Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymskie malowidło ścienne przedstawiające ucztę pigmejów, walkę z hipopotamem i akty seksualne. Obiekt jest datowany na I wiek n.e. i odkryto go w Domu Lekarza w Pompejach. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, obchodzono Vinalia Rustica. Tego dnia świętowano zbiory winogron, warzyw i czas płodności natury. W czasie święta, ogródki, targi i winnice były poświęcane najstarszej formie Wenus – Venus Obsequens. Celem święta było poproszenie Jowisza, aby ten nie sprowadzał sztormów, gradu, silnych opadów lub powodzi zanim winogrona nie dojrzeją. Ponadto pytano go o to, kiedy będzie najlepszy czas na żniwa. Tego samego dnia czczono Wenus jako boginię wegetacji i ogrodów. Wenus była czczona jako patronka tzw. sprofanowanego wina (vinum spurcum), które spożywane było na co dzień. W czasie święta składano w ofierze młodą owieczkę (agna).
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Na pewno część z nas słyszała o sytuacji, w której ktoś ożenił się z kimś dla przejęcia jego majątku. Okazuje się, że taki niegodziwy sposób wzbogacenia się był praktykowany już w dawno temu, w starożytnym Rzymie. Mężczyzn, którzy dopuszczają się takich czynów, nazywa się dziś łowcami posagów. Co ciekawe, było to dość powszechne zjawisko w początkowych wiekach naszej ery.
Rzymski poeta żyjący w na przełomie I i II wieku n.e. Marcus Valerius Martialis pisał:
Pragnie Gemellus poślubić Maronillę.
Pożąda, nalega, błaga, śle prezenty.
– Jest aż tak piękna? – Nie ma nic brzydszego.
– Co go więc tak w niej pociąga? – Kaszel
– Marcjalis, Epigramy, I, 10
Kaszel oznacza oczywiście słabe zdrowie. Gemellus liczy na szybką śmierć Maronilly, aby przejąć jej majątek. Nie był to odosobniony przypadek. Jak pisze pan Alberto Angela w swojej książce:
W społeczeństwie rzymskim jest bardzo wielu łowców posagów, krążących niczym rekiny w poszukiwaniu ofiary
– A. Angela, Imperium, wyd. Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik” Warszawa 2019 str. 168
Jak widzimy proceder zawierania małżeństw celem przejęcia majątku był obecny już bardzo dawno temu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, obchodzono Consualia nazywane także Consuales Ludi, które były świętem ku czci Consus, boga opiekującego się ziarnem zgromadzonym w spichlerzach. Podczas consualiów wszystkie konie, osły i muły były ozdabiane wieńcami i zwalniane od pracy. W Circus Maximus odbywały się wówczas wyścigi konne, zaś w jego podziemiach składano ofiary na ołtarzu Consusa, udostępnianym tylko w czasie tego święta. Wedle rzymskich podań właśnie podczas Consualiów miało dojść do porwania Sabinek.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W starożytnej Grecji głównym typem brody była bujna pełna broda. W Sparcie jest to kwestia skomplikowana. Ogólnie mówi się, że Spartanie mieli brody bez wąsów. Jednak każde przedstawienie w sztuce tego nie potwierdza z wyjątkiem figurek, gdzie broda jest wyrzeźbiona, a wąsy nie.
Jednak jak pokazują przykłady znalezisk, chociażby etruski Sarkofag Małżonków znajdujący się obecnie w Luwrze, wąsy mogły być dodane przy polichromii. Z uwagi na to, że farba się nie zachowała, to by wyjaśniało brak wąsów na figurkach1. Ponadto jak donosi Plutarch tym z grona spartańskich hoplitów, którzy w sytuacji zagrożenia okazali się tchórzami m.in. golono połowę brody. A to dowodzi, że Spartanie musieli nosić wąsy2.
