Przecież każdy z nas może mieć taki stan, że zabije.
ociehui.
I jeszcze to ciągłe szycie narracji, że ofiara była sama sobie winna, że nie wiadomo, na kogo chłopcy by wyrośli (sic!), mogli nie iść, nie chodzić tamtędy itd. Ona to wie, bo była zgwałcona i to była jej wina, bo jako 15-latka poszła wieczorem na Starówkę z koleżanką do kawiarni i tak jakoś się złożyło, że trzej gangsterzy i zwyrodnialcy wrzucili ją i koleżankę do wozu, a potem zbiorowo zgwałcili w jakimś mieszkaniu. Jej wina. Sama się o to prosiła. Trzeba było nie iść na Starówkę.
Masakra.