Cała moja „kariera” w CV to duże korporacje. Jak wypowiadałem umowę to zazwyczaj była krótka rozmowa z menadżerem czy podwyżka w iluś tam procentach sprawi, że zmienię decyzje. Rok temu stwierdziłem, że pójdę zobaczę jak to jest w startupie xD i oprócz ogromnej ilości minusów względem korpo największym jest w moim przypadku taka zjebana sztuczna pseudo „koleżeńsko-luzacko” atmosfera. W korpo nigdy nie musiałem się tłumaczyć dlaczego nie jadę na jakiś wyjazd integracyjny lub nie idę na piwo. Dopiero po paru latach, bo po takim okresie mogę juz nazwać ludźmi z którymi współpracowałem, kolegami, padały pytania „a dlaczego nie” i nie miałem problemu, żeby się wytłumaczyć. A w startupie? A w startupie jak w chlewie obsranym gownem xD oprócz drążenia na forum „dlaczego nie” przez osoby które ledwo znam to jeszcze otrzymuje złote rady na temat moich powodów które uniemożliwiają mi integracje czy jakies wyjście. Pewnie to wynika ze mój poziom asertywności oscyluje w granicach zera :) na samą myśl nadchodzącego tygodnia już mnie ciary przechodzą, bo rzuciłem papierami i wracam do korpo. Będę grillowany na daily „a dlaczego odchodze”. Jak załatwić temat szybko i elegancko? :)