Rewers srebrnego denara rzymskiego wybitego w 103 roku p.n.e. Moneta ukazuje scenę walki pomiędzy rzymskim żołnierzem (po prawej), chroniącego swojego towarzysza, przed atakiem barbarzyńskiego wojownika z plemienia Ligurów.
Scena odnosi się do przekazu, jakoby tym bohaterskim Rzymianinem był sam konsul na rok 193 p.n.e. – Kwintus Minucjusz Thermus – który otrzymał za swój czyn corona civica. Widoczna jest inskrypcja: Q•THERM•MF, czyli: Quintus [Minucius] Thermus.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 357 n.e. – miała miejsce bitwa pod Argentoratum, w której to zmierzyli się Rzymianie pod dowództwem cezara Juliana Apostaty z Alamanami. W wyniku walk Germanie stracili 6 tysięcy zabitych i 200 jeńców, wśród których znalazł się Chnodomar. Straty Rzymian były dużo mniejsze – 247 zabitych i około tysiąca rannych. Następnego dnia zwycięski cezar rozkazał wypuścić posłów alamańskich oraz przygotować się do forsowania Renu, co przyśpieszyło zawieszenie broni pomiędzy Cesarstwem a Alamanami.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Niezidentyfikowany mężczyzna na rzymskim marmurowym posągu. Obiekt jest datowany na czas rządów cesarza Tyberiusza (14-37 n.e.). Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 410 n.e. – Goci zdobyli Rzym. Kiedy w roku 408 n.e. doszło do nieporozumień pomiędzy stojącym na czele Gotów Alarykiem a Honoriuszem, który odmówił Gotom wypłaty wcześniej obiecanych pieniędzy, wódz Gotów chcąc ukarać Honoriusza uderzył na Italię docierając w listopadzie pod Rzym. Podczas oblężenia, w mieście zapanował głód. Goci nie podjęli jednak szturmu, godząc się na pertraktacje pokojowe z senatem rzymskim, który obiecał im wysoki haracz. Po odejściu Gotów do Etrurii, Honoriusz na początku 409 r. odrzucił decyzję senacką, ściągając dodatkowe wojska do walki z Gotami. Alaryk ponownie podszedł po mury Rzymu, zajmując port Ostia. Pod koniec roku Goci wymusili na senacie obwołanie nowego cesarza, którym został Pryskus Attalus. Wkrótce Goci podjęli kolejne walki z Honoriuszem, nie odnosząc jednak większych sukcesów. Latem 410 roku n.e. Alaryk zdecydował się zdetronizować Attalusa, z którym poróżnił się w kwestii kampanii w Afryce. Doszło też do negocjacji z Honoriuszem, zostały one jednak zerwane przez Honoriusza. Wzburzony tym faktem Alaryk podszedł po raz trzeci pod Rzym. Po krótkim oblężeniu, na skutek zdrady części mieszkańców, nocą 24 sierpnia 410 roku n.e. Goci wdarli się do miasta. Przez 3 dni grabili wszystko co tylko wpadło im w ręce. Mieszkańców oszczędzano, zmuszano ich jednak siłą do wydawania bogactw. Do niewoli dostała się przyrodnia siostra cesarza Galla Placydia. Zdobycie Rzymu było wielkim szokiem dla mieszkańców Italii, przekonanych o potędze miasta. Po opuszczeniu Rzymu Goci wyruszyli na południe rabując Kampanię. W trakcie marszu, w grudniu 410 roku n.e. Alaryk zmarł, a jego miejsce zajął Ataulf. Przez cały 411 rok n.e. Goci pozostali w Italii doszczętnie ją plądrując.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymska rzeźba, która przedstawia mitologicznego Atlasa trzymającego sklepienie niebieskie na swoich barkach. Według mitologii tytan Atlas został skazany za udział w spisku przeciwko władzy Zeusa.”Atlas Farnezyjski” jest rzymską marmurową kopią oryginału hellenistycznego; datowany na II wiek n.e.
Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Antyczny metalowy młotek odkryty na Malcie. Na ekspozycji nie podano datowania oraz konkretnego miejsca odkrycia. Znalezisko znajduje się na ekspozycji w Domus Romana na Malcie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 93 n.e. – zmarł w wieku 53 lat Juliusz Agrykola, wódz rzymski, namiestnik Brytanii. Zasłynął wyprawami przeciwko Piktom w Kaledonii, która była jedyną częścią Brytanii, która nie została podbita przez Rzym. Zamieszkana przez Kaledończyków, skutecznie opierała się najazdom zarówno Rzymian, jak i kolejnym falom Celtów. W 84 roku n.e. Agrykola pokonał w Grampianach plemiona piktyjskie zjednoczone pod dowództwem Calgacusa, po czym założył liczne posterunki graniczne i forty na przełęczach, rozpoczynając w ten sposób trzydziestoletni wymuszony pokój z Kaledonami. Agrykola następnie został odwołany do Rzymu, gdzie zmarł w osamotnieniu, nie przyjąwszy godności prokonsula w Azji (nie do końca jasne są powody). Istniały pogłoski, ze za śmiercią Agrykoli stał sam cesarz Domicjan – nie jest to jednak potwierdzone.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Utarł się pogląd, że niewolnictwo jest jedną z najciemniejszych stron rzymskiej cywilizacji. Z naszej perspektywy to zasadna opinia, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że niewolnictwo było zjawiskiem powszechnym w tamtych czasach, więc je potępiając, należałoby pewnie także uwzględnić odmienny stan rozwoju społecznego, inną mentalność ludzi itd.
To, co w Rzymie jednak szokuje najbardziej, to skala tego zjawiska na tle innych społeczeństw starożytnego świata. Wszechobecność niewolników w Rzymie staje się jasna, gdy wspomnimy, że ich podstawowym źródłem nie tylko w Rzymie, ale w całym starożytnym świecie, były wojny. A że Rzym był najbardziej ekspansjonistycznym państwem w tamtych czasach, nie ma nic dziwnego w tym, że i niewolników było w nim najwięcej. Szacuje się, że z samego tylko podboju Galii Juliusz Cezar sprowadził do Rzymu ponad milion niewolników.
W opracowaniach historycznych można znaleźć informację, że niewolnik w Rzymie był względnie tani. Najbogatsi mieli ich do dyspozycji setki, ludzie zamożni – dziesiątki, a nawet stosunkowo nisko sytuowanego wolnego człowieka stać było na jednego lub dwóch niewolników. Do takich stwierdzeń należy jednak podejść z pewną ostrożnością, ponieważ rodzi się naturalna pokusa, by zastosować intelektualny skrót i zinterpretować je w ten sposób, że niewolnik był w Rzymie jak dzisiaj telewizor – każdy dziś ma w domu jeden, a czasami kilka. Ale to dużo bardziej skomplikowane, ponieważ powołane liczby świadczą wyłącznie o przerażającym rozwarstwieniu społecznym, skoro tak ogromna część społeczeństwa była de facto i de iure poza społecznym nawiasem i stanowiła nie podmiot stosunków społecznych, tylko ich przedmiot. Ktoś mógłby wręcz rzec, że w Rzymie wystarczyło być człowiekiem wolnym, by automatycznie zaliczyć się do elity żyjącej ponad niewolniczą masą. Niestety to kolejne uproszczenie wypaczające obraz całości.
Często wskazuje się, że status ekonomiczny i życiowy niewolników był bardzo różny w zależności od tego, czy służyli ono np. w czyimś domu jako osobiści służący, czy w gospodarstwie rolnym, czy np. w kamieniołomach. To zróżnicowanie jest truizmem, dlatego warto pójść dalej, bo w starożytnym Rzymie wszystko było dużo bardziej skomplikowane niż nam się wydaje z dzisiejszej perspektywy. Czy człowiek wolny marznący na przeciekającym poddaszu obskurnej insuli miał lepsze życie niż osobisty służący kogoś zamożnego, śpiący w cieplutkim cubiculum? Czy wolny nielegalnie mieszkający w ponurym grobowcu przy Via Appia miał lepiej niż niewolnik którejś z patrycjuszowskich rodzin? Czy wolny człowiek utrzymujący się z cesarskiego rozdawnictwa żywności rzeczywiście zaliczał się do społecznej elity w porównaniu do osobistego sekretarza lub księgowego jakiegoś zamożnego kupca? Czy sytuacja prawna niewolnika aż tak bardzo różniła się od sytuacji wolnego mężczyzny z dobrego rodu, który podlegał niemal nieograniczonej władzy swego pater familias? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że w niektórych przypadkach niewolnik, któremu właściciel przyznał w zarząd pewien majątek (tzw. peculium) mógł mieć większy zakres faktycznej swobody niż wolny mężczyzna poddany władzy swego apodyktycznego ojca. Cóż, jak widać stopa życiowa i status prawny w Rzymie były od siebie tak niezależne, że trudno opisać je współczesnymi kategoriami.
