Ciekawostka na ten zimny, jesienny wieczór. Topowa i legendarna firma Wilier, znana chociażby z kolarskiego Pro Touru, ma w ofercie taki diamencik nazwany Superleggera. Stalowa rama w pięknym kolorze, kultowo zaplecione koła Campagnolo, hamulce szczękowe i cały analogowy napęd także od Campy. Jedyna różnica sprzętowa to w zasadzie wyłącznie 12-rzędowa kaseta, obsługiwana z przodu na 2-biegowej przerzutce oraz siodło Prologo.
Głowy fanów rowerowych antyków muszę niestety mocno schłodzić, bo cena jest zdecydowanie nowoczesna - sugerowana przez producenta kwota zakupu wynosi od 5200 euro.
@onpanopticon Dokładnie, cena sprawia że jest to produkt dla zajaranych kolarstwem bogoli, mających w garażu Dogme F, Madonke SLR i Ostro Vama. 5200 euro przez dwa, jak nie przez 3, a miałoby to ręce i nogi.
@Furto @onpanopticon Nie, ja mam Viner Super Record. Tylko że bez Campagnolo Super Record a na Shimano 600 Arabesque, ale to osobna historia, która się jeszcze pisze i pewnie niedługo wrzucę na hejto.
Wilier piękny, ale w tej konfiguracji do L'Eroici nie zostałby dopuszczony bo nie spełnia kryteriów. Sama rama tak, osprzęt nie:
obręcze nie mogą być wyższe niż 20 mm
koła muszą mieć co najmniej 32 szprychy
"manetki" od przerzutek muszą być na dolnej rurze ramy
linki hamulców muszą być poprowadzone nad kierownicą
siodełko musi być z epoki lub stylizowane, żadne nowoczesne i karbonowe
pedały płaskie, albo z noskami, żadne zatrzaskowe
To tak w skrócie
A co do ceny, to powiem tak - stalowe rurki Columbusa, spawane z ozdobnymi mufami, malowanie "cromovelato" jak na zdjęciu - same materiały bez robocizny to lekką ręką 1.2-2k euro. A gdzie robocizna, osprzęt...
@onpanopticon proces technoligiczny, wytrzymałość, sztywność, tłumienie vs waga. Technologie cieniowania, podwójnego cieniowania, kształt - temat rzeka 😉
@onpanopticon uchwyt mnie aż tak nie rozwalił, bo już standardem jest to, że producenci komputerów wołają za aluminiowe 100-150 zł. Jednak cena za koszyk na bidon to XDDD
@onpanopticon @Furto Ale ja nie neguję, że Columbus jest overpriced Przy obecnych technologiach to już dawno przestali być konkurencyjni, więc musieli zrobić coś, żeby się nie zwinąć jak wiele innych tego typu manufaktur. Zresztą na przykład marka Viner, której rower posiadam, nie wytrzymała konkurencji i bodajże od 2013 roku już nie istnieje.
No więc zrobili - wykreowali się na produkt premium, wielopokoleniową firmę z tradycjami. To tak jak z fApple, czy drogimi perfumami, czy chociażby piórami wiecznymi - płacisz za logo. Tylko w tym wypadku płacisz za to, że wydaje Ci się, że kupujesz kawałek historii, bo nie ma co ukrywać, że w połowie XX wieku Columbus tworzył innowacyjne rozwiązania i brał czynny udział w rozwoju ówczesnego kolarstwa. Płacisz za to, że nie jeździsz na seryjnie produkowanym rowerze z fabryki w chinach, tylko na czymś wyjątkowym, co zostało ręcznie pospawane, dopieszczone, jest inne niż cała ta masówka. Na czymś co - jakkolwiek durnie to nie brzmi - ma duszę. I oczywiście 99% ludzi nie zwróci na to uwagi bo nie ma bladego pojęcia i w życiu nie słyszało nazwy Columbus.
