Byłem wieczorem na treningu pływackim, dość intensywnym. Od mniej więcej połowy myślałem o tym, że wrócę do domu i zjem kebaba.

W aucie już wybierałem - kurcza, w bułce, sos? chyba czosnkowy... a może ostry?

Wysiadłem, wyszedłem z garażu i już kierowałem się do mojej Mekki i wtedy przebił się wreszcie głos rozsądku.

Nie po to chodzę na treningi by potem się na wieczór nawpierdzielać...

Ostatecznie zjem na kolacje serek wiejski i wode.

To będzie mój triumf woli


#chudnijzhejto

Komentarze (16)

@Loginus07 a wiesz, że możesz sobie wziąć małego? Tam będzie nie więcej niż 400 kcal jak to jakaś porządna buda. Akurat po treningu siadzie idealnie.

@bartek555 u mnie jest mega dobry kebs gdzie ważą te wszystkie dodatki i podają normalnie kcal przy każdej pozycji.


W wersji fit sos jest na jogurcie więc jest go dużo i całość jest w pyte do wciagniecia po ciężkim dniu.

@Loginus07 wychodzę z założenia że lepiej sobie pozwalać na małe skoki w bok z jedzeniem, bo przy ścisłej diecie przychodzi dzień, że puszczają hamulce i można półtorej kilograma ciasta wciągnąć w 2 dni xD

@Loginus07 bierzesz z podwojnym mięsem, wmawiasz sobie, ze to proteinowy, więc dobry na mięśnie i jesz bez wyrzutów sumienia. Polecam, zawsze działa xD

@Loginus07 Dość często wyjeżdżam na dwa dni do jakiegoś innego miasta z powodu pracy. Wieczorem często idziemy na jakieś piwo, a w hotelu zazwyczaj mam dobre śniadanie. Raz wykazałem się silną wolą i nie zjadłem kebsa w nocy wracając do hotelu. Nauczyło mnie to, że hotelowe śniadanie nie jest tego warte.

A obok basenu, na który jeździmy z dzieciakiem, postawili mi kraftowego kebiska. Dobrze, że ja wożę tylko w zastępstwie

Zaloguj się aby komentować