Nie da się jednak ukryć, że prawnie status niewolnika był nie do pozazdroszczenia. Gdzieś (niestety już nie pamiętam, gdzie) czytałem, że w najdawniejszym Rzymie niewolnicy nie byli aż tak odhumanizowani, jak miało to miejsce w okresie późnej republiki. Początkowo mieli ponoć ograniczoną podmiotowość prawną; dopiero później, gdy niewolnictwo stało się podstawą stosunków gospodarczych, stali się RZECZĄ MÓWIĄCĄ. W stosunku do każdego przedmiotu właścicielowi przysługiwały uprawnienia definiujące aż po dziś dzień prawo własności – ius utendi (prawo używania), ius fruendi (prawo pobierania pożytków), ius disponendi (prawo rozporządzania) oraz– ius abutendi (prawo zużycia rzeczy i jej zniszczenia). W odniesieniu do niewolnika prawo zużycia i zniszczenia tego specyficznego „przedmiotu własności” brzmi szczególnie złowrogo. W najczarniejszym dla niewolników okresie właściciel miał wobec nich ius vitae ac necis – nieograniczone prawo życia i śmierci.
Tu mała ciekawostka: utożsamienie niewolnika z rzeczą szło tak daleko, że nawet gdyby właściciel go porzucił (tak jak my wyrzucamy coś do kosza i wyzbywamy się w ten sposób własności), taki niewolnik nie stawał się automatycznie człowiekiem wolnym. Przeciwnie: wciąż był tylko rzeczą. Rzeczą NICZYJĄ. Rzeczą, którą każdy mógł sobie wziąć i w ten sposób stać się jej nowym właścicielem. Zupełnie jak dzisiaj, gdy ktoś przygarnia porzuconego, błąkającego się w lesie pieska…
Wiele aspektów niewolniczego życia dzisiaj naprawdę ciężko zrozumieć: na przykład obecnie każdy człowiek ma „z automatu” zdolność prawną, czyli może być podmiotem praw i obowiązków. Ale nie każdy człowiek ma zdolność do czynności prawnych – np. dzieci lub osoby ubezwłasnowolnione nie mogą samodzielnie dokonywać czynności prawnych (czyli upraszczając: np. dziecko może być właścicielem domu, ale nie może samodzielnie go kupić). Ale w Rzymie było odwrotnie: niewolnicy nie mieli żadnej zdolności prawnej (nie mogli być podmiotem jakichkolwiek stosunków cywilnoprawnych), za to mogli dokonywać czynności prawnych w imieniu swojego właściciela. Byli tylko narzędziem: mogli zawierać umowy, ale zawsze wyłącznie jako „długopis” swego pana.
Gdy czyta się suche prawne reguły definiujące sytuację prawną niewolników, łatwo pominąć straszliwą rzeczywistość, która niekiedy za nimi stała. Spójrzmy na przykład na dziecko niewolnicy – zawsze rodziło się jako niewolnik należący do właściciela matki, bez względu na status prawny ojca. Możemy sobie wyobrazić dramat wolnego ojca, który mógł jedynie obserwować, co z jego dzieckiem czyni właściciel… Przerażająca perspektywa, prawda? Chyba nawet Rzymianie zdawali sobie sprawę z okrucieństwa tej zasady, ponieważ ostatecznie uznano, że jeżeli kobieta choć przez chwilę była wolna w okresie ciąży, dziecko rodziło się wolne – jeden z rzadkich przykładów „ludzkiego odruchu” rzymskiego legislatora.
Nie mając żadnych praw, niewolnicy nie mogli tworzyć rodzin, nie mogli wchodzić związki małżeńskie, nie mieli żadnych praw do własnych dzieci. Nawet jeżeli pozostawali w faktycznym związku (tzw. contubernium), to tylko za zgodą swego pana. Pan mógł korzystać do woli – także seksualnie – z ciała swych niewolników: kobiet, mężczyzn i dzieci. Co czuli ludzie, których niewolny partner, partnerka lub dziecko musieli się oddawać swemu panu lub pani? W takich przypadkach nawet mnie wyobraźnia zawodzi….
Rzymskie prawo miało jeden cel: zapewnić właścicielom nieograniczony posłuch i dyscyplinę wśród niewolników. Właściciele mieli więc prawo karania niewolników wedle swego uznania, a prawo zasadniczo w te „wewnętrzne stosunki” nie ingerowało (o wyjątkach niżej). Nic bowiem nie przerażało Rzymian bardziej niż perspektywa zbiorowego wypowiedzenia posłuszeństwa przez niewolnicze masy. Najbardziej skrajnym i okrutnym przykładem ustawowego wymuszenia posłuszeństwa jest obowiązująca w Rzymie zasada odpowiedzialności zbiorowej – w razie zamordowania pana przez niewolnika, śmiercią karano wszystkich niewolników należących do zamordowanego (nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że chodziło tylko o niewolników domowych, a nie o wszystkich – np. pracujących w gospodarstwach). Najgłośniejszy i budzący największe kontrowersje przypadek wymierzenia takiej zbiorowej kary miał miejsce w czasach Nerona, kiedy niewolnik targnął się na życie swego pana, niejakiego Pedaniusza Sekunda. Był to przypadek szczególnie drastyczny, ponieważ niewolnik ewidentnie działał w afekcie, doprowadzony do rozpaczy przez swego pana. Mimo to karę wykonano skrupulatnie – nie oszczędzono nikogo, nawet dzieci.
