Komentarze (19)

@jimmy_gonzale +1, raz zostawiłem z litości to dosłownie każdy centymetr balkonu był obsrany, miejscami były górki gówna

@jimmy_gonzale trochę już nasraly

Ale to wzruszające jak taki ptak, gotowy uciekać na najmniejszy ruch w okolicy nagle zostaje nieruchomy gotów zginąć broniąc jajek.

Tak to odbieram. Nie jestem śnieżynką balkon mogę umyć 2 pociągnięciami mopa

@Michumi ok rob jak chcesz ale to nie będą dwa pociągnięcia mopa.

Tak Ci tylko powiem że to będzie zaschnięte gówno i odbarwiona powierzchnia bo to... gówno jest w jakiś sposób "żrące". No i zarazki. No i przede wszystkim te ich gulgotania o 5 rano. Nienawidzę skurwysynów xD

@Michumi


Ale to wzruszające jak taki ptak, gotowy uciekać na najmniejszy ruch w okolicy nagle zostaje nieruchomy gotów zginąć broniąc jajek


To jakieś dziwne masz gołębie. Może to orły? U mnie spierdalały jak tylko wyszedłem na balkon - więc byłem od nich jakieś 2 - 3 metry. Pisklak się wykluł (tak, sztuk jeden), przestałem wychodzić, chociaż nienawidzę tego badziewia, ale cóż - moja wina, że nie przypilnowałem, jak już jest to niech rośnie i zasrywa świat - ale ostatecznie go zostawiły (chociaż mógł też nie przeżyć tradycyjnych w PL wiosennych mrozów).

O jakości gołębiego "gniazda" nie wspominam, bo jest legendarna

Kiedyś wykluły się trzy i, o dziwo, wszystkie dorosły i odleciały. Ale wtedy się zorientowałem, że są, jak już były naprawdę duże. Ten powyżej nie wyszedł z etapu żółtości.


Od zeszłego roku mam siatkę i spokój.


#jebacgolebie (ale jak się już wyklują to za późno; jebać jajka i dorosłe ptaki )

@Michumi Zwykła mieszanka ziaren dla małych papug (proso, pszenica, konopie). Możesz dosypać trochę płatków owsianych.

Jeśli zostaną Ci jakieś skorupki z przygotowywania jajecznicy możesz te uprażyć na suchej patelni, zmielić i dodać do takiej karmy.

Poić możesz zwykłą wodą, bo w sklepie i tak nie dostaniesz nic, co można by dodać do takiej wody.

@Paulie No i zaczęło się straszenie.

Ujmę to tak: przez kilka lat pracy z chorymi, dzikimi ptakami nic od nich nie złapałem, niczym się nie zaraziłem, a jedyne ewentualne uszczerbki na zdrowiu wynikały z łapania gołymi ( na ogół ) rękami ptaków drapieżnych.

To były ciekawe czasy.

Była (hehe) "pandemia ptasiej grypy", media rozpisywały się o "śmiercionośnych bocianach", które przylecą na wiosnę, z biurowca w centrum Warszawy ewakuowano ludzi, bo przed budynkiem leżała martwa mewa.

A nam dali taką śmieszną wycieraczkę, i gdy się na niej stanęło, to robiła się piana aż do kolan.

Zaloguj się aby komentować