No bułki to akurat nie były, bo pieczywo jest, ale zostało mi jakieś 3/5 jednorazowego grilla sprzed dwóch tygodni. A nabyłem roladki meksykańskie z Sokołowa. Polecam, są pewnie zrobione z psa zmielonego razem z budą, ale tak przyprawione, że nie czuć.
Czasami określam ja jako bobrzanin, kocha patyki. Próbowałem z tym wygrać, ale bez skutecznie. Zabawki są spoko ale jak ma wybór to idzie w drewno. Rozmiar nie ma znaczenia, ważne że może go podnieść.
E tam z rutkowych to naprawdę trzeba mieć mega farta żeby trafić... Największe prawdopodobieństwo to to że najwyżej cały sos wywalisz do kibla bo będzie gorzki 🙂