@Al-3_x
Wybacz ale Murmuracja ptaków działa na podobnej zasadzie co ławica. Zresztą powołam się na wikipedie.
Nie całkiem. Podstawowy problem, który starałem Ci się naświetlić, wynika z braku dobrej, ścisłej definicji czym jest rój (znam chyba z 20). Tymczasem, rój, społeczność i tłum to struktury znacznie się różniące, mimo że na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo.
Następnym problemem jest nośność pewnych określeń. W obrębie nauki akademickiej pogoń za grantami jest normą. Żeby je uzyskać, temat badań powinien być nośny. Stąd rozszerza się pojęcia (dzięki brakowi definicji), by były chwytliwe.
W przypadku ptaków murmuracja wykazuje cechy roju, ale naturalnym stanem tych zwierząt nie jest operowanie w ramach takiego. Łączą się w nie ad hoc i nie są od niego uzależnione. Podobnie jest z ławicą, ale w przypadku ryb, ten stan jest o wiele częściej długorwały. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wynika to z poziomu zdolności obliczeniowych tych grup zwierząt. W przypadku ryb, w związku z ich nikłymi możliwościami, inteligencja roju daje większe zyski ewolucyjne.
Wprost podane tam są obok ławicy ryb, mrówek i pszczół właśnie zachowania ptaków. Co zabawne wspomina się też o zwierzętach hodowlanych.
J.w.
No nie do końca bo po pierwsze (...). Dlatego nazywamy je superkoloniami.
Co do tej koordynacji, to taki postulat się wprost nie pojawia. I wniosek, że stanowią jedną superkolonię, bo nie ma agresji pomiędzy przedstawicielami podkolonii jest co najmniej śmieszny.
Prawda... ale po pierwsze autorzy raportu wskazują, że liczba ta wzrosła, a nie zmalała w ciągu 5 lat pomimo, że wraz z procesami które opisywałeś powinno się dziać odwrotnie (niewolnictwo powinno być coraz bardziej marginalne). (...) Od publikacji poprzedniej edycji raportu 5 lat temu liczba niewolników na świecie wzrosła o 10 mln osób.
Wzrost z 0.5% do 0.6% w skali globalnej. Ze statystycznego punktu widzenia może to być równie dobrze błąd pomiaru.
Po drugie tego typu statystyki nie muszą być w pełni miarodajne bo takie rzeczy dość trudno oszacować.
Właśnie. Błąd pomiaru. Lub niedostosowanie metodologii do zmiany kontekstu. Bądź wiele innych czynników.
Po trzecie mówiliśmy o samej opłacalności niewolnictwa i tu wskazałem, że jest to wciąż wyjątkowo dochodowy biznes mimo wszystko.
Tak dochodowy, że marginalny. Nawet w świecie zorganizowanej przestępczości (bo za większość kwoty niewolników odpowiadają organizmy kilku państw).
Po czwarte zgodziłem się, że niewolnictwo nie jest już tak powszechne jak kiedyś, ale zwróciłem uwagę, że może to wynikać z samego faktu nielegalności i zwalczania tego zjawiska.
Jasne. Bo prohibicja działa. Tak jak w przypadku alkoholu i narkoryków chociażby. Prohibicja jedynie wtedy może być skuteczna, gdy istnieje dla niej poparcie społeczne.
Tyle, że chociażby w Rzymie istnieli wykwalifikowani niewolnicy i do tego byli znacznie drożsi.
I była ich garstka. Co więcej, pilnowano, by niewolnik, jeśli nie był do tego celu "wychowywany", pozostawał ciemny. Opór przeciw edukacji niewolników istniał także w innych kontekstach (choćby w Ameryce). Tam gdzie ten opór był mniejszy, jak dla przykładu w Imperium Osmańskim, prowadziło to do dosyć częstych zawirowań pałacowych, a w rezultacie wpłynęło na degradację tego państwa.
Co więcej to autor artykuły podaje, że to zbytnie oparcie gospodarki na niewolnictwie doprowadziło do upadku tego mocarstwa.
No co za przypadek... Owszem, oparcie na niewolnictwie i "przyzwyczajenie" do niego powstrzymuje rozwój. To samo tyczyło się południowych stanów. I wspomnianego Imperium Osmańskiego. Powodów tego stanu było sporo, zbyt wiele, by zmieścić je w tych krótkich formach postów.
Natomiast w przypadku Persji cytowałem fragment gdzie opisywano, że niewolnicy istnieli głównie jako narzędzie statusu arystokracji.
I byli nieistotni ilościowo.
1/2