bo za te pięć złociszy w osiedlowym spożywczaku można było kupić masę rzeczy. Wiadomo- jak na możliwości dzieciaka, ale wciąż. Dziś za 5 zeta to jest dobrze jak się uda colę kupić. Ale zwykle się odkładało jak najwięcej, żeby coś na później zostało, bo taka okazja nie trafiała się co tydzień. Dziś z 5 zł to możesz odkładać resztę co najwyżej jak kupisz 1 kajzerkę w biedrze. Nie było żadnego magicznego "obowiązkowego kieszonkowego", człowiek od początku uczył się szacunku do pieniądza, sam z siebie, nie jakimiś wymuszonymi pogadankami, nakazami czy zakazami. Sam sobie zdawałem sprawę, że w domu zdecydowanie nie było dojmującej biedy, ale jednak te 5 złociszy jak już się dostało, to było widać, że to było zdecydowanie wykalkulowane, czy akurat jest dość kasy, że można dzieciakowi sprawić radochę, czy niestety nie. I człowiek od małego w chuj to doceniał, a jak był trochę starszy, to sam szukał sposobu jak sobie dorobić i mieć choćby minimum tej finansowej niezależności, żeby było na zachcianki. Nie tak jak dzisiaj, że typ ma 25 lat, siedzi na dupie u starych i się zastanawia jak zrobić, żeby być ynflu i żeby kasa spływała sama z nieba.

Zaloguj się aby komentować