Czy mężczyzna, który jest oszczędny w pisaniu, ale dość konkretny może okazać się być na spotkaniu…
Czy mężczyzna, który jest oszczędny w pisaniu, ale dość konkretny może okazać się być na spotkaniu całkiem otwarty?
#pytanie
Czy mężczyzna, który jest oszczędny w pisaniu, ale dość konkretny może okazać się być na spotkaniu całkiem otwarty?
#pytanie
@Keyra oczywiście, że tak! Spójrz na mnie, rozpisuję się często, i zwykle mało konkretnie, uwielbiam nowości, a o sobie powiedziałbym Ci wszystko gdybyś pociągnęła rozmowę. Kiedyś zobaczyłem kiszone pomidory i pomyślałem, że muszę tego spróbować, bo w sumie skoro kiśmy warzywa, to czemu nie owoce, jakimi są pomidory? No i spróbowałem, nawet dobre były, ale nigdy więcej nie chcę ich jeść. Jestem otwarty na nowe rzeczy i miejsca, ale tylko po to, by stworzyć wokół siebie swój idealny ekosystem i żyć w nim wygodnie, a wszelkie zmiany, powodują, że mi zwyczajnie smutno. Wyobraź sobie, mam swój ulubiony basen w Józefowie, jeździłem tam co najmniej raz w tygodniu, a po tym, jak wyremontowali główny hol, to już z dwa miesiące tam nie byłem, bo zmiany mi się nie podobają, ale ani trochę nie wpływają na mnie, bo nigdy ze starej szatni na kurtki i buty nie korzystałem xD W zasadzie to nic więcej się nie zmieniło, ale jestem totalnie na tę zmianę zamknięty. Może dlatego mocniej przywiązuję się do ludzi i miejsc, a gdy jest dobrze, to tej strefy komfortu nie chcę opuszczać. To jestem otwarty czy zamknięty? Wydaje mi się, że na otwartość wpływa więcej pomniejszych cech i zachowań, które razem tworzą całe spektrum otwartości, ale jeśli chodzi Ci o to, żeby ten kolega był otwarty na Ciebie, to znaczy wykazywał taką naturalną ciekawość drugiej osoby, to raczej nie będzie inny na spotkaniu, jeśli sama nie zaciekawisz go sobą. A jeśli to ten, co nagle ma czas na spotkania z Tobą, to raczej może mu się nudzić i szuka wypełniacza czasu. Ale jeśli nie pójdziesz na spotkanie z nim, to się tego nie dowiesz. Z tego co napisałaś w innym wpisie wnioskuję, że dla Ciebie to jest stres i tej emocjonalnej inwestycji nie chcesz pakować w ryzykowny interes, dobrze Cię zrozumiałem?
@aarahon Biorąc pod uwagę Twoje wpisy, nie wydajesz mi się osobą zamkniętą w sobie – wręcz przeciwnie, odniosłam wrażenie, że lubisz się uzewnętrzniać. Oczywiście ja wcale nie wymagam otwartości od początku, zwłaszcza że jestem prawdopodobnie kolejną dziewczyną, z którą ostatecznie może nic nie wyjść. Rozumiem też jego perspektywę – po co ma inwestować więcej czasu w kogoś, jeśli na spotkaniu może nie być chemii. Z drugiej strony, żeby kogoś poznać, trzeba włożyć w to chociaż trochę zaangażowania. Pytanie tylko, czy u niego to norma, czy nie.
Mamy się spotkać po jego powrocie z wyjazdu, choć podkreśla, że jest chętny na spotkania po pracy. Ja w tym momencie też nie mogę się spotkać, to po prostu grzecznie czekamy.
Ja mam dużo pasji i raczej nie mam problemu z rozmową, ale nie chciałabym ciągnąć ciągle rozmowy.
Nie przywiązuję się emocjonalnie z racji rzadkiej i krótkiej wymiany zdań, a stres powoli mi schodzi.
@Keyra oczywiście, lubię się uzewnętrzniać! Ale o emocjach, o tym co przeżywam, o tym co czuję, o tym co bym chciał, to... no nie bardzo mam ochotę rozmawiać o tym nawet sam ze sobą. I z tego bierze się faktyczne otwarcie, z byciem w porządku z samym sobą, bo jakbym nie toczył wewnętrznych sporów a poczucie winy z różnych, czasem błahych spraw, nie ograniczałoby mojego działania, to pewnie byłbym zupełnie innym człowiekiem, zapewne milszym w odbiorze. Ale wracając do was, to byłbym daleki od zgodzenia się ze stwierdzeniem, że rozumiesz jego perspektywę. Jeśli w rozmowie nie jest na tyle zainteresowany Tobą, na ile oczekujesz, to na spotkaniu nic się nie zmieni z jego strony. Nie musicie prowadzić długich rozmów, mogą być krótkie, ale intensywne. Wtedy nie inwestuje swojego czasu, tylko uwagę. A jeśli nie jest w stanie przez kilkanaście minut zainwestować swojej uwagi w Ciebie, bo to za duży koszt, bo może nie być chemii, to tej chemii nie będzie, bo ta cała "chemia" to tylko reakcja na bodźce. Sama też możesz je dostarczyć dając mu uwagę, czy wypełniając jego czas, wtedy chemia się pojawi, tylko sama musisz wiedzieć, czy przypadkiem nie przeinwestowałaś tej relacji, a tym bardziej czy nie ciągniesz tego, bo zwyczajnie szkoda Ci zainwestowanego czasu i emocji. Piszę o tym, bo czuję, że się trochę wahasz, że masz lekkie wątpliwości. Mówi się, że jak są wątpliwości, to nie ma wątpliwości, ale jestem daleki do podchodzenia w ten sposób do sprawy, którą można zbadać. Spotkaj się z nim, tylko po prostu bądź sobą, ale bądź też uważna. Ufam, że potrafisz taka być.
Zaloguj się aby komentować