Dzisiejszy spacer rozbity na blisko 10km i 3km, bo Coros zgubił trasę, wypchnął mnie z GPSem 40km od Warszawy i musiałem wyciąć spory fragment z 26km spaceru
@krzysiek34011 Nie, raz na jakiś czas robię sobie chodzony maraton (średnio 2x do roku), albo dłuższe zwiedzanie nowego miasta po 25-35km dziennie, ale raczej nic dłuższego.
Reportaż o Indiach, zbiór ciekawych i czasami szkoujących informacji na temat Indii, kraju mocno podzielonego, rozwarstwionego i kastowego. Z jednej strony ciekawa, ale z drugiej dalej trochę szokująca, mimo, że z hindusami (lub jak mówi autorka - indusami) mam do czynienia na co dzień w pracy.
Reportaż, który pokazuje rozwarstwienie i brak jedności narodu, jego waśnie i problemy wewnętrzne, których w Europie raczej już nie spotykamy, Kraj z ponad miliardem ludzi, w którym przy okazji wyborów ginie kilkadziesiąt osób, a jednocześnie kraj, który wierzy w demokrację i potrzebę głosowania. Kraj, który bardzo dynamicznie się zmienia, ale trochę zjada własny ogon, bo pracownicy przenoszący się z sektra rolnictwa do usług, sprawiają, że brakuje jedzenia. Bogacące się społeczeńśtwo kupuje dobra luksusowe, przez co lokalne fabryki mniej wyrafinowych towarów upadają i zabierają ze sobą ogromne ilości miejsc pracy. I wreszcie kraj, w którym pozycja kobiety dalej jest dość nieoczywista, bo choć z możliwością głosowania i widocznością w mediach i opinii publicznej, to dalej traktowana jak przedmiot i obiekt zaspokajania potrzeb seksulanych.
Kraj pełen skrajności, który osiągnął już chyba swoją masę krytyczną przez co, co raz trudniej nim zarządzać i sterować, a jednocześnie z aspiracjami na bycie na szczycie drabinki.
Książka sama w sobie jest dość chaotyczna i sporo w niej skakania po tematach, ale mimo tego sporo sie dowiedziałem i pozwoliła mi trochę lepiej zrozumieć współpracowników i podwładnych, za co zawsze plusik.
Nie wiem dlaczego, ale jakoś zawsze Stasiuk do mnie przemawiał jako ten autor, po którego książki sięgam, choć dużo w nich elementów reportażu, za którym nie przepadam. Trochę tak jest też i tym razem.
Rzeka dzieciństwa, to książka o Bugu, rzecze łaczącej Polskę ze wschodem, wschodem, kóry dla autora znaczy wiele, który zjechał wzdłuż i wszerz. Właśnie to dostajemy, połączenie dzieciństwa ze współczesnością. Błogie wspomnienia analogowego dzieciństwa i świat wojny widzianej oczami człowieka, którym odwiedzał regiony nią objęte wcześniej w czasie pokoju. Momenty pomocy zranionym i bezdomnym, w ucieczce na zachód i walce o przetrwanie na wschodzie. Odgłosach syren, które słyszysz tak często, że wydają Ci się wydawać głos również w trakcie ciszy.
Krótka, acz treściwa książka, choć zabrakło mi tu tego tytułowego dzieciństwa i odkrywania go w większym stopniu, bo jest albo było, go dla mnie zdecydowanie za mało. Rozumiem ideę doklejenie wojny na Ukrainie do innej książki, żeby nie napisać kolejnej (tylko) wojennej książki, ale to jak to zrobił w tej pozycji, nie wyszło dużo lepiej moim zdaniem.
Moje kolejne podejście do Pratchetta i kolejne średnio udane.
Zacząłem od cyklu o śmierci, który generalnie mi się podobał, ale bez zachwytów, teraz wziąłem się za cykl o Straży miejskiej i jestr jakby trochę gorzej. O ile pierwszy tom ratował się dla mnie humorem, to w tym go jakoś wybitnie nie ma, a jak już jest to też taki bardziej w stylu nielubianego wujka, niż najlepszego komika.
Po okresie rekrutacji w straży trafiamy na pierwsze dni służby nowych rekrutów. Od razu zostają wrzuceni na głeboką wodę, przez serię niewyjaśnionych morderstw. Razem z naszymi bohaterami postaramy się rozwikłać nasze zagadki, przy okazji samemu nie ginąc. Dużo większą rolę odegra też Marchewa, a no i przy okazji nauczyma trolla liczyć
Solidne uniwersum, świetnie zaprojektowane, trochę już samograj, natomiast do mnie dalej nie przemówiło, może muszę przeczytać z 10 książek, zanim je na serio polubię - zobaczymy.
Po świetnym Pilegrzymie przyszła kolej na najnowszą książkę autora. Schemat bardzo podobny i do około 60% szły łeb w łeb i był to niemal murowany kandydat do oceny bliskiej 10/10. Powiedziałem sam do siebie: kompletnie nie rozumiem, skąd tak niskie oceny, niestety kilka stron później zaczynało to do mnie docierać.
Książka jest thrillerem szpiegowskim (ale nie tylko), a nasz główny bohater, występujący pod wieloma tożsamościami jest agendem wywiadu, doświadczonym w wielu akcjach na terytorium wroga. Jedna z jego misji prowadzi go na spotkanie w informatorem, a przyglądając się z daleka miejscu spotkania widzi zwłoki informatora i jego rodzinę poddawaną torturom. Postanawia zadziałać wbrew szefom i ich uwolnić. Niestety uciekając z miejsca zostaje porwany i przetrzymywany przez człowieka, którego zaczyna tytułować "szarańczą" od tatuażu na plecach. Od tego wydarzenia jego życie będzie skupione na rozpracowaniu i zapobiegnięciu planom "szarańczy".
Jak już wspomniałem do około 60% dostajemy wyborny thriller, który trudno odłożyć. A później zaczyna się taki pierdzielnik sci-fi, że trudno mi nawet powiedzieć, czego możecie się spodziewać, bez spojlerowania zakrętów fabularnych.
Pierwsza część 9/10, a druga 3/10, bo część sci-fi mogłaby się pewnie niektórym podobać, ale na pewno nie podana w takiej formie i z tym wstępem jak w Roku Szarańczy. Stąd łączna ocena 6/10. Trudno mi nawet powiedzieć komu bym ją polecił, bo fani Pielgrzyma będą rozczarowani, a ktoś kto chciałby usiąść pierwszy raz do Thrillera, ma wiele dużo lepszych pozycji do wyboru.
@Greenzoll Poszli po linii najmniejszego oporu, bo okładka to 1:1 okładka Pilegrzyma z najnowszego wydania, tylko zamiast złotego koloru, odcisk jest czerwony.
Tytuł: The Ideal Team Player: How to Recognize and Cultivate The Three Essential Virtues
Autor: Patrick Lencioni
Kategoria: biznes, rozwój osobisty
Wydawnictwo: Jossey-Bass
Liczba stron: 226
Ocena: 7/10
Pracowy book club i kolejne ksiązka Lencioniego, tym razem opisująca poszukiwanie idealnego członka zespołu.
To co jest świetne u tego autora, to fabularyzowana wersja poradnika. Tym razem naszym głównym bohaterem jest Jeff - mężczyzna, który przejmuje firmę po schorowanym wuju. Wcześniej w niej dorabiał, ale nigdy nie był pełnoprawnym pracownikiem, a teraz ma stanąć na jej czele. Firma zajmuje się budową i logistyką przy budowach, obiektów użyteczności publicznej. Nasz bohater obejmuje posadę tuż po podpisaniu kontraktów na 2 duże budowy, który będzie od niego wymagał zatrudnienia wielu pracowników, utrzymania obecnej kadry i dotrzymania terminów realizacji.
Tutaj wkracza autor z warstwą poradnikową i za pomocą zobrazowania nam pierwszych decyzji i rekrutacji kandydatów, spróbuje pokazać, co jest ważne w poszukiwaniu idealnego członka zespołu i dlaczego wybór właściwych ludzi, jest tak ważny w przypadku dużych przedsiębiorstw, w których zatrudnione są setki ludzi, a ich praca w głównej mierze skupia się wokół zespołu. Autor pokaże nam dlaczego te cechy są tak wążne i dlaczego mamy szukać kombinacji wszystkich 3 na raz.