1085 + 1 = 1086


Tytuł: Droga do Nidaros

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788360505670

Liczba stron: 400

Ocena: 3/10


Kiedy Ziemia niespodziewanie ulega zagładzie, Marek, nauczyciel informatyki z warszawskiego liceum, zostaje ocalony przez tajemniczego kosmitę Skrata i przeniesiony w czasie do XVI-wiecznej Norwegii. Tam spotyka Helę, uratowaną przez Skrata z powstania styczniowego i dowiaduje się, że razem z dziewczyną ma odnaleźć cenny artefakt nazywany Okiem Jelenia. Oboje wyruszają do Nidaros (dzisiejsze Trondheim), gdzie przebywa mogący pomóc im w zadaniu alchemik Sebastian. Ponieważ oboje wylądowali w obcym sobie miejscu w niespokojnych czasach, dość szybko wplątują się w tarapaty.


Jak byłam dzieckiem, w telewizji leciały seriale, w których główni bohaterowie przenosili się w czasie albo do świata mitów. Oko Jelenia jest literackim odpowiednikiem tych seriali. Nie jest to poważne sf, nie jest to poprzedzona dogłębnym researchem powieść historyczna, tylko przygodówka z garścią ciekawostek historycznych i głównym bohaterem w stylu MacGyvera. Chociaż z tą przygodówką to tak średnio w sumie, bo Droga do Nidaros to dość długi wstęp do całej serii i brak tu zapierającej dech w piersiach akcji.


Dałabym książce ocenę 5,5/10, jednak powieść ma imo dwie potężne wady:


  • Brak logiki – nie chcę walić zbytnio spoilerami, więc jako przykład podam zagładę Ziemi z początku książki, o której świat dowiaduje się kilka godzin przed faktem. Akurat ostatnio obejrzałam Nie patrz w górę (polecam btw, świetny, dający do myślenia film) z podobnym wątkiem i nie jestem w stanie uwierzyć, że udałoby się dłużej ukryć fakt, że w stronę naszej planety pędzą zabójcze asteroidy. Nie ma opcji, ktoś z astronomów albo rządu prędzej czy później by się wysypał do mediów.

  • Wątek Heleny, która trafia do niewoli, gdzie jest wykorzystywana seksualnie. Strasznie mnie on striggerował i triggerem nie był sam fakt, że bohaterka pada ofiarą przemocy, tylko sposób, w jaki Pilipiuk napisał jej POV z tego okresu. Niestety, Wielki Grafoman zrobił to samo, co Ziemiański na początku Achai: „Zgwałcili mnie, ale obecnie nie mam jak uciec. Dobra, chooj, niech mnie dalej gwałcą, kiedyś ich zayebię.”. Czy polscy pisarze i polskie pisarki mogliby wreszcie, gdy piszą o tego rodzaju traumach ich bohaterów, zacząć robić research jak wygląda reakcja ofiar na doznaną przemoc? Droga do Nidaros powstawała w czasach, kiedy Google już istniało, więc Pilipiuk nie powinien mieć problemów z dotarciem do odpowiednich artykułów na Pubmedzie. Aż dziwię się, że Droga do Nidaros i ten obrzydliwie przedstawiony wątek nie znalazły się swego czasu w słynnych Dziadach polskiej fantastyki zamiast Kuzynek, gdzie w tej drugiej powieści max, do czego można się przyczepić, to wszechobecne pierdololo „Hurr, kiedyś to było”.


Nie będę ukrywać, nie zamierzam dokańczać cyklu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

5b2a315a-1175-4b2e-8eaa-ab7b9b3df5be

Komentarze (9)

Niestety, Wielki Grafoman zrobił to samo, co Ziemiański na początku Achai


No właśnie tak przeczytałem wstęp Twojej recenzji, tj ten opis fabuły z tą niespodziewaną zagładą, Markiem informatykiem i Heleną z powstania i sobie pomyślałem coś w stylu "brzmi jak powieść nastolatka, myślałem, że ten Pilipiuk cały to jakiś bardziej sensowny pisarz jest, a tu wali grafomanią jak, nie przymierzając, Achaja" Pomyślałem też "może to jakaś wczesna powieść"..


Nadal nie wierzę, żeby w mistrzostwach świata grafomanii ktokolwiek z czymkolwiek mógł zagrozić Achai, ale...

Mi nie podszedł cały ten cykl. No dobra, przeczytałem, więc ekstremalnie zły nie był, ale pamiętam go jako niegodny polecania. Zupełnie niewykorzystany potencjał podróży w czasie, pełno niespójności, błędy stylistyczne i wątki seksualne na poziomie Achai. W późniejszych tomach niskie tępo akcji i brak pomysłu co robić z bohaterami.

Na plus, to przestawienie Hanzy, bo jakoś wcześniej nie byłem świadom tego etapu w historii handlu.

@AndzelaBomba to chyba jego pierwszy cykl, mocno przesiąknięty jego ideologią.

Kroniki Jakuba i przygody Storma i Skórzewskiego dużo lepsze, aczkolwiek trzeba podchodzić z dystansem i wiedzą, że to grafomania - czego sam autor nie ukrywa ;p

Zaloguj się aby komentować