Bajka nieregulaminowa, która nie bierze udziału w konkursie:


Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma dolinami mieszkała czarownica, która miała wszędzie cholernie daleko.


Mieszkała w małej chatce ukrytej gdzieś głęboko w lesie. Kiedy koleżanki spotykały się na Łysej Górze na plotki, wino i tańce, ona siedziała w domu i patrzyła w ogień, w którym pomimo zakłóceń (miała bardzo słabe łącze fajerowe) mogła oglądać jak dziewczyny się bawią.

Gdy kolejny raz tego dnia zerwało jej połączenie kiedy chciała wrzucić do sieci przepis na muchy w konwaliowym sosie, czarownica wstała, tupnęła nogą i postanowiła przeprowadzić się w bardziej cywilizowane okolice. Nie wiedziała jednak dokąd dokładnie i nie potrafiła wybrać miasta, w którym miałaby zamieszkać. Postanowiła więc poprosić o pomoc swoich domowników. Miała ich wielu, bo wszyscy chcieli zamieszkać z czarownicą, która tak dobrze gotowała.

-Sowo, sowo co mieszkasz na strychu, pomóż mi wybrać miasto w którym powinnam zamieszkać!

Sowa zleciał ze strychu, ułożył swoje jak zwykle poczochrane pióra i odrzekł:

-Byłem raz w mieście, gdzie zbrodnie były na porządku dziennym. Z przyjacielem szukaliśmy winnych, ale okazało się, że wszyscy byli czemuś winni. Nie polecam ci tego miejsca czarownico, to nie jest miasto dla takich jak ty - i odleciał radośnie pohukując.

Czarownica podrapała się po głowie i zawołała pannę rusałkę o włosach jak brązowe wodorosty.

-Rusałko, co mieszkasz w stawie za domem, pomóż mi wybrać miasto w którym powinnam zamieszkać!

-Byłam raz w mieście, gdzie było pełno wody - słodkiej, słonej, do wyboru - rzekła rusałka. -Ale było tam też pełno ludzi, trochę za dużo jak dla mnie - i rusałka zostawiając po sobie mokre ślady pobiegła do malutkiego, zarośniętego rzęsą stawu. 

Czarownica nieco się zasępiła. Co teraz? 

Wezwała więc smoka z zielonymi łuskami:

-Smoku, co mieszkasz pod schodami, pomóż mi wybrać miasto w którym powinnam zamieszkać!

Smok przeciągnął się po kociemu i uśmiechnął:

-Czarownico, ja znam pewne piękne, pełne zabytków miasto, które jest pełne smogu, którego smoki nie lubią. Pomimo starożytnego klimatu nie polecam! - i machnąwszy skrzydłami odleciał. Zrobił kółko pod sufitem chatki i płynnym ruchem wleciał pod schody, gdzie zwinął się w kłębek i ułożył na swoim posłaniu.

No nikt nie mówi mi nic dobrego o dużych miastach, może wybiorę jakieś mniejsze?- pomyślała czarownica i zawołała ducha poety. Duch zalągł jej się w biblioteczce - prawdopodobnie przyniosła go w zakupach z antykwariatu. Poradniki mówiły jak pozbyć się takiego paskudztwa, ale czarownica polubiła swojego ducha i nie miała zamiaru sięgać po wodę święconą.

-Duchu poety, co mieszkasz w biblioteczce pomóż mi wybrać miasto w którym powinnam zamieszkać!

Duch westchnął i odezwał się jękliwym głosem - Znam jedno nieduże miasto, ale ono wkrótce umrze. Nie warto się do niego przeprowadzać - i duch poety z wizgiem wleciał do biblioteczki by stukać o szkło w środku nocy, co jest podstawowym zajęciem duchów.

Czarownica miała mętlik w głowie.

A może zapytam sierotkę?

-Sierotko, co mieszkasz pod biblioteczką, pomóż mi wybrać miasto w którym powinnam zamieszkać!

Sierotka z dwoma długimi warkoczami wychyliła się spod biblioteczki.

-Pochodzę z miasta gdzie ludzie bez żadnego wstydu mówią wierszem do innych ludzi. Nie myśl nawet o tym, nie warto - i schowała się żeby po ciemku cieszyć się książkami, które udało jej się podebrać z biblioteczki.

Czarownica, odrobinę rozczarowana spojrzała na krasnoludka, który tuptał właśnie przez pokój zajęty własnymi sprawami.

-O, krasnoludku, co mieszkasz pod progiem pomóż mi wybrać miasto w którym powinnam zamieszkać!

Krasnoludek zdjął czapkę i podrapał się po głowie. 

-Są miasta które mają ładne rzeki, co ładnie wychodzą na zdjęciach. Lepiej się jednak cieszyć tym co się ma, a nie pragnąć tego co wydaje się być lepsze u innych - i wziąwszy swojego miniaturowego psa na smycz udał się pod próg.


Czarownica, co wszędzie miała daleko, usiadła zmartwiona przy stole i spojrzała przez okno na ogród, gdzie rosły tysiące krzaków róż, skąpanych niedawnym deszczem. Staw mienił się jasno w jesiennym słońcu, a meduza, która zamieszkała w nim zeszłego lata machała radośnie mackami. Kilka motylich wróżek uwijało się wokół ostatnich jesiennych astrów. 

Czarownica pomyślała, że nigdzie indziej nie znajdzie tak wielu przyjaciół.


-Chyba jednak tu zostanę. A koleżanki będą musiały uruchomić swoje miotły i przylecieć do mnie!


663 słowa


#naopowiesci #zafirewallem

3cf68524-8f44-4601-9ae5-a276461bc00d

Komentarze (31)

@KatieWee za za mało literek były punkty ujemne a nie dyskwalifikacja. A poza tym proszę mi pokazać, w którym miejscu przy rozpoczęciu obecnej edycji jest podana ilość słów? Bo z tego co zauważyłem to w obecnej edycji jest pełna dowolność co do długości.

"jakoś sobie poradzimy "


@moll gdzieś kiedyś (i pewnie do dzisiaj jest) był taki skrypt co w artykułach dodawał słowo na "K" - łatwo można nadrobić brakujące literki

@moll póki co jestem w fazie wymyślania, bo widzę, że z taką bajką to więcej roboty jest. Morał musi mieć i przesłanie jakieś i w ogóle.

@moll Pod Twoimi postami i @KatieWee unikam używania przekleństw - zresztą nie ma powodów żeby ich używać, no chyba, że znowu zrobisz coś zajebistego w kuchni;)

Ale tak po cichu Ci przyznam że lubię polskie przekleństwa - są oryginalne - a nie tylko fuck i pochodne jak w angielskim.

Zaloguj się aby komentować