Wydaje się, że to Aleksander Wielki zapoczątkował modę na golenie całej twarzy wśród żołnierzy. Plutarch informuje, że Aleksander nakazał ogolić się swoim generałom, ponieważ podczas bitwy przeciwnik mógł pociągnąć ich za brodę i tym sposobem łatwo pokonać3. Co interesujące, władcy państw hellenistycznych po Aleksandrze są głównie ogoleni, ale zdarzają się brodaci władcy jak Filip V Antygonida.
Rzymianie na początku nosili pełne brody, jednak pod wpływem prawdopodobnie mody greckiej, elity rzymskie w II w p.n.e. zaczęły golić wąsy4. Chociaż tak jak w przypadku Spartan zachowane dzieła sztuki nie potwierdzają tego, a i mi się wydaje, że to nie jest prawdą.
Moda na golenie zarostu u elit rzymskich przyszła pod koniec republiki. Jak możemy przeczytać w książce Garretta Ryan’a:
Wielki wojownik Scypion Emilian, zdobywca Kartaginy, został zapamiętany jako pierwszy Rzymianin, który codziennie się golił, i wszystkie znaczące postacie późnej republiki i wczesnego cesarstwa poszły za jego przykładem.
– G. Ryan, Nagie posągi, brzuchaci gladiatorzy i słonie bojowe, Poznań 2023, str. 19
Od cesarza Hadriana, który prawdopodobnie nosił brodę aby przykryć ślady po trądziku, zaczęła się moda na brody wśród cesarzy rzymskich. Sytuacja ta trwała aż do rządów Konstantyna I Wielkiego. Jednak i po nim niektórzy cesarze nosili brody. Nie tylko Julian Apostata, który był poganinem i nosił pełną brodę na dawny wzór grecki, ale także m.in. Maksymin Daja, Wetranion czy Flawiusz Eugeniusz.
Samo golenie nie należało do najprzyjemniejszych. Brzytwy były wytwarzane z żelaza albo z brązu. Z uwagi na szybkie tępienie się brzytew, szarpały one skórę i doprowadzały do niemałego jej pokaleczenia. Innymi metodami na pozbycie się włosów było wypalanie ich przy pomocy rozgrzanych łupin orzecha. Jeszcze innym rozwiązaniem było stosowanie żywicy.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymska marmurowa płaskorzeźba przedstawiająca śpiącą Ariadnę. Obiekt datowany na III-IV wiek n.e. Obiekt znaleziono w pozostałościach pałacu cesarskiego w kompleksie Gamzigrad (Felix Romuliana), w pobliżu Zaječar we wschodniej Serbii. Obecnie artefakt znajduje się w muzeum w Zaječar.
Zgodnie z mitem greckim, Ariadna pomogła Tezeuszowi opuścić labirynt po pokonaniu Minotaura, dzięki wykorzystaniu nici. Tezeusz porzucić miał śpiącą Ariadnę, którą finalnie zabrał ze sobą na Olimp Dionizos. Według innej wersji, Tezeusz zrobił to na rozkaz zakochanego boga.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Ofiara czy agresor – chrześcijaństwo w starożytnym Rzymie
W powszechnej świadomości w przejściu Imperium Rzymskiego na chrześcijaństwo istnieją tylko dwa fakty: najpierw prześladowania chrześcijan (zwłaszcza za panowania Nerona w I wieku n.e. i Dioklecjana na początku IV wieku), a potem przyjęcie chrześcijaństwa przez Konstantyna Wielkiego, który sprawił, że wraz z nim całe cesarstwo przeszło na nową wiarę. Triumf chrześcijaństwa wydaje się tyleż nagły, co oczywisty i dziejowo sprawiedliwy.
A jednak starożytna rzeczywistość jest fascynująca i skomplikowana, i co najważniejsze – uporczywie wymyka się wszelkim uproszczeniom. Choć chrzest Konstantyna jest wydarzeniem wielce symbolicznym, nie stanowił on przecież ani daty końca Rzymu pogańskiego, ani też nie był początkiem Rzymu chrześcijańskiego. Obie rzeczywistości – pogańska i chrześcijańska – współistniały ze sobą na długo przed panowaniem Konstantyna Wielkiego i jeszcze długo po nim.
