Komentarze (13)

@conradowl u mnie tez ostatni jest przypalany, a właściwie dlugosmażony na niższym ogniu. Nazywamy go spaleśnik i jest chrupiącym deserem po śniadaniu.

Jak zrobię dużo ciasta naleśnikowego i nie chce mi się z niego smażyć naleśników to pojawia się jeszcze jeden twór- tateśnik, czyli naleśnik z poczwórnej porcji ciasta - gruby lecz miękki, i tylko dla prawdziwych chłopów małorolnych.

@plemnik_w_piwie polecam dostać mąki, szybko wykroić trochę jabłek i racuszki zrobić. Nie dość, że się ciasto nie marnuje to ma się inne smaki.


PS ja do naleśników ubijam pianę, stąd są nie za cienkie, ale wchodzą delikatnie.

@conradowl u mnie też się ciasto nie marnuje. Ja zjadam tateśnika a dzieci wpieprzają zwykłe zjadam jednego i leżę. Normalnie bym zjadł 4 zwykłe naleśniki, ale kto by to smażył...

Zaloguj się aby komentować