Dlaczego „ustalone” nie znaczy „zrozumiane”

Dzisiaj trochę o tym jak się dogadać z biznesem, żeby zrobić ale się nie narobić :P

Czasem dowozimy funkcjonalność... zgodną z ustaleniami, ale nie taką jaką klient chciał.

Opisałam dwa swoje podstawowe patenty na ustandaryzowanie komunikacji, żeby uniknąć fcukupów


PS. Na koniec w offtopie trochę o tym czy AI zastąpi programistów


Zostawiam link i zachęcam do lekturki jak zwykle. Pod wpisem można zostawić maila, żeby kolejne przychodziły na pocztę.

https://thecommitline.substack.com/p/dlaczego-ustalone-nie-znaczy-zrozumiane


#programowanie

Substack

Komentarze (9)

Największym problem biznesu jest to że nawet mówiąc ma na myśli coś innego. Klient zawsze myśli kategoriami jakie zna a nie jakie chce.


Teoretycznie powinniśmy mu zapewnić wszelkie wygody ale tutaj wchodzi tzw budzet i zaczyna się balansowanie między pierdnieciem a zesraniem się


Na razie ejaj (używam potocznie bo to nie jest żadnej ejaj) ma własne problemy i ciągle drozeje

Dlatego między devem i klientem powinien być jakiś pośrednik - product owner, czy coś w tym stylu. Czyli osoba znająca potrzeby biznesu, umiejąca negocjować i stawiać granice dla życzeń, a jednocześnie na tyle techniczna, że może dać devowi konkretne wytyczne do zaimplementowania.

IMO jedna z najlepszych rzeczy wprowadzanych przez DDD to nie żaden wzorczec strategiczny czy taktyczny, tylko ubiquitous language. Zawsze staram się w projektach pilnować wspólnych nazw między produktem a nami, bo bez tego to mówimy w dwóch różnych językach xd

Zaloguj się aby komentować