#wierszedladzieci

0
4

#grzyby

Jan Brzechwa


Król Borowik Prawdziwy szedł lasem

Postukując swym jedynym obcasem,

A ze złości brunatny był cały,

Bo go muchy okrutnie kąsały.

Tedy siadł uroczyście pod dębem

I rozkazał na alarm bić w bęben:

"Hej, grzyby, grzyby,

Przybywajcie do mojej siedziby,

Przybywajcie orężnymi pułkami.

Wyruszamy na wojnę z muchami!"

Odezwały się pierwsze opieńki:

"Opieniek jest maleńki,

A tam trzeba skakać na sążeń,

Gdzie nam, królu, do takich dążeń?!"

Załkały surojadki:

"My mamy maleńkie dziatki,

Wolimy życie spokojne,

Inne grzyby prowadź na wojnę."

Zaszemrały modraczki:

"Mamy całkiem zniszczone fraczki,

Mamy buty wśród grzybów najstarsze,

Nie dla nas wojenne marsze."

Zastękały czubajki:

"Wpierw musimy wypalić fajki,

Wypalimy je, królu, do zimy,

W zimie z tobą na wojnę ruszymy."

A król siedzi niezmiennie pod dębem,

Każe znowu na alarm bić w bęben:

"Przybywajcie, pieczarki, maślaki,

Trufle, gąski, purchawki, koźlaki,

Bedłki, rydze, bielaki i smardze,

Przybywajcie, bo tchórzami pogardzę!"

Ledwo rzekł to, wtem patrzy, a z boru

Maszeruje pułk muchomorów:

"Przychodzimy z muchami wojować,

Ty nas, królu, na wojnę prowadź!"

Wojowały grzybowe zuchy,

Pokonały aż cztery muchy.

Król Borowik winszował im szczerze

I dał wszystkim po grzybowym orderze


#poezja #wierszedladzieci

Zaloguj się aby komentować

Jan Brzechwa

"JAK ROZMAWIAĆ TRZEBA Z PSEM"


Wy nie wiecie, a ja wiem,

Jak rozmawiać trzeba z psem,


Bo poznałem język psi,

Gdy mieszkałem w pewnej wsi.


A więc wołam: – Do mnie, psie!

I już pies odzywa się.


Potem wołam: – Hop-sa-sa!

I już mam przy sobie psa.


A gdy powiem: – Cicho leż!

Leżę ja i pies mój też.


Kiedy dłoń wyciągam doń,

Grzecznie liże moją dłoń.


I zabawnie szczerzy kły,

Choć nie bywa nigdy zły.


Gdy psu kość dam – pies ją ssie,

Bo to są zwyczaje psie.


Gdy pisałem wierszyk ten,

Pies u nóg mych zapadł w sen,


Potem wstał, wyprężył grzbiet,

Żebym z nim na spacer szedł.


Szliśmy razem – ja i on,

Pies postraszył stado wron,


Potem biegł zwyczajem psim,

A ja biegłem razem z nim.


On ujadał. A ja nie.

Pies i tak rozumie mnie,


Pies rozumie, bo ja wiem,

Jak rozmawiać trzeba z psem.


#poezja #wierszedladzieci #brzechwa #psy

@moll

"W osiemdziesiątym siódmym Huey wydał to, 'Fore!', ich najbardziej udany album. Myślę, że ich niekwestionowanym arcydziełem jest 'Hip To Be Square'. Piosenka tak chwytliwa, że większość ludzi prawdopodobnie nie słucha tekstu. A powinni, ponieważ nie tylko opowiada o przyjemnościach związanych z dostosowywaniem się i znaczeniu trendów. To także osobiste oświadczenie zespołu. Hej, Paul!" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

SKĄD SIĘ BIERZE DZIURA W SERZE?


Skąd się bierze


Dziura w serze?


W goudzie


Lub w ementalerze?


Czy ją robi


Jakieś zwierzę,


Które w serze


Miewa leże


I się nudzi


Na kwaterze?


Może krety?


Może jeże?


Bo w wiertarkę,


Powiem szczerze,


Nie uwierzę.


Ludwik Jerzy Kern


#poezja #wierszedladzieci #dzieci

Zaloguj się aby komentować

Z okazji osiągnięcia nowej rangi wrzucę coś tematycznego xD


Sum


Jan Brzechwa


Mieszkał w Wiśle sum wąsaty,


Znakomity matematyk.


Krzyczał więc na całe skrzele:


„Do mnie, młodzi przyjaciele!


W dni powszednie i w niedziele


Na życzenie mnożę, dzielę,


Odejmuję i dodaję


I pomyłek nie uznaję!”


Każdy mógł więc przyjść do suma


I zapytać: jaka suma?


A sum jeden w całej Wiśle


Odpowiadał na to ściśle.


Znała suma cała rzeka,


Więc raz przybył lin z daleka


I powiada: „Drogi panie,


Ja dla pana mam zadanie,


Jeśli pan tak liczyć umie,


Niech pan powie, panie sumie,


Czy pan zdoła w swym pojęciu,


Odjąć zero od dziesięciu?”


Sum uśmiechnął się z przekąsem,


Liczy, liczy coś pod wąsem,


Wąs sumiasty jak u suma,


A sum duma, duma, duma.


„To dopiero mam z tym biedę -


Może dziesięć? Może jeden?”


Upłynęły dwie godziny,


Sum z wysiłku jest już siny.


Myśli, myśli: „To dopiero!


Od dziesięciu odjąć zero?


Żebym miał przynajmniej kredę!


Zaraz, zaraz… Wiem już… Jeden!


Nie! Nie jeden. Dziesięć chyba…


Ach, ten lin! To wstrętna ryba!”


A lin szydzi: „Panie sumie,


W sumie pan niewiele umie!”


Sum ze wstydu schnie i chudnie,


Już mu liczyć coraz trudniej,


A tu minął wieczór cały,


Wszystkie ryby się pospały


I nastało znów południe,


A sum chudnie, chudnie, chudnie…


I nim dni minęło kilka,


Stał się chudy niczym kilka.


Więc opuścił wody słodkie


I za żonę pojął szprotkę.


#poezja #wiersz #wierszedladzieci #gownowpis

Zaloguj się aby komentować