#biologia

9
384

Nietypowa cegiełka nici DNA naprawia jego uszkodzenia - odkryli badacze, między innymi z Polski.


Międzynarodowy zespół badaczy, w tym polscy specjaliści, odkrył, że gdy podmieni się jeden z głównych elementów DNA na substancję nieco zmienioną, naprawia ona uszkodzenia powodowane promieniowaniem UV. Może to wyjaśniać, jak powstawało życie na Ziemi, a w przyszłości także wspomóc syntetyczną biologię i nanotechnologię.


2,6-diaminopuryna, zwana też 2-aminoadeniną, zachowuje wiele funkcji potrzebnych DNA, jednak ma jeszcze jedną, unikalną zdolność. Otóż, podobnie jak komórkowe enzymy, naprawia uszkodzenia wywołane promieniowaniem ultrafioletowym.

Jednocześnie zupełnie niedawno w magazynie „Science” ukazały się trzy artykuły opisujące rolę 2,6-diaminopuryny w bakteriofagach - wirusach atakujących bakterie. Jak się okazuje, wiele z nich posiada całe genomy z adeniną kompletnie wymienioną na 2,6-diaminopurynę. Jej rola w tym przypadku jest jednak inna - chroni ona bakteriofagi przed zniszczeniem przez atakowane bakterie.


„Ta cząsteczka mogła przyczynić się do rozwoju życia na Ziemi. W poprzednich pracach pokazywaliśmy, jak podstawowe cegiełki budujące DNA i RNA mogły powstawać na młodej Ziemi za pomocą promieniowania UV. To promieniowanie UV jest jednak szkodliwe dla łańcuchów tych polimerów niosących informację genetyczną. Np. UV jest jednym z czynników powodujących raka poprzez uszkodzenia nici DNA. Na młodej Ziemi nie było jeszcze skomplikowanej maszynerii, która jest w stanie naprawić wiele z tych uszkodzeń w organizmach żywych, więc naturalnym pytaniem było, jak polimery DNA lub RNA na młodej Ziemi mogły przetrwać te trudne warunki” - wyjaśnia dr Rafal Szabla, chemik pracujący na University of Edinburgh.


Więcej informacji w artykule https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87882%2Cnietypowa-cegielka-nici-dna-naprawia-jego-uszkodzenia-odkryli-badacze-min

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

21b6ddcb-6456-4d2e-962e-151363269519

Zaloguj się aby komentować

Welwitschia to rodzaj roślin nagonasiennych, obejmujący wyłącznie jeden gatunek - Welwitschia mirabilis (welwiczja przedziwna). Jest to gatunek endemiczny dla kamienistych równin północnej Namibii i południowej Angoli (wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, pustynia Namib, Kaokoland). Nieformalne źródła często określają tę roślinę jako „żywą skamielinę”. Sam Karol Darwin uznał ją za „odpowiedź świata roślin na dziobaka”. Gatunek jest dwupienny (występują osobniki męskie i żeńskie), a wiek poszczególnych osobników jest trudny do oszacowania, ale wiele roślin może mieć ponad 1000 - 2000 lat (!).


Także drodzy hejtowicze – nie, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy starzy/stare.


I tym pozytywnym akcentem – miłego weekendu!

62914c52-474e-4387-8913-1e4ae1f9f2bf
97293c4d-27c8-43f3-be12-7e92bbc4856c

Zaloguj się aby komentować

W czasie godów, te mrówki przenoszą swoją młodą królową do gniazda sąsiada.

Królewska usługa swatania może pomóc tym owadom uniknąć chowu wsobnego.

_______________________________

Wpis jest tłumaczeniem artykułu "At Mating Time, These Ants Carry Their Young Queen to a Neighbor’s Nest" / Richard Sima / 13-05-2021 / https://www.nytimes.com/2021/05/13/science/ants-queens-inbreeding.html

_______________________________


My, ludzie, mamy Tindera, Hinge, eHarmony i Grindr. W przypadku innych zwierząt istnieje prawdziwy deficyt usług kojarzenia, nie ma nawet Bumble czy Plenty of Fish.


