Córka lv6 miała wczoraj urodziny (tak w walentynki trochę przerąbane ale dla mnie mega wygodne). Tydzień wcześniej zrobiliśmy jej imprezę na sali zabaw z kupnym tortem od lokalnej, mocno polecanej kucharki. Był ok - taki typowy jak się teraz robi tzn śmietanka 30%, mascarpone, pewnie żelatyny trochę żeby się nie rozjechał no i główny nacisk na wygląd z mało jadalnych itemów. Dziś zaplanowaliśmy obiad dla rodziny i kilka dni wcześniej, jak ze Starą omawialiśmy co upichcić przychodzi Młoda:
-
tata, dobre rzeczy w kuchni robisz, a torta umiesz?
-
jeszcze jak!
Nie ważne czy umiesz czy nie, jak córka prosi to stajesz się cukierniczym mistrzem tortów. I tak wygrzebałem przepis babci na tort w starym stylu. Żadnych mascarpone tylko jaja, dżem, cukier, kakao deco moreno, sok z cytryny i spirit. Lekki upgrade był wymuszony tym, że nie miałem orzechów włoskich więc podmianka na pistacje. Żona machnęła z rana biszkopt, ja wieczorem masy i składanie, w sumie sprawnie poszło. Smak jak na spotkaniach rodzinnych w latach dzieciństwa. Zdjęcia ze środka nie zdążyłem zrobić. W oryginale idzie 250ml spirytusu, dałem mniej bo pół tortu pod dzieci i tam nasączałem biszkopt ponczem bezalkoholowym. W dekorowanie dobry nie jestem więc było minimalistycznie, ale Młoda zadowolona.
#gotowanie #tort #gotujzhejto #domowelepsze


