#dziennikdepresji

9
22

4/270

Wczorajszy dzień miałem bardzo pracowity, więc i choroba nie dawała bardzo o siebie znać. ALE oczywiście nie obyło się i bez niej.

Rano było dosyć drazliwym momentem, do 14 też jakoś nie potrafiłem znaleźć sobie miejsca. No i niesamowicie irytował mnie współlokator. W zasadzie to nie robił nic, czego nie robi inny współlokator w każdym sklepie ze współlokatorami, ale poprostu miałem do niego jakąś urazę. Dosłownie, za psi c⁎⁎j (na szczęście dzisiaj już wyparowała).

Co prawda myśli samobójczych nie było, ale był myslotok.

Najgorzej objawia się on tym, kiedy jestem sam ze sobą, wtedy trudno jest nad tym panować. Kiedy wyjdzie się do kogokolwiek, chociażby na short talk, to przestaje być on tak odczuwalny, z tym, że przy dużej kumulacji - tj długo siedzenie samemu - nasila mi się wtedy słowotok - uważam, że za dużo wtedy poprostu gadam, żeby "wypełnić ciszę".


Z efektów ubocznych, to dalej nudności, lekka dezorientacja, trochę rozdrażnienie.


Dzisiejesy cel: raczej dać sobie trochę luzu, pobyć sam ze sobą, nie nakładać na siebie tony obowiązków, poczytać książkę i nie przespać całego dnia. (o tym też jeszcze kiedyś napisze)


Udanej niedzieli.


#dziennikdepresji #depresja

splash545

@l100e rozsądne cele na dziś.

Zaloguj się aby komentować

No to myk dzień 3/270 #leki na #depresja

Wczoraj pojawiły się pierwsze skutki uboczne, ale i o dziwo też pierwsze efekty pożądane (o ile to nie coś w rodzaju placebo).


Skutkiem ubocznym były nudności trwające większość dnia, gdzieś w połowie pojawiła się dezorientacja - będąc w sklepie dosłownie zgubiłem wózek z zakupami i szukałem go jakiś czas, zupełnie, jakbym nie zarejestrował w ogóle, gdzie go zostawiłem.


Na szczęście pojawiły się też efekty pożądane. Pomimo, że wczoraj większość dnia wolnego spędziłem na aferze kpo, to chociaż nie przespałem całego popołudnia, co już jest dla mnie wyczynem - w porównaniu do ostatnich kilku dni, gdzie godzina 17 była końcem mojego dnia.

.

Kolejnym z efektów (i wg mnie najbardziej istotnym - i jeśli się utrzyma, to już mogę uznać terapię za skuteczną), jest stłumienie przytłaczającego uczucia samotności i izolacji, mimo, że w sumie to nie rozmawiałem wczoraj z nikim po pracy, tylko zająłem się ugotowaniem obiadu i czynnościami domowymi - pozwoliło mi to na spokojniejsze przetrwanie dnia.

Liczę na to, że ten efekt utrzyma się długo, a nie, że jest to tylko chwila wytchnienia (tak jak miało to miejsce już wielokrotnie w moim życiu, kiedy poprostu mogłem się wygadać z tego co mi na wątrobie leży - na trzeźwo)


Co do trzeźwości. No to alkohol oczywiście w odstawkę. Trochę kusiło wczoraj, bo od dłuższego czasu to właśnie alko mnie "odprężało", ale nie będe katował wątroby.

Wydałem 400 zł na leki i psychiatrę, to teraz będzie mi szkoda siana na brak efektów. Taka moja zydkowata natura.


#depresja #samotnosc

#dziennikdepresji - tag pod którym będę prostował swój przypadek depresji i jej leczenia, może kogoś zachęci do leczenia tego gówna.

4ecf4e80-b353-46bd-a038-23b813bc3d79
Yes_Man

@l100e nie bardzo wiem co Ci napisać więc napiszę że bardzo mocno Co kibicuję i życzę dużo wytrwałości

dildo-vaggins

Trzymaj się. Nudności to raczej norma, też miałem ale szybko mijają. Pamiętaj nie brać leku na pusty żołądek. Miesiąc fazy wysycenia później 4-8 tygodni fazy stabilizacji i będzie dobrze. Ja jestem 2 miesiące na SSRI i już czuję sporą stabilizację.

Adehade

@l100e jak jesteś z Leszna lub okolic to chodź ze mną na deskę

Zaloguj się aby komentować

Poprzednia