Cały ten pierdolnik z Ukrainą w temacie rolnym wywołuje niemalże flashbacki tego co działo się w UE przed wejściem Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Mieliśmy te same problemy - zachód oskarżał nas że nasze gospodarstwa nie spełniają norm, że używamy za dużo pestycydów, że brud, smórd i salmonella - ba, nawet nasze markety na własną rękę importowały kontenery z tanimi naszprycowanymi hormonami kurczakami z USA i Brazylii bo jako państwo trzecie można nam było to robić. Do tej pory zresztą pamiętam jak u mojej babci na wsi facet musiał do obory doprowadzić bieżącą wodę, zrobić ubikację, wyłożyć kafelkami bo by mu nie zabierali mleka do mleczarni - mimo że sam dotychczas latał za potrzebą za stodołę do wychodka i mieszkał w rozpadającym się drewniaku
Teraz mamy przedsmak do tego co się będzie działo jak Ukraina wejdzie do Unii któregoś pięknego dnia, tylko że żadne protesty, cła i blokady nic nie pomogą bo będą częścią jednolitego rynku UE. I kto jak kto ale polscy rolnicy mają chyba pamięć złotej rybki jak tak patrzę na to z boku. 20 lat wystarczyło żeby zapomnieli że mieli identyczne problemy jak ich ukraińscy odpowiednicy.
#ukraina #protest #rolnictwo #polityka