W I wieku chrześcijaństwo dopiero bardzo powoli zdobywało w Rzymie (mieście) pierwsze przyczółki. W drugim wieku chrześcijan było już zapewne nieco więcej, ale wciąż stanowili jedynie margines na religijnej stolicy Imperium. Należy założyć, że nawet jeżeli wśród chrześcijan byli jacykolwiek przedstawicieli warstw wyższych, stanowili oni przypadki sporadyczne.
W tradycyjnej mentalności rzymskiej religia (zarówno kulty rodzime jak i obce) zawsze zajmowała ważne miejsce. To była tzw. „religio”. Ale ci sami Rzymianie bardzo ostro zwalczali wszystko, co uważali za zabobon – różne dziwne praktyki „szamańskie”, czary, gusła itd. Było to tzw. „superstitio”. W tym początkowym okresie chrześcijaństwo było uważane właśnie za taki zabobon, który w najlepszym razie tolerowano, a niekiedy aktywnie tępiono (dlaczego Rzymianie źle odebrali przesłanie wiary chrześcijańskiej – to temat na inną dyskusję). Sytuacja powoli zaczęła zmieniać się dopiero w III wieku n.e., kiedy wyznawców chrześcijaństwa przybywało i zmieniało się ich postrzeganie przez pozostałą część społeczeństwa. Czy można to wyrazić jakimiś liczbami? Niestety nie ma żadnych wiarygodnych danych pozwalających określić wzrost liczebności wspólnot chrześcijańskich. Warto jednak zwrócić uwagę, że w III wieku nowa wiara przestała być domeną niższych warstw społecznych, a powolutku zaczynała wkraczać do umysłów elit. Wtedy pojawiają się pierwsi senatorowie deklarujący się jako chrześcijanie, byli jednak oni wciąż dosyć nieliczni. Jeszcze na początku IV wieku sukces chrześcijaństwa w samym Rzymie wydawał się mało prawdopodobny. Prześladowania zapoczątkowane przez cesarza Dioklecjana z 303 roku sugerują, że wyznawcy Chrystusa cały czas stanowili zdecydowaną mniejszość, inaczej bowiem skala prześladowań byłaby społecznie nie do zaakceptowania.
Kiedy Konstantyn Wielki po zwycięstwie nad Maksencjuszem w bitwie przy moście Mulwijskim (312 rok) przejął władzę nad Rzymem, otworzył nowy rozdział chrześcijaństwa. Ale czy między prześladowaniami za Dioklecjana, a akceptacją chrześcijaństwa przez Konstantyna, czyli przez raptem 9 lat, miał miejsce jakiś spektakularny wzrost liczebności chrześcijan? Mało prawdopodobne. Konstantyn zadeklarował poparcie dla gmin chrześcijańskich, ale przecież religijny krajobraz Rzymu pozostał niezmieniony. A jednak coś się zmieniło: status nowej religii. To już nie było „superstitio” – zabobon. Teraz stał się to pełnoprawny kult („religio”) na równi z innymi kultami praktykowanymi w Rzymie i w całym państwie. Może nawet więcej – Konstantyn obdarzył chrześcijańskie wspólnoty i duchowieństwo pewnymi przywilejami, które nie były czymś zwykłym rzymskim państwie.