Pomimo takiego prawnego odhumanizowania niewolników, rzeczywista sytuacja niewolników zawsze zależała ostatecznie od tego, kto był ich właścicielem. Nie sposób uwierzyć, by Rzymianie postrzegali niewolników wyłącznie jako rzecz także w pozaprawnych relacjach. W rzeczywistości literatura rzymska pełna jest przykładów niewolników, którzy zachowywali wobec swego właściciela absolutną lojalność niczym wobec ojca i matki. Wielu Rzymian było wychowywanych przez niewolników i przez nich kształconych, więc naturalna więź między wychowawcą i uczniem nie musiała być rzadkością. Ogromna liczba wyzwoleń sugeruje, że odruchy człowieczeństwa wobec niewolników w rzymskich domach spotykało się nader często.
Ale warto sięgnąć dalej i wyobrazić sobie niewolniczą codzienność w rzymskim domu: niewolnicy swoim właścicielom nie tylko usługiwali, nie tylko po nich sprzątali czy gotowali im, ale także ich myli, ubierali, a nawet pilnowali ich snu. Niewolnicy stali się tak integralną częścią świata swych właścicieli, że byli obecni w każdym aspekcie ich życia. Czy jest możliwe, że młody niewolnik nie czuł pożądania, widząc swą panią nagą? Jak to możliwe, że ona nie czuła żadnego skrępowania obecnością swej służby podczas kąpieli, ubierania, a nawet aktu seksualnego? Odmienność rzymskiej mentalności od naszej czyni wszelkie próby jej zrozumienia bardzo ryzykownymi.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
@imperiumromanum niewolnik to miał przynajmniej zapewniony wikt i opierunek a dzisiaj człowiek dyma w kołchozie, płaci podatki a i tak go nie stać na własny dom (mam tu na myśli zwłaszcza takie kraje jak USA) więc w sumie to nie wiem kto miał lepiej. Taki niewolnik w antycznym Rzymie czy współczesny Amerykanin który haruje 7 dni w tygodniu a mieszka w kamperze bo nigdy nie będzie go stać na własne mieszkanie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymski fresk przedstawiający parodię ucieczki Eneasza z Troi
Rzymski fresk przedstawiający parodię ucieczki Eneasza z Troi; malunek zdobił jeden z domów w Pompejach. Scena przedstawia Eneasza niosącego na ramieniu swojego ojca Anchizesa i prowadzącego za rękę syna Askaniusza.
Postaci ukazane zostały z ciałem małpy, głową psa i ludzkimi nogami. Askaniusz został przedstawiony jako pasterz frygijski. Ojciec i syn posiadają także duże fallusy.
Obiekt datowany na I wiek n.e. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Mozaika z Muzeum Archeologicznego w Faro (Portugalia), przywodząca na pierwszy rzut oka cierpiącego Chrystusa, datowana jest na IV wieku n.e.
Odkryto ją niedaleko stacji kolejowej w Faro, niestety została mocno uszkodzona w czasie wykopalisk. Pierwotnie zdobiła miejski urząd publiczny, być może związany z handlem morskim – Faro, nazywane wcześniej Ossonoba – to ważny port w portugalskim Algarve, a jego powstanie datuje się na długo przed opanowaniem tego rejonu przez Rzymian.
Widoczna mozaika posiada nie do końca czytelną inskrypcję swoich czterech fundatorów: Caius Calpurnius (…) nus, Caius Vibius Quantilianus, Lucius Atius i Marcus Verrius Geminus.
Wielu chętnie upatrywać będzie nawiązań i wpływów pierwszych chrześcijan, jednak to raczej chrześcijaństwo czerpało z kultury Rzymu i twarz Chrystusa wzięła się ze smutnych oczu Oceanusa.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 2 n.e. – w drodze do Hiszpanii, w Marsylii, zmarł Lucjusz Cezar, syn Marka Agrypy, wnuk cesarza Augusta. W 17 roku p.n.e. wraz ze starszym bratem Gajuszem został adoptowany przez Augusta. W 2 roku p.n.e. został uznany za dorosłego, powołany do senatu i uznany za przywódcę młodzieży (Princeps Iuventutis), tak jak poprzednio jego brat. Został pochowany w Mauzoleum Augusta.