Kolega ktory kiedys pracowal w LS Airport services sprzedal mi jedna rade - nie pakuj do rejestrowanego nic co pachnie zarciem.
Tlumaczyl to tak - siedzisz w luku bagazowym, zgiety w pol, pot Ci ciurkiem leci po plecach i nagle trafia sie walizka w ktorej Janusz przemyca polskie kielbasy bo w londynie o to trudno - to z zawisci, tacy bagazowi beda rzucac taka walizka po calym luku. Glodni, wkurwieni, zgieci w pol - a walizka ktora pachnie, dziala na nich jak plachta na byka. Nie wiem na ile to prawdziwe informacje, aczkolwiek ciekawa anegdotka.
Zaloguj się aby komentować