Czy Konstantyn myślał o uczynieniu chrześcijaństwa jedyną religią Rzymu? Nie sądzę. Wcześniej zdarzało się już przecież, że dany władca okazywał szczególne przywiązanie do jakiegoś kultu i faworyzował jego wyznawców, a mimo to nie powodowało to istotnej zmiany w rzymskim społeczeństwie. Przykładem może być cesarz Heliogabal czy wprowadzenie kultu Sol Invictus przez Aureliana. Wydaje mi się raczej, że podobnie jak jego poprzednicy Konstantyn miał na celu jedynie postawienie nowego wyznania obok dotychczasowych, a nie ich zastąpienie. Skąd to wiadomo? W jego czasach nie doszło do żadnych istotnych działań, które miałyby podważać znaczenie kultów pogańskich. Co więcej, Konstantyn wciąż pełnił funkcję pontifex maximus (choć osobiście nie składał ofiar, a wyznaczał w tym celu zastępcę) i zasięgał rad haruspików badających wnętrzności zwierząt ofiarnych. Konstantyn nie zamknął też żadnej świątyni pogańskiej w Rzymie, a kościoły budował wyłącznie na obrzeżach miasta lub wręcz za jego murami. W jego czasach Rzym wciąż był miastem o wizerunku na wskroś pogańskim. Wiadomo, że na początku IV wieku w całym mieście liczącym wówczas około miliona mieszkańców było tylko 75 chrześcijańskich duchownych. Dla porównania w Archidiecezji Warszawskiej (1.425 tys. wiernych) w 2017 roku było 1.256 osób duchownych. To daje pewne wyobrażenie o wciąż stosunkowo niewielkim zasięgu nowej wiary w Rzymie.
W kolejnych latach niewiele się zmieniało, choć oczywiście dzięki państwowym pieniądzom i oficjalnemu wsparciu oficjalnie zadeklarowanemu przez cesarską rodzinę środowiska chrześcijańskie szybko zyskiwały wpływy, a pogańskie – ustępowały im pola. To musiał być fascynujący czas w rzymskiej historii – dwa światy, dwie rzeczywistości współistniejące ze sobą. Był to okres chwiejnej równowagi pomiędzy „starym” i „nowym”. Widać to na przykładzie sztuki, a zwłaszcza na płaskorzeźbach sarkofagów, na których elementy charakterystyczne dla pogaństwa łączą się płynnie z symboliką chrześcijańską. Kogoś może dziwić takie pomieszanie symboliki, ale w tamtym czasie chrześcijaństwo nie wypracowało jeszcze własnej utrwalonej ikonografii w sztuce, więc z oczywistych względów sięgano po utrwalone wzorce pogańskie. Ale to też nie jedyny powód: innym jest fakt, że religia pogańska była tak głęboko zrośnięta z rzymską państwowością, że porzucenie jej symboliki przez osoby przyjmujące chrześcijaństwo nie było możliwe z dnia na dzień – przecież wszystko to, co decydowało że „Rzym był Rzymem, a Rzymianie Rzymianami” w jakiś sposób wiązało się z kultami dawnych bogów – począwszy od początków miasta (rola Wenus i Marsa), przez podejmowanie decyzji państwowych (auspicja i badanie woli bogów), wyścigi rydwanów (oprawa religijna), igrzyska (wywodzące się z dawnych rytuałów pogrzebowych), symbolikę triumfalną (złożenie zdobyczy wojennej Jowiszowi na Kapitolu), kult cesarski (obrzędy ku czi larów domu cesarza), aż po szeroko rozumianą ludową obrzędowość wywodzącą się jeszcze z czasów rolniczych. Jak ówcześni Rzymianie mieli się tego wszystkiego w jednej chwili wyrzec, przyjmując chrzest? Jak mieli odrzucić wszystko, co czyniło ich Rzymianami? Stąd to współistnienie obu światów, które towarzyszyło Rzymianom jeszcze bardzo długo…
Równowaga świata chrześcijańskiego i pogańskiego nie oznaczała przyjaźni. Przeciwnie – w tym okresie współistnienia oba środowiska nawzajem oskarżały się o wyznawanie szkodliwego „zabobonu”. Ale szala szybko przechyliła się na korzyść chrześcijan. Na przestrzeni IV wieku wpływy środowisk pogańskich znacznie zmalały, a ustawodawstwa kolejnych cesarzy systematycznie ograniczały praktyki pogańskie, które choć wciąż kontynuowane, były coraz bardziej niemile widziane przez władzę. Stopniowo następcy Konstantyna cofnęli finansowanie pogańskich kultów, usuwali symbolikę pogańską z miejsc publicznych (przykład posągu Wiktorii usuniętego z budynku Kurii), wreszcie zakazali praktykowania dawnych kultów, a świątynie zamknęli.