Ale dla przyszłych królowych jednego z gatunków mrówek, sterylne mrówki robotnice wydają się pełnić tę funkcję poprzez fizyczne przenoszenie swoich królewskich sióstr do sąsiednich gniazd. Tam przyszłe królowe mogą kojarzyć się z niespokrewnionymi samcami mrówek, jak donoszą naukowcy w badaniu opublikowanym w tym miesiącu w Communications Biology.


"To bardzo ekscytujące," powiedział Jürgen Heinze, zoolog z Uniwersytetu w Regensburgu w Niemczech i współautor badania. "Jest to pierwszy przypadek tego wspomaganego wyboru partnera i wspomaganego wychodzenia na zewnątrz, który mamy u zwierząt".


Gdybyś spojrzał na ziemię przy brzegach rzek na Morzu Śródziemnym, mógłbyś od czasu do czasu złapać błysk światła słonecznego odbijającego się od skrzydła królowej mrówki Cardiocondyla elegans. Ale królowa najprawdopodobniej nie latałaby, ani nawet nie chodziła. Zamiast tego siedzi ona na grzbiecie mrówki robotnicy, mocno trzymając się jej żuchwy.


"Kiedy już szukało się tych kolonii i zachowań związanych z noszeniem, to gdy wieczorem zamyka się oczy, widzi się tylko te małe poruszające się mrówki " - powiedziała Mathilde Vidal, doktorantka w Regensburgu i główna autorka badania.


Od 2014 do 2019 roku badacze zmapowali lokalizację 175 kolonii mrówek Cardiocondyla w południowej Francji i zarejestrowali 453 przypadki tego nośnego zachowania.


Choć robotnice te są maleńkie - mają zaledwie 2-3 milimetry długości - zaobserwowano, że niosą królowe nawet do prawie 50 stóp od domu, zanim porzucą swoje siostry przy wejściu do obcego gniazda. Robotnice zdawały się wiedzieć, dokąd zabrać swoje siostry, poruszając się mniej więcej w linii prostej i omijając bliższe gniazda. Eksperymenty genetyczne wykazały, że mrówki w gniazdach wybranych przez robotnice były mniej spokrewnione genetycznie.


Jak w przypadku wszystkich organizmów rozmnażających się płciowo, wybór odpowiedniego partnera do godów jest ważną decyzją dla Cardiocondyla elegans. Ale ten gatunek napotyka na szczególny problem: samce mrówek straciły skrzydła i pozostają uwięzione w "komorach godowych" w pobliżu wejścia do gniazda, gdzie regularnie kopulują z pokrewnymi samicami. (Dane genetyczne pokazują, że ponad ⅔ wszystkich kojarzeń w Cardiocondyla dotyczy bliskich krewnych).


Nadmierny chów wsobny może być szkodliwy. W badaniach przeprowadzonych w 2006 r. dr Heinze i jego koledzy odkryli, że przedłużające się rozmnażanie wsobne u innego gatunku Cardiocondyla doprowadziło do powstania niezdrowych kolonii mrówek: krótsze życie królowej, wyższa śmiertelność potomstwa, zmienione proporcje płci.


Większość gatunków mrówek przeciwdziała temu zjawisku poprzez rozmnażanie się poprzez loty godowe - spektakularne jednodniowe wydarzenia, podczas których uskrzydlone królowe i samce z wielu różnych kolonii zbierają się, roją i kopulują w dużych chmurach. Królowe Cardiocondyla elegans potrzebują jednak pewnej pomocy.


Istnieją również dowody na to, że przynajmniej niektóre młode królowe są przenoszone z jednego gniazda do drugiego, gdzie potencjalnie łączą się w pary z samcami z wielu kolonii. Żadna młoda królowa nigdy nie wraca do swojego gniazda, zamiast tego spędza zimę w obcym gnieździe. Wiosną zostaje wyrzucona - w jednym gnieździe może być tylko jedna królowa składająca jaja - i przypuszczalnie zakłada własną kolonię, rozpoczynając cykl od nowa.


Te młode królowe mają tylko jeden sezon godowy, ale to aż nadto. Królowa przechowuje spermę swoich partnerów w woreczku zwanym spermatheca i zachowuje ją do końca życia. U niektórych gatunków do zapłodnienia jaja potrzebne są tylko dwie komórki plemnikowe i to wszystko, co królowa uwalnia (co jest nieco bardziej wydajne niż 40 milionów do 150 milionów plemników, których człowiek używa do wykonania podobnego zadania).


