Dlaczego ludzie się tak starają o samobójców?Często mówią, że nie warto, są różne linie wsparcia. Jak ktoś jest stary, głupi jak ja to śmierć jest dobrą opcją, w zeszłym roku miałem zator płucny, myślałem że to zawał i miałem zero strachu z tego powodu, co mam do stracenia? znajomych brak prócz jakichś tam internetowych, umiejętności? brak, problemy z jazdą samochodem, problemy by się porozumieć oralnie z ludźmi - mówię jak Maciuś z Klanu, diagnozę mam niby tylko depresję i zaburzenie osobowości ale przy tym jak przez 10 lat męczyłem maturę z matematyki i prawo jazdy to musi też być u mnie przynajmniej upośledzenie ale psychiatra mówił, że w końcu zdałem, ale co to za życie jak proste rzeczy 10 lat zajmują a lata lecą, tylko się męczę w tym padole i tyle.


#samobojstwo #depresja #przegryw

4e86eaa0-bfec-49eb-93c0-51d994120cbf

Komentarze (18)

WatluszPierwszy

@KrzysztofBednarczyk Próbowałeś terapii? Nie raz, ale kilak razy. Ja "przerobiłem" trzech terapeutów zanim udało mi się dobrze trafić. U mnie przewlekła depresja (ponad 20 lat w tym syfie) w tym 10 lat walki, żeby jakoś się utrzymać na powierzchni. W pakiecie mam ostre OCD, lęk uogólniony i ADHD. Kiedyś mnie to tak wyeliminowało z życia, ze straciłem pracę a z domu wychodziłem tylko po zakupy. Taki stan trwał dwa lata. Straciłem znajomości, kontakt z ludźmi (poza najbliższą rodziną), hobby i pasje odłożyłem na półkę na kilka lat. O myślach samobójczych i próbach pójścia na drugą stronę tęczy nie wspominam nawet. Jestem żywym dowodem, że można z tego wyjść. Nie poddawaj się. I nie myśl o tym, że nie masz dla kogo żyć, bo najpierw musisz chcieć dla siebie a inni, to inni i o nich później pomyślisz (czy są czy ich nie ma).

KrzysztofBednarczyk

@WatluszPierwszy 10 lat do tej samej psycholog chodziłem, nie zmieniałem bo ta była za darmo, nie zamierzam nic płacić gdy nie mam pracy a efekty nie są gwarantowane, w Polsce byłem 6 miesięcy w psychiatryku 10 lat temu.


Teraz mieszkam we Włoszech i mam rentę tam na depresję i zaburzenie i tam byłem 2 miesiące w psychiatryku, brałem już masę leków i żaden w ogóle nie działa prócz negatywnych efektów.


Nie wiem czy cokolwiek pomoże bo od gimnazjum spałem po 2-3 godziny, niekiedy zarywałem przy kompie do 2 nocek bez spania i efekty tego co pisze w necie pokrywałyby się z tym jaki jestem - przyjebany bez emocji jaby wszystko było snem i raczej nic mi nie pomoże chyba, że kokaina ale gdzie znaleźć dobrego dilera i kasę na to...

Opornik

@KrzysztofBednarczyk mamy tu wysokiej klasy ekspertów z doświadczeniem od tych spraw, musisz poczekać aż będą mieli chwilę by odpisać.

Bezsenność to koohwa znam ten ból.

KrzysztofBednarczyk

@Opornik Teraz już śpię normalnie przed północą potrafię zasnąć, pytanie jak wyeliminować efekty braku emocji, przymulenia przez to, że sobie w młodości zniszczyłem organizm grając w gierki zamiast spać.

Opornik

@KrzysztofBednarczyk

>że sobie w młodości zniszczyłem organizm grając w gierki zamiast spać.

E tam, każdy w młodości grał w gierki zamiast spać. :)
Albo pracował. Wspominam z nostalgią, ale no niestety teraz już nie te latka.

KrzysztofBednarczyk

@Opornik Ale czy spali codziennie po 2-3 godziny? z drugiej strony może to nie jest problemem bo już za dzieciaka wołali na mnie "Caritas" - dla nich to oznaczało dałn mimo, że to jest instytucja choć pewnie nie wysypianie nie pomogło na tej zjebany łeb.

Opornik

@KrzysztofBednarczyk no nie, potem w dzień się odsypialo.

cyberpunkowy_neuromantyk

@KrzysztofBednarczyk

Sam się dzisiaj zastanawiałem nad tym.