Ale nawet ten definitywny koniec pogaństwa nie nastąpił raptownie – dawne kulty gasły powoli. Już w połowie IV wieku zaprzestano rytuałów braci arwalskich, ale pogańscy kapłani-senatorowie znani są jeszcze pod koniec IV wieku! Jeszcze w piątym wieku zanotowano festiwal ku czci Ozyrysa! Jeszcze na początku V wieku w obliczu złupienia Rzymu przez barbarzyńców odprawiono dawne ryty! Nie zmienia to jednak ogólnego faktu, że na przestrzeni jednego stulecia, czyli w zasadzie za życia JEDNEGO POKOLENIA, religia, której wyznawcy byli prześladowani, uzyskała charakter dominujący i sama przeszła do ofensywy, prześladując dawne kulty! Role odwróciły się diametralnie… Koniec końców chrześcijaństwo zatriumfowało i całkowicie wyparło wcześniejsze wierzenia.
JEDNO POKOLENIE było równocześnie świadkiem starego i nowego.
I tu powracam do pytania postawionego na wstępie. Ofiara czy agresor? Nie chcę wdawać się w religijne dysputy, ponieważ się na tym nie znam, ale nasuwa mi się pewne spostrzeżenie. Pod względem ekspansji, chrześcijaństwo wykazało się energią wcześniej nieznaną. Wobec tej żywotności dawna religia pogańska okazała się całkowicie bezbronna. Dlaczego tak się stało? Wydaje mi się, że zadecydowała o tym jedna bardzo istotna rzecz. Otóż w świecie starożytnym religia, nawet oficjalna (państwowa) była otwarta na inne wyznania. W starożytnym rzymskim świecie świątynia Jowisza mogła stać obok synagogi z jednej strony, i tuż obok nieco bardziej ukrytego mitreum, i nikogo to nie raziło. Procesje czcicieli Izydy przemierzały miasto obok procesji ku czci Wenus. Choć Rzymianie mieli swój panteon bóstw, zaskakująco łatwo przyjmowali i akceptowali inne kulty. Oczywiście ich tolerancja nie była absolutna: jak wspomniałem – tępili „superstitio” (do którego dosyć długo zaliczano także chrześcijaństwo), oraz okresowo także kulty, które ich zdaniem zagrażały porządkowi państwowemu (np. jeszcze w okresie Republiki – kult Bachusa). Ale gdy już jakieś wyznanie zyskało ich aprobatę, współistniało obok innych. Różne kulty ze sobą rywalizowały, ale na tym „religijnym rynku” dla każdego wyznania było miejsce. Tymczasem chrześcijaństwo było inne – gdy za panowania Konstantyna zyskało certyfikat aprobaty władz, doskonale wykorzystało swoje 5 minut. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że gdy tylko chrześcijaństwo dostało państwowy glejt poprawności i przestało być uważane za „superstitio”, nie przystąpiło do gry na równi z innymi wyznaniami szanowanymi przez państwo na dotychczasowych zasadach, tylko z hukiem wywróciło stolik, przy którym inne wyznania grały. Wprowadziło własne zasady, w myśl których dla innych wyznań nie było już miejsca. Śladem tego jest korespondencja cesarska, w której urzędnicy apelują do cesarzy o zagwarantowanie wzajemnego poszanowania religii, i odpowiedź biskupów, którzy kategorycznie protestują u cesarza: ma być tylko jedna religia, a inne należy wykorzenić.
Skąd taka właśnie cecha chrześcijaństwa w tamtym okresie? Nie wiem. Może był to sposób zbiorowego odreagowania chrześcijańskiego duchowieństwa za prześladowania z czasów Dioklecjana, zapewne wciąż żywe w umysłach hierarchów jeszcze przez długie dziesięciolecia? Jak by nie było, nie sądzę, aby ogłaszając, że „pod znakiem krzyża” zwyciężył w bitwie przy moście Mulwijskim, Konstantyn Wielki miał świadomość, że uruchomił siły, które miały definitywnie zmienić obraz cesarstwa rzymskiego nie tylko religijnie, ale także kulturalnie, społecznie i politycznie.
Kulty pogańskie przegrały. Dlaczego? Może dlatego, że nie były przygotowane do gry na zasadach narzuconych przez chrześcijaństwo, gdy to stało się ich równoprawnym partnerem? Może dlatego, że monopol jednej religii był wcześniej nieznany w świecie starożytnym (pomijam judaizm, który nie był tak ekspansywny, jak chrześcijaństwo) i nikt się nie spodziewał, że chrześcijanie narzucą wszystkim wizję jednego kultu państwowego?
Jedno jest pewne: do religii można zastosować te same prawa, jakie rządzą gatunkami w przyrodzie – słabsze ulegają silniejszym. Tutaj nieprzygotowanie kultów pogańskich na konfrontację z dynamicznym i ekspansywnym przeciwnikiem zemściło się na nich okrutnie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Ciekawe, ale mam wrażenie że autor nie bierze pod uwagę czegoś co ja bym uznał za powód takiej ekspansji chrześcijaństwa. Może się to po prostu ludziom spodobało? Wizja jednego kochającego Boga i nauka Jezusa, który mówi: kochajcie się, bądźcie dla siebie braćmi. Życie po śmierci w idealnych warunkach też brzmi chyba spoko.
@Bolt Autor generalnie dotknal sedna nic, w najstotniejszych rzeczach 'nie wiem, temat na inne rzeczy'. To co przyciagalo ludzi do chrzescijanstwa byla jego esencja. Bog jest milosciwy, sprawiedliwy, kazdy moze osiagnac zbawienie. TO BYLA NOWOSC. Cos totalnei swiezego. Bog kocha swoich wyznawcow? Co? WOW. U zydow bog jaki jest kazdy wie, sluz a moze Ci przyniesie korzysc, ale na pewno nie goja. Bogowie rzymscy tez chaotyczni. Tutaj bylo inaczej. A ekspansywnos potem? Bo zachowala wciaz wiekszosc cech orygnialu i tym, ze jest religia semicka. Odrobina wiedzy teologiznej i zagwostki autora staja sie jasne.
Relief przedstawiający pośmiertny triumf Trajana, po zwycięskiej kampanii w Partii, w 118 roku n.e. Obiekt znajduje się w Museo Archeologico Nazionale Palestrina w dawnym Praeneste (obecne Palestrina, Włochy).
Cesarz Trajan zmarł w trakcie powrotu ze zwycięskiej kampanii, w związku z czym w czasie triumfu w rydwanie znajdował się manekin cesarza.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymska statuetka wykonana z kości słoniowej przedstawiająca aktora tragicznego. Figura przedstawia prawdopodobnie aktora w tragicznej roli kobiecej, w masce, kostiumie i peruce. Obiekt datowany na I wiek n.e.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 465 n.e. – prawdopodobnie zmarł cesarz Libiusz Sewer. Szczegóły śmierci Libiusza są niejasne. Większość współczesnych historyków zgadza się, że zmarł z przyczyn naturalnych właśnie dnia 15 sierpnia 465 roku n.e. Był władcą z woli wodza germańskiego Rycymera, który faktycznie rządził Rzymem. Nie został uznamy ani przez cesarza bizantyjskiego, ani przez część swoich poddanych. Jego władztwo obejmowało jedynie Italię, Sycylię i część krajów alpejskich. Cesarstwo było atakowane przez Alanów, Sasów i Wandalów. Jego panowanie było kolejnym krokiem w stronę definitywnego upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Zachowana w dobrym stanie mumia z czasów rzymskich
Zachowana w dobrym stanie mumia z czasów rzymskich, odkryta na cmentarzyskach w oazie Fajum (Egipt). Obiekt datowany na I wiek n.e., ukazujący młodego mężczyznę.
Portrety fajumskie były to realistyczne portrety wykonane na drewnie, które były składane przy egipskich mumiach z czasów panowania Rzymian. Było to tak zwane malarstwo tablicowe, które było niezwykle popularne w czasach antycznych. Do naszych czasów zachowało się około 900 takich obrazów.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/