Choć tradycyjny pogląd na społeczeństwo owadów zakłada, że królowa sprawuje władzę nad bezimiennymi robotnicami znajdującymi się pod nią, badania coraz częściej pokazują, że tak nie jest, powiedział Boris Baer, entomolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside. A te nowe badania dostarczają jeszcze jednego przykładu.


"Wygląda na to, że robotnice wzięły władzę, którą mają w tych społeczeństwach we własne ręce i podejmują decyzje o kryciu swoich sióstr" - powiedział dr Baer, który nie brał udziału w badaniach. Mimo to, jedna duża tajemnica pozostaje: "Nie mamy pojęcia, jak wybierają konkretną kolonię", powiedział dr Baer.


Do tej pory badacze nie byli w stanie uzyskać mrówek, które zebrali, aby wykonać zachowanie przenoszenia w kontrolowanym otoczeniu laboratoryjnym. Mimo to, nowe badania podkreślają różnorodne sposoby, w jakie żywe istoty w ogóle, a mrówki w szczególności, rozmnażają się w naszym świecie.


"Gdziekolwiek pójdę i znajdę nowy gatunek Cardiocondyla, mają one inny system kojarzenia, mają inną strukturę kolonii, mają inne sposoby rozprzestrzeniania się" - powiedział dr Heinze.

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

171cd47f-52fb-4d77-8966-8b6febec31c8

Zaloguj się aby komentować

Kaktusy, sukulenty, mafia, naloty policyjne i miliony dolarów!


Światowi handlarze kaktusów czyszczą pustynie.

Ostatni nalot we Włoszech na rzadkie gatunki chilijskie podkreśla rosnącą skalę czarnego rynku tych kolczastych roślin.

____________________________________

Wpis jest skrótem artykułu "Global Cactus Traffickers Are Cleaning Out the Deserts" / Rachel Nuwer / 20-12-2021 / https://www.nytimes.com/2021/05/20/science/cactus-trafficking-chile.html

____________________________________


Andrea Cattabriga widział wiele kaktusów tam, gdzie ich miejsce nie było. Ale nigdy nie widział czegoś takiego jak Operacja Atacama, czyli akcji przeprowadzonej w zeszłym roku we Włoszech. Jako ekspert od kaktusów i prezes Stowarzyszenia na rzecz Bioróżnorodności i Ochrony, pan Cattabriga często pomaga policji w identyfikacji dziwnych okazów przechwyconych od turystów lub przechwyconych na poczcie.


Tym razem jednak, pan Cattabriga został skonfrontowany z oszałamiającą wystawą: ponad 1000 najrzadszych na świecie kaktusów, wycenionych na czarnym rynku na ponad 1,2 miliona dolarów.


Prawie wszystkie chronione rośliny pochodziły z Chile, które nie może ich legalnie eksportować, a niektóre z nich miały ponad sto lat. Operacja - która miała miejsce w lutym 2020 roku, ale jest upubliczniana teraz, ponieważ kaktusy niedawno wróciły do Chile - była najprawdopodobniej największą międzynarodową konfiskatą kaktusów od prawie trzech dekad. Podkreśla również, jak duże pieniądze handlarze mogą zarabiać na tym procederze.


Widząc zebrane kaktusy pan Cattabriga poczuł głęboki smutek.

"Oto organizm, który ewoluował przez miliony lat, aby być w stanie przetrwać w najtrudniejszych warunkach, jakie można znaleźć na naszej planecie, ale kończy swoje życie w ten sposób - po prostu jako przedmiot do sprzedania" - powiedział.


Podobnie jak w przypadku rynku kości tygrysa, kości słoniowej, łusek pangolina i rogu nosorożca, istnieje kwitnący nielegalny światowy handel roślinami. "Właśnie o każdej roślinie można prawdopodobnie myśleć o jest przedmiotem handlu w jakiś sposób," powiedział Eric Jumper, agent specjalny z Fish and Wildlife Service. Kaktusy i inne sukulenty należą do najbardziej poszukiwanych, podobnie jak orchidee i coraz częściej gatunki mięsożerne.