Ale jest 1%, który Cię zaczepi na ulicy pytaniem czy to rurki SLX, czy TSX czy może nowoczesne XCr tylko robione na stare, po którym to pytaniu nawiąże się rozmowa, w której powspominacie jak to ojciec kumpla miał DeRosę, czy inne Colnago na Columbusach kiedy Ty jeździłeś na Romecie Huraganie po starszym bracie, co ważył tonę (rower, nie brat) i pękł na spawach jak zjechałeś z krawężnika. A po tej rozmowie trafisz na taką L'Eroicę, czy Polonikę, gdzie spotkasz innych podobnych do siebie wariatów. To za to płacisz. Za poczucie posiadania czegoś unikalnego, co wyróżnia się pośród chińskich jednorazówek.
Więc tak - jest to produkt dla kolekcjonerów, świrów (takich jak ja), którzy z sentymentem wspominają, że kiedyś to były czasy, a teraz to czasów nie ma. I wcale nie trzeba wydawać 20k, bo można upolować jakiś stary rower z logiem gołąbka za dużo mniejsze pieniądze.
PS. A jeśli wydaje Wam się, że ten Wilier jest drogi, to zerknijcie sobie na Cinelli Xcr . Też włoski i też na Columbusie
EDIT i PS2: Żeby nie było, ja nie deprecjonuję seryjnie produkowanych rowerów. Sam posiadam kilka i jeżdżę na nich na co dzień. Ale po prostu zawsze marzyłem, żeby posiadać taką perełkę, która w przeciwieństwie do innych rowerów, które stoją w garażu, czy wiszą w salonie, stoi koło mojego łóżka. Jak w końcu siądę i skończę wpis o L'Eroice to Was zawołam, bo tam jest kawałek historii tego mojego Vinera.
@Furto aż takim, żeby kupować rower za 20k tylko dlatego, że jest na Columbusie to nie. Zresztą mnie chodziło o to, żeby kupić stary rower, do renowacji. Ten mój to grosze kosztował. Czego już nie można powiedzieć samym o procesie odnawiania... xD No ale ten rozłożony był na kilka lat. Ja po prostu lubię stare rzeczy, bo uważam, że ich wykonanie często było dużo lepsze niż to co produkuje się teraz. Zresztą świadczy o tym fakt, że można je odnowić, naprawić i dalej służą. Zresztą lubię też sobie podłubać, pogrzebać - przynajmniej tam gdzie mi zdolności manualnych starcza.
Poniżej Viner przed i po renowacji. Generalnie wspólną to mają tylko ramę.
A Factor fajny, tylko dlaczego takie koła...? Nie wiem czemu, ale zupełnie nie podobają mi się takie koła. No nie trawię xD
@fonfi Pisząc o zajawkowiczu, miałem na myśli wiedzę Ja nic prawie nie wiem o np. ramach rowerowych, ostatnio się dopiero dowiedziałem jak wygląda proces ich produkcji, a tak to same ogólniki. Wiem, że Orbea ma dwie klasy karbonu OMR i OMX, nowy S-works ma ramę poniżej 600 gramów, generalnie tyle co nic
Roboty miałeś u siebie ogrom, bo ściągana była cała powłoka lakiernicza, aż do gołej stali?
Factor miał raczej customowe koła, sens to aero i (chyba) sztywność. Zawsze mnie ciekawiło, jak trwałe są takie "szprychy".
@onpanopticon Co do jakości, to ciężko to porównać przez pryzmat rozchodzenia się informacji w eterze. Na fb trafiłem niedawno na ciekawą dyskusję na ten temat i typ z jednego serwisu rowerowego podał parę ciekawostek, dotyczących jakości rowerów. Ramy w rowerach za 30-40k z krzywo nawierconymi mufami, ewidentne niedoskonałości w lakierze, koła za 10k z odksztalconym karbonem czy blisko 2mm centrą, generalnie grubo. Konkluzja była taka, że ciężko mieć jakiekolwiek oczekiwania. Głowy zarzut w stronę Azji dotyczy kontroli jakości, a w Europie chyba także nie jest z tym najlepiej.