Gravina in Puglia. Piękne miasteczko, a nieopodal wąwóz z akweduktem i jaskinie w których z synem szukałem #geocache No pięknie, ale koniec tego dobrego i jutro wracamy do Polski.
Zdjęcia robione Dji Mini
#fotografia #drony #tworczoscwlasna #podroze #wlochy #apulia
Estońskie Muzeum Narodowe w Tartu. Budynek niesamowity. Zbiory częściowo ciekawe, częściowo nie, ale bardzo nowoczesne i multimedialne. Generalnie wrażenie bardzo dobre. Najmniej interesująca część o współczesnej historii - mają hopla na punkcie sowieckich prześladowań...
Ciekawostki to:
- ozdoby robione z monet - bogactwo widoczne jest gołym okiem,
- tradycyjne łotewskie przynęty, w tym blacha na szczupaka bardzo podobna do polskiego Gnoma 😁, z ciekawie zrobionym przyponem,
- świetny #geocache w recepcji - skrytka w globusie.
Dziś dojechaliśmy do Tallina, więc jutro będzie zwiedzanie.
Słowo się rzekło, także wrzucam podsumowanie wyjazdu bikepackingowego do północnej Norwegii. Celem wyprawy były Lofoty, archipelag Vesterålen, Senja, Kvaloya oraz Tromso.
Zaczęło się wesoło o czym już pisałem na hejto - otóż do Bodo nie doleciały nasze rowery, co "delikatnie" skomplikowało nam plany. Otóż zakładaliśmy, że na Lofoty dostaniemy się porannym promem (na szczęście cebula była we mnie mocna i nie bookowałem miejsca na statku za cebuliony, bo 50% miejsc dla pieszych nie była do zarezerwowania i była za darmo), natomiast ranek musieliśmy poświęcić na odebranie rowerów i złożenie ich, przez co zamiast być na miejscu o 11 byliśmy o 17. Odbiło się to czkawką na nas, bo cały program rozplanowany na dwa dni, czyli wieczorne kajaki po okolicach Reine, hikingi na Reinebringen oraz Menkebu, a także wizyta w Å, wcisnęliśmy w półtora dnia, co się odbiło na kondycji. Dlatego pierwszy przejazd skróciliśmy o 20km i zamiast objechać fiordy to je ścięliśmy.
Drugi dzień jazdy również nie rozpieszczał - otóż wszystkie prognozy, wyjątkowo jak jeden mąż mówiły, że o 13 zacznie obficie padać i utrzyma się taki stan do 16. Pomyliły się - padało do 17 ^^ także również skróciliśmy i zamiast pokonać 161km, zrobiliśmy tylko 123 uciekając z Eurovelo 1, które prowadziło drogami "wojewódzkimi", na główne drogi by ograniczyć czas w deszczu. I tak w strugach deszczu opuściliśmy promem Lofoty i dotarliśmy na archipelag Vesterålen, gdzie zrobiliśmy sobie jednodniowy postój. W ramach postoju mieliśmy pojechać do miejscowości Sto, ale niestety planując podróż źle spojrzałem w kalendarz promów i nie zauważyłem, że w niedziele jest tylko jeden i to po 13, także zamiast tego zrobiliśmy sobie krótki hiking po kilka #geocache a potem na plaży zrobiliśmy sobie grilla i upiekliśmy łososia. Nie wiem czy to kwestia głodu czy okoliczności przyrody, ale mam wrażenie, że smakował lepiej niż w Polsce.
W poniedziałek ruszyliśmy w dalszą wyprawę i na najdłuższy odcinek tej przygody - z interioru Langoyi do portu w Andenes na Andoyi. Pogoda nie rozpieszczała - 12 stopni, wiatr w ryj i mimo iż nie padało to nisko zawieszone chmury zabrały większość widoczków.
Z Andenes popłynęliśmy porannym promem na Senje, gdzie jednym z punktów programu miał być krótki hiking na Hesten by zobaczyć majestatyczną Seglę. Pogoda jednak się nie poprawiła od wczoraj, także zdecydowaliśmy się odpuścić i nacieszyliśmy się widokiem tylko z przeciwległego wybrzeża. Załączam obrazek w komentarzu byście mogli nacieszyć oczy tym co widzieliśmy :P
Senja była przedostatnim etapem naszej wyprawy, kolejnego dnia kolejny prom, tym razem na Kvaloye, a stamtąd już do Tromso, skąd mieliśmy odlecieć. Chmury się podniosły i widoki były już lepsze, ale w zamian za to mżyło przez większą część podróży, a czasami przechodziło w lekki opad. Życie, liczyliśmy się z tym, że pogoda może nam nie sprzyjać, aczkolwiek przyszły tydzień zapowiadają po 20 kilka stopni i lampę :P także po prostu pech i tyle.
W samym Tromso zaraz po przybyciu zaczeliśmy szukać kartonów do spakowania rowerów, bo okazało się, że sklep, który w czerwcu mówił, że "spoko, to nie będzie problem, odłożymy kartony, tylko was za to skasujemy (to akurat podobno normalka w tych rejonach)" po przypomnieniu stwierdził, że ich pracownik mnie wprowadził w błąd i niestety nie mają żadnych kartonów na sprzedaż. Także naszym priorytetem było znalezienie czegoś do zapakowania rowerów lub budowy frankenboxa. Na szczęście XXL (coś w stylu decathlona) miał akurat dostawę nowych rowerów dla nastolatków, a okazuje się, że szosy się do niego mieszczą prawie bez problemów (u mnie było delikatne wybrzuszenie przy sztycy, ale Różowa spakowała się bez najmniejszych problemów).
Czwartek w związku z tym przeznaczyliśmy na krótki hiking na Floye, skąd rozpościera się piękna panorama na miasto, oraz na pakowanie, a w piątek już leżeliśmy do 12 w hotelu, bo o 16.30 lot do Gdańska.
Pewnie nikt nie dotrwał do końca, więc pozwole sobie zapowiedzieć, że w ramach spisania "co wyszło, a co nie" na dniach postaram się przygotować znalezisko odnośnie #bikepacking.
Natomiast jakby ktoś miał jakieś pytania odnośnie #lofoty #vesteralen #senja #tromso to dawajcie znać, postaram się odpowiedzieć zgodnie z tym co wiem (czyli nie liczcie na zbyt wiele :P)
@onpanopticon czułem się trochę zobowiązany, bo jak napisałem, że nikogo to nie interesuje, ale rowery dotarły, to widziałem fajny ruch "oburzenia", że jak to nikogo ^^
Co do trasy to wrzucę screen ze #squadrats natomiast jakby ktoś był bardziej zainteresowany to mogę wrzucić gdzieś gpxa. Ale zasadniczo to wzdłuż Eurovelo 1 z drobnymi odstępstwami opisanymi w wypracowaniu