Handel może zebrać poważne żniwo. Ponad 30 procent z prawie 1500 gatunków kaktusów na świecie jest zagrożonych wyginięciem. Zbieranie bez skrupułów jest główną przyczyną tego spadku, dotykając prawie połowę zagrożonych gatunków. Jednak ta sfera nielegalnego handlu jest zazwyczaj pomijana, co jest doskonałym przykładem "ślepoty roślin" lub ludzkiej tendencji do szerokiego ignorowania tej ważnej gałęzi na drzewie życia.


"Podstawowe funkcjonowanie planety zatrzymałoby się bez roślin, ale ludzie bardziej troszczą się o zwierzęta" - powiedział Jared Margulies, geograf z Uniwersytetu Alabamy, który bada handel roślinami. "Wiele gatunków roślin nie otrzymuje takiej ilości uwagi, jaką otrzymałyby, gdyby miały oczy i twarze".


Jednak rozmiar operacji Atacama może być godnym uwagi wyjątkiem. Jest to również największy znany przykład kaktusów skradzionych z natury, które są repatriowane w celu reintrodukcji do ich rodzimych siedlisk.

Eksperci mają również nadzieję, że przypadek ten może stać się punktem zwrotnym dla sposobu, w jaki kraje, kolekcjonerzy, obrońcy przyrody i branża radzą sobie z drażliwą kwestią międzynarodowego handlu kaktusami.


W lutym 2020 roku włoska policja, w odpowiedzi na doniesienie, odwiedziła dom Andrei Piombetti, znanego kolekcjonera i sprzedawcy kaktusów w Senigallia, mieście położonym na wybrzeżu Adriatyku. W prowizorycznej szklarni funkcjonariusze odkryli około 1000 chronionych chilijskich gatunków Copiapoa i Eriosyce, o rozmiarach od piłki baseballowej do piłki plażowej. Policjanci zajęli rośliny, wraz z telefonem komórkowym i paszportem pana Piombetti.


To nie był pierwszy raz, kiedy pan Piombetti, który nie odpowiedział na prośby o wywiad, a który teraz czeka na proces, został oskarżony o handel kaktusami. W 2013 roku policja zarekwirowała mu również przesyłkę 600 chilijskich kaktusów. Ale sprawa nigdy nie była ścigana z powodu biurokratycznych opóźnień i przedawnienia.


Operacja Atacama jest zdecydowanie największą akcją w najnowszej historii, ale są też inne oznaki tego, że organy ścigania zaczynają zwracać uwagę na kaktusy. Sześciu mężczyzn zostało skazanych na szereg kar po niedawnych wyrokach federalnych dotyczących pierścienia handlującego kaktusami, który skradł tysiące żywych skał w południowo-zachodnim Teksasie w celu przemytu do Europy i Azji. Dodatkowe oskarżenia związane z kaktusami miały miejsce w Kalifornii i Arizonie.


Ale choć wzmocnienie egzekwowania prawa jest mile widziane, wielu ekspertów uważa, że prohibicja sama w sobie nie powstrzyma handlu. Zamiast tego, opowiadają się za zaspokojeniem popytu poprzez zrównoważone zbieranie nasion lub sadzonek dzikich roślin, które mogą być wykorzystywane do sztucznego rozmnażania w certyfikowanych szklarniach.


Sprzedaż tych legalnie pozyskiwanych roślin mogłaby pomóc zrównoważyć nielegalny handel. Najlepiej byłoby, gdyby zyski trafiały bezpośrednio do społeczności żyjących obok tych gatunków - twierdzą eksperci - co stanowiłoby zachętę do ich ochrony. Handel kaktusami i sukulentami jest "wielkim biznesem, ale większość tych pieniędzy nie jest skupiona w krajach pochodzenia", powiedział dr Margulies. "Myślę, że powinien być nacisk, aby zaangażować się w to bardziej z obiektywu sprawiedliwości społecznej".

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

21ebfc7d-785e-42e9-8f1e-c51c6e1308c1

Zaloguj się aby komentować

Słoniątko, które straciło stopę we wnykach, otrzymało protezę - pozytywnie na niedzielę


Słoniątko zostało znalezione we wnykach w marcu 2007 roku w Mondulkiri w północno-wschodniej Kambodży. Jego sytuacja prezentowała się tragicznie i wydawało się, że Chhouk cudem jeszcze żył. Młodego słonia znaleziono z już amputowaną nogą. Pozostały kikut był poważnie zainfekowany, a Chhouk był bardzo niedożywiony i słaby.


Proteza Chhouka składa się z dwóch oddzielnych części – miękkiego, elastycznego buta wewnętrznego i wytrzymałego buta zewnętrznego z oponą traktora na spodzie. Chhouk nosi również specjalne skarpetki, które zapobiegają otarciom. Co kilka miesięcy potrzebuje nowego buta, do tej pory miał 17 nowych kończyn. – powiedziała Sisary Kheng


Więcej informacji w artykule https://nauka.rocks/proteza-dla-slonia/

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

c4dfb6de-1580-4271-8ead-bceb2a2352a2

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wiewiórki i bobry!


Dziś wrzucam coś innego. Krótki film przedstawiający w prosty sposób technikę będącą obecnie wielką nadzieją inżynierii genetycznej. Enjoy! Tutaj targetem są badania nad funkcjami genów, a w konsekwencji zastosowanie CRISPR-Cas9 w leczeniu i zapobieganiu chorób u ludzi. Jednak możliwości jest wiele - włączając w to modyfikacje roślin uprawnych, np. w celu zwiększenia ich odporności na choroby.


https://youtu.be/2pp17E4E-O8

Zaloguj się aby komentować

O czym rozmawiają nietoperze?

_________________________________

Wpis jest tłumaczeniem artykułu "What do bats talk about? A TAU study explains" / TAU / 03 January 2017 / https://english.tau.ac.il/news/bat_calls_information

_________________________________


Nietoperze, podobnie jak ludzie, są niezwykle towarzyskimi ssakami. Przeciętna długość ich życia wynosi 20-30 lat, osiedlają się w dużych koloniach, ich przetrwanie zależy w dużej mierze od interakcji społecznych, a do komunikacji wykorzystują wokalizacje, czyli nawoływania. Niewiele wiadomo było o celu i treści tych odgłosów.


Nowe badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Tel Awiwie, opublikowane w Scientific Reports, wydobywają krytyczne informacje z wokalizacji nietoperzy, oferując rzadkie, pouczające spojrzenie na świat ich komunikacji. Yossi Yovel z Katedry Zoologii na Wydziale Nauk Przyrodniczych TAU, zagłębia się w istną kakofonię wydawaną przez nietoperze, aby zidentyfikować konkretne dowody na istnienie społecznie wyrafinowanego gatunku, który uczy się komunikacji, a nie rodzi się z ustalonym zestawem umiejętności komunikacyjnych.


"Kiedy wchodzisz do jaskini nietoperzy, słyszysz mnóstwo 'bełkotu', kakofonii agresywnych odgłosów nietoperzy - ale czy jest to tylko 'krzyk', czy też w tym hałasie kryje się informacja?" powiedział prof. Yovel. "Poprzednie badania zakładały, że większość komunikacji nietoperzy opierała się na krzyku i wrzasku. Chcieliśmy wiedzieć, ile informacji jest faktycznie przekazywanych - i chcieliśmy zobaczyć, czy możemy, w rzeczywistości, wydobyć te informacje."


Na potrzeby badań, Mor Taub i Yosef Prat, studenci z laboratorium prof. Yovela, nagrywali dźwięki wydawane przez 22 egipskie nietoperze owocożerne w "jaskini nietoperzy" TAU w ciągu 75 dni. Następnie autorzy stworzyli zbiór danych zawierający około 15 000 wokalizacji, które reprezentowały pełen repertuar wokalny nietoperzy używany podczas eksperymentu. Analizując ten zbiór danych, autorzy odkryli, że wokalizacje zawierały informacje o tożsamości nietoperza emitującego wołanie, a nawet o tożsamości nietoperza, do którego wołanie było skierowane.


Co więcej, podczas gdy większość wokalizacji tego gatunku była emitowana podczas agresywnych spotkań, analizując skład spektralny wołaczy, autorzy byli w stanie rozróżnić ich specyficzny agresywny kontekst (np. kłótnie o jedzenie, miejsca do spania lub inne zasoby).


"Badanie ilości informacji przekazywanych w komunikacji zwierząt jest ważne, jeśli interesuje nas ewolucja ludzkiego języka" - powiedział prof. "Konkretnie, jedną wielką niewiadomą w świecie komunikacji zwierząt jest ich uchwycenie semantyczności - tzn. kiedy słyszysz słowo 'jabłko' od razu wyobrażasz sobie okrągły, czerwony owoc. W naszych badaniach stwierdziliśmy, że nawoływania nietoperzy zawierają informacje o tożsamości wołającego i adresata, co sugeruje, że istnieje czynnik rozpoznawczy. Byliśmy również w stanie rozróżnić cel i kontekst rozmowy, a także możliwy wynik "dyskusji"."


Ze względu na trudność w skatalogowaniu odgłosów zwierząt, w badaniach akustycznych wokalizacje te są często grupowane w jedną kategorię. Według prof. Yovela, nowe odkrycia sugerują, że zagłębianie się w zwierzęce nawoływania może służyć większemu celowi, rzucając światło na ewolucję komunikacji w ogóle.


"Wygenerowaliśmy ogromną ilość danych - dziesiątki rozmów w ciągu trzech miesięcy" - powiedział prof. "Stwierdziliśmy, że nietoperze walczą o pozycję do spania, o krycie, o jedzenie lub po prostu dla samej walki. Ku naszemu zaskoczeniu, byliśmy w stanie rozróżnić wszystkie te konteksty w całkowitej ciemności i jesteśmy przekonani, że same nietoperze są w stanie zidentyfikować jeszcze więcej informacji i z większą dokładnością - są one w końcu niezwykle społecznym gatunkiem, który żyje z tymi samymi sąsiadami przez dziesiątki lat."


Naukowcy byli nawet w stanie zidentyfikować różne intonacje wskazujące na pozdrowienia "przyjaciela" lub "wroga".

"To ostatnie odkrycie pozwoliło nam przewidzieć, czy dwoje pozostanie razem, czy się rozstanie, czy interakcja zakończy się dobrze, czy źle" - powiedział prof. Yovel, który obecnie bada różne akcenty nietoperzy i asymilację nietoperzy w różnych grupach społecznych.

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

7e6e736e-b36e-4c68-a55d-3191645cc23a

Zaloguj się aby komentować

Badania genetyczne potwierdzają odrębność środkowoeuropejskiej subpopulacji wilka.


Dzięki ograniczeniu lub całkowitemu zakazowi polowań wilki występują obecnie w większości europejskich krajów. Aby skutecznie zarządzać ochroną gatunku konieczne było wyznaczenie transgranicznych jednostek zarządzania, nazywanych także subpopulacjami. Dzięki nim możliwe było planowanie działań na rzecz ochrony wilków w obrębie jasno wytyczonych biologicznych jednostek, a nie w granicach poszczególnych państw. Propozycję zasięgu subpopulacji, opartej głównie na kryteriach geograficznych, ekonomicznych i demograficznych, opracowali specjaliści z Large Carnivore Initiative for Europe IUCN – grupy ekspertów komisji ds. przetrwania gatunków Światowej Unii Ochrony Przyrody.


Środkowoeuropejska populacja wilka rozszerza swój zasięg na zachód kontynentu. Obecnie obejmuje głównie zachodnią Polskę oraz wschodnie i północne Niemcy, jednak pojedyncze grupy rodzinne tych drapieżników rejestrowane są już w nizinnej części Czech, Danii, Holandii i Belgii, a pojedyncze osobniki dotarły także do Luksemburga. Jak wskazują badania genetyczna odrębność wilków z populacji środkowoeuropejskiej związana jest z silnym działaniem tzw. efektu założyciela. Te wilki, które pierwsze dotarły na rekolonizowane obszary pozostawiły tu najwięcej swoich potomków, a co za tym idzie - swoich genów.


Więcej informacji w artykule https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87635%2Cbadania-genetyczne-potwierdzaja-odrebnosc-srodkowoeuropejskiej-subpopulacji

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

71556e48-d06e-48b0-8fd2-6ed6ca604a60

Zaloguj się aby komentować

Nasi sprzymierzeńcy w walce z komarami i meszkami potrzebują pomocy.

O montowanie budek lęgowych dla ginącego gatunku jerzyków, które przyleciały do Polski i pozostaną tutaj zaledwie do połowy sierpnia, apelują ornitolodzy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jerzyk większość życia spędza w locie – w powietrzu śpi, kopuluje i zjada uciążliwe dla ludