Ulver uraczył nas nowym albumem w Sylwestra. Dość ciekawa praktyka, raczej wypada się z automatu ze wszelkich rangkingów, podsumowań roku. No, ale oni, z drugiej strony, kto jak kto, od lat pokazują, że raczej nie zależy im na niczym poza eksplorowaniem muzyki i malowaniem jej co chwila inną paletą.
Muszę przyznać, że to ich pierwszy album od 18 (!) lat, a więc w sumie od kiedy ich odkryłem, który od początku do końca mnie wciągnął. Zespół pewnie i tak kojarzony głównie przez fanów #metal
Aczkolwiek już od ćwierćwiecza nie mają nic wspólnego z ciężkim graniem. Polecam, warto
Kolejny z depresyjnych albumów na mojej liście. Pierwszy album pana Kostasa przy którym niektórzy uważają No Land Called Home za dość popowe dzieło XD. Jest to dość ciekawy miks. Minimalizm instrumentalny, IDMowe kicki i rytmy oraz ambientowe (nawet darkambientowe) pady. Muzyka pełna smutku, żalu, tęsknoty. Technicznie moim zdaniem jest to na wysokim poziomie i wraz z późniejszym albumem świetnie pokazuje wszechstronność Kostasa w przekazywaniu emocji za pomocą muzyki. Na jessienną słotę jak znalazł jeśli szukasz muzycznego depresso.
Dawno już coś wrzucałem na swój tag. Jesień w pełni, długie wieczory, deszczowa pogoda za oknem. Kiedyś to był czas dla mnie katowania się właśnie takimi posępnymi, mrocznymi dzwiękami. Blackfilm to jest właśnie taki album. Jest wręcz "uroczo" mroczny. W klimacie noir. Delikatnie przyciąga na myśl Death Cities od The Future Sound of London. Jest to kawał dobrego grania. Po latach prezentuje się to nawet lepiej. Jeśli szukasz czegoś rytmicznego a zarazem gęstego i delikatnie eksperymentalnego to polecam.
@Fly_agaric no Squarepusher na propsie od lat! Mogę dobrze nie kojarzyć (bo sporo syntetyków zwykle), ale chyba kiedyś tańcowałem na festiwalu Nowa Muzyka to jego impro na basie
Kiedyś już pisałem o tym albumie ale nie chce mi się tego szukać. Jest to jeden z albumów który uważam za ponadczasowy. Od poznania go jakieś 15 lat temu do dzisiaj wciąż jest dla mnie interesujący. Sam Secede zniknął ze sceny choć po mixie dla blogu A STRANGELY ISOLATED PLACE niektórzy czekają na jego powrót. Sama Tryshasla jest słodka lecz nie mdła. Wszystko skąpane w jakiejś lekko mistycznej,psychodelicznej, może nawet niepokojącej otoczce. Życzę przyjemnego zanurzania się w tej muzyce.