@666
i to jest ich minus
Dlatego napisałem, "bezpośrednie i krótko terminowa". Z punktu widzenia ekonomicznego, nie ma czasu i jest już za późno na "hodowanie" kolejnych pokoleń. To o czym piszesz będzie dostępne za 20 lat, a nie dzisiaj. Związki pomiędzy obywatelami Polski i Ukrainy są podobne do tego co widać na zachodzie: Polak weźmie sobie za żonę Ukrainkę, Polak raczej będzie omijać Ukraińca (bez znaczenia dlaczego tak jest). To samo widać np. w UK: Brytyjczyk, nie widzi problemu z umawianiem się z Polką, ale Brytyjka raczej będzie omijać "niższe" społeczności.
@666
Kolejny mit - my nie potrzebujemy wyjebanego PKB zeby w tabelce dobrze wygladalo. My chcemy miec dostani, bezpieczny kraj
Wybierze jedno: "nie potrzebujemy wyjebanego PKB" albo "dostani (...) kraj". Jedno jest wynikiem drugiego: nie możesz żyć dostatnie, bez PKB, które wygląda ładnie w tabelce. Ekonomia to dziwka i jak nie jest zielona, to jest czerwona. Zobacz na inne rynki zachodnie, które z ledwością utrzymują się na zielono. Wyższe PKB przekłada się na bezpieczeństwo państwa i jego obywateli bo "poduszka" finansowa jest grubsza i więcej można wydać np. na obronność, policję, lekarzy czy edukację.
Obywatele ukrainny to w 50% kobiety. Jeżeli taka młoda mama, przyjechała z 10 latkami do Polski w 2014 roku, to te dzieci są już dorosłe i tak samo polskie jak każdy inny. Osobiście znam takich ludzi. Myślisz, że jakikolwiek nastolatek, wychowany w Polsce, który dzisiaj ma 20 lat będzie chciał wrócić na Ukrainę? W najlepszym wypadku potrafią mówić i nieco pisać i czytać po Ukraińsku lub Rosyjsku.
Nie chce Cię przekonywać, ale patrzysz na problem migracji w sposób zerojedynkowy, a tak nigdy nie jest.