Byłem wieczorem na treningu pływackim, dość intensywnym. Od mniej więcej połowy myślałem o tym, że wrócę do domu i zjem kebaba.
W aucie już wybierałem - kurcza, w bułce, sos? chyba czosnkowy... a może ostry?
Wysiadłem, wyszedłem z garażu i już kierowałem się do mojej Mekki i wtedy przebił się wreszcie głos rozsądku.
Nie po to chodzę na treningi by potem się na wieczór nawpierdzielać...
Ostatecznie zjem na kolacje serek wiejski i wode.
To będzie mój triumf woli
#chudnijzhejto