Pomyślałem, że ludzkość dzięki rozmaitym chorobom psychicznym, w tym depresji, mogła stracić/straciła (to tylko gdybanie, oczywiście) wielu cennych ludzi, którzy mogliby zaoferować coś dobrego światu.

Na przykład Beethoven - przez postępującą głuchotę aż do całkowitej utraty słuchu popadł w depresję i myślał o samobójstwie. Udało mu się to przezwyciężyć i dalej tworzył. Dzięki niemu świat się wzbogacił w różne utwory. Czy dużo by się zmieniło, gdyby ich nie napisał, tylko się zabił? Trudno powiedzieć, jak duży/mały wpływ miała jego postać i muzyka.


Przede wszystkim depresja sprawia, że myślimy sobie o wiele gorzej, niż jest w rzeczywistości. Sam to przerabiam od jakichś dziesięciu lat.

I przykład z życia wzięty - mam kolegę, któremu umarł fragment mózgu, przez co ma problemy z motoryką et cetera. Ma trudności z poruszaniem się, z jazdą samochodem, jednakże ukończył studia prawnicze (i to na UJ), napisał książkę, niedługo skończy drugą i po prostu żyje.

Myślę, że to dlatego ludziom zależy, żeby inni nie odbierali sobie życia. Nigdy nie wiadomo, kiedy się polepszy - albo pogorszy, jak pewnie podpowiada Ci, a na pewno mi, depresja. No ale nie warto jej słuchać. ; )

KrzysztofBednarczyk

@cyberpunkowy_neuromantyk Tylko ja mam poparte dowodami, że jestem odpadem, miałem zawsze zagrożenie z matematyki, zdawanie prawka i matury 10 lat.


Być może zawaliłem potencjalnie bycie montażystą bo tworzyłem machinimy z San Andreas, parę z nich pykło i były popularne ale ciężko by było z samych przeróbek San Andreas pracę znaleźć a do filmówki bym się nie dostał bo matury nie miałem a teraz chyba trzeba pokazać swoje portfolio komisji by się tam dostać na studia.

WatluszPierwszy

@KrzysztofBednarczyk generalnie z robotą jest tak, że w obecnych czasach wykształcenie nie jest aż takim wyznacznikiem umiejętności. Ja mam tylko maturę a pracuję na specjalistycznym stanowisku. Ja wiem, że to się łatwo mówi, że "wszystko się da", ale mi życie pokazało, że jednak można nie wszystko, ale na pewno kilka rzeczy zrobić.

Jak już masz jakieś doświadczenie, coś robiłem i, jak sam mówisz "pykło", to próbuj. Znam ludzi z branży IT bez matury i studiów.

cyberpunkowy_neuromantyk

@KrzysztofBednarczyk

Mojemu koledze po urodzeniu nie dawano zbyt dużych szans na normalne funkcjonowanie. Jego mama przejechała z 40 tysięcy kilometrów po różnych lekarzach, szpitalach i tak dalej - bardzo o niego walczyła.

Cóż, ja miałem poprawkę z matematyki w technikum, na studiach również - zdałem tylko dlatego, że udało mi się trochę ściągnąć. Podobnie ze statystyką - przeokropny przedmiot, z którego od razu miałem drugi termin, ponieważ nie zaliczyłem ćwiczeń. Cieszę się, że nie poszedłem na inżynierkę, ponieważ tam dochodziła jeszcze fizyka. xD

Po prostu nie mam predyspozycji do niektórych przedmiotów. A prawa jazdy do dzisiaj nie zrobiłem (chociaż mam plan zrobić w tym roku), wyjeździłem raptem z piętnaście godzin, więc nawet nie wiem, ile by mi zajęło zdanie go. ; )

No nie wiem, nie wiem. Robienie czegokolwiek zawsze w jakiś tam sposób rozwija. Może na filmówkę byś się nie dostał (nie wiem, jakie są kryteria et cetera), ale myślę, że zawsze znajdą się chętni na zdolnych i doświadczonych montażystów. Myślę o tym na zasadzie moderów gier - mam wrażenie, że ci utalentowani często otrzymują propozycje etatu w firmach tworzących gry.

Przede wszystkim sam musisz dać sobie szansę. Wiem, że to nie jest łatwe. Pewnie masz też trudniej niż ja obecnie. I nie chcę pisać frazesów, ale trzeba mówić sobie miłe rzeczy, nawet jeśli się w to nie wierzy. Mózg to tylko biologia, którą można oszukać i jak będziesz sobie często powtarzał, że jesteś fajny, to w końcu wytworzą się nowe ścieżki neuronalne i Twój mózg zacznie uważać, że jesteś fajny. A jak będziesz sobie powtarzał, że jesteś odpadem, to te wydeptane już ścieżki będą się tylko pogłębiać i nie zmienisz nic w swoim myśleniu.

Opornik

@KrzysztofBednarczyk o kurwa, zawsze byłem chujowy z matmy, nie wiedziałem że jestem odpadem. I moje potomstwo też ma problemy, tak jak ja musi brać korki, idę mu powiedzieć że jest odpadem, bo pewnie nie wie.

To samobiczowanie jest charakterystyczne dla ludzi z depresją, to nie są fakty, co piszesz, tylko choroba która cię toczy.

Opornik

@WatluszPierwszy @KrzysztofBednarczyk Mamy tu takiego jednego co nawet matury nie ma, nie mówiąc o studiach, a w #diy takie cuda wyczynia że ludzie po elektronice przecierają oczy.

1ad88782-0682-4beb-a64e-555a3a070ec9
KrzysztofBednarczyk

@WatluszPierwszy Pewnie w 2013 jak kończyłem technikum i zamiast ciągnąć rentę po ojcu poszedłbym do jakiegoś kołchozu naprawiającego komputery to by jakoś się to potoczyło ale ciotka z którą mieszkałem namówiła mnie, że lepiej do gówno policealnych zaocznych iść i dalej się uczyć by renta była, nie widzę teraz żadnej pracy będąc 32 letnim wrakiem człowieka.

Legendary_Weaponsmith

Ja od września dobierałem leki na ADHD. Teraz wiem jak sobie zjeść pigulke, żeby być "normalnym". Taka plotka - nie potwierdzone info - ale na autystyków wiele leków i substancji działa mocniej. Czy na pewno trafiłeś na dobrego psychologa, który wiedział jak cię prowadzić? Terapia ponad 2 lata u tej samej osoby to oszustwo. No ale jak nie masz kasy na innego, to może w inny sposób?


Idź do klasztoru buddyjskiego albo świątyni. Naucz się medytacji.


Poczytaj filozofii. Jesteś na rencie? Masz czas. Polecam zacząć albo od Eckharta Tollego - Nowa Ziemia. A jeżeli to nie twój klimat to kurs psychologii dla studentów inżynierii (możesz być słaby z matmy nikt tego nie sprawdza). Personality and Its Transformations, Jordan Peterson. Koniecznie wersja z 2017 roku - jest na yt. Znajdziesz.


W szkole tak samo, poprawki itd. oblałem trzy razy pierwszy semestr na studiach. Do tej pory mam za złe mamie, bo wiedziała, że jestem "nienormalny", ale nie wysłała mnie do psychologa. Myślała, że jak mam Aspergera to będę jak Einstein. C⁎⁎ja wafla.


Ale wiesz co? Po latach, moi koledzy od jarania zaczęli wierzyć w płaską ziemię. Kłóciłem się z nimi. Znaleźli filmik jak inżynier tłumaczy matematykę płaskiej ziemi. Tam było coś mocno nie tak, ale byłem za słaby z matmy, żeby im wytłumaczyć.

Więc codziennie siadałem do matematyki z Khan Academy. Chciałem zacząć z liceum. Ale musiałem lecieć od końca podstawówki. I może nie w materiale z podstawówki, ale w tym z gimnazjum często musiałem powtarzać materiał. Rekord to koło trygonometryczne - trzy dni oglądania w kółko jednego filmiku. I po trzech dniach weszło.


Zgaduję, że nie tak wyglądała nauka matematyki u ciebie. Pewnie nauczyciel leciał z tematem i wyjebane (a tak serio to nie miał czasu) czy umiesz czy nie. Tylko że matematyka to nie historia. Wszytko zależy od tego co było wcześniej. Podwinie ci się noga i leżysz. I jeszcze tylko słuchasz, że jesteś idiotą.


Ale nie każdy myśli tak samo szybko. Natura stworzyła ludzi zróżnicowanych, bo takie społeczeństwo najlepiej radzi sobie z życiem. Społeczność identycznych ludzi wyautuje jeden odpowiedni problem. W zróżnicowanym ten problem załatwi jednego. A w dobrze funkcjonującym społeczeństwie inni pomogą mu wstać na nogi.


Co do braku uczuć - też tak miałem. Tak jakby nie byłem połączony z moimi uczuciami. Albo czułem się źle albo dobrze. Z rzeczy którymi mogę się podzielić na ten temat to pomogła mi yoga na osiedlu hippisów. Nauczycielka robiła zawsze duży nacisk na skupienie się na tym jak się czujesz. I z tych ćwiczeń + trochę czasu, udało mi się wejść na level, gdzie jako tako umiem "czuć" emocje. Najśmieszniejsze jest to że w sumie zawsze je czułem, tylko momentalnie się przestymulowywałem nimi. I nie umiałem ich czuć. Nie dostałem tego za darmo jak inni. Musiałem ćwiczyć i ćwiczyć.


A co do kokainy - to jest straszne gówno. "Hakujesz" swój organizm dając mu za darmo neuroprzekaźnik sensu. Już lepiej MDMA. Ułatwia połączenie się ze swoimi uczuciami. Tylko wymaga dużej wiedzy, żeby sobie nie zrobić krzywdy. Jak w sumie wszystko. Jest dużo info o tym jak poprawnie używać np. na erowid.org

A efekt kokainy poczujesz wchodząc do lodowatej wody na kilka minut - ew. lodowaty prysznic. Nie licząc bycia okradanym i wspierania ludzi, którzy obdzierają żywcem ze skóry innych. Ale poziom toniczny dopaminy jest taki sam.

KrzysztofBednarczyk

@Legendary_Weaponsmith Mnie ciekawi czy psychiatrzy nie przeoczyli jakiegoś zaburzenia u mnie typu ADHD, już masę ich we Włoszech poznałem, może nie skupiałem się na braku koncentracji za dużo co też u mnie występuje, mieszkam od roku we Włoszech a ciężko mi przysiedzieć przy jakimś kursie Włoskiego, tylko fizycznie na lekcjach jako tako mogę się skoncentrować a samemu ciężko.


Jeśli dalej leków mi nie znajdą to muszę jakieś narkotyki spróbować bo w tym stanie to co to za życie?


Medytacji próbowałem w wieku 20 paru lat, chodziłem na tak zwane kirtany, to jest w sumie taka trochę sekta ale spoko byli, na Woodstock się z nimi zabrałem, trochę wyszedłem z piwnicy w porównaniu do typowego przegrywa ale kasa się kończy więc takie hobby na razie musi odejść na razie na bok.

Legendary_Weaponsmith

@KrzysztofBednarczyk może być ADHD, albo krzyżówka ADHD i lekki autyzm aka asperger. Głównym objawem wbrew pozorom nie jest problem z uwagą, a dysregulacja emocjonalna. ADHD ma już chyba trzecią nazwę i ta też nie jest zbyt trafiona, ale już zostanie. Nawet wariant bez hiperaktywności nazywa się ADHD, chociaż kiedyś przez chwilę mówiło się ADD, żeby odróżnić go od wariantu hiperaktywnego.


Co to jest dysregulacja/zaburzenia emocjonalne? Obczaj pierwsze 5 minut tego wykładu:

https://www.youtube.com/watch?v=KTgy-C97kUM

Legendary_Weaponsmith

@KrzysztofBednarczyk a medytacja może być za darmo. Masz dużo, nawet po polsku, np. Basia Tworek na yt.


Jest też appka z timerami do medytacji oraz medytacjami prowadzonymi - insight timer (z taką tybetańską misą w ikonce) całkiem za darmo.


Prawdę mówiąc, chyba nie ma nic tańszego na depresję niż bieganie i medytacja. Nawet tran jest droższy.


Jako dorosły i z podtypem nieatentywnym jesteś w grupie, którą często się błędnie diagnozuje jako brak ADHD. Ja np. zaliczyłem dwie diagnozy i dopiero druga porządniejsza u mnie wyszła. Duże iq też utrudnia diagnozę, zwłaszcza przy mało zaawansowanych diagnostach. Tak żebyś wiedział i nie przywiązywał się tak bardzo do wyniku pierwszej diagnozy.


Chociaż też nie wkręcaj sobie na siłę ADHD, żeby nie było.

Zaloguj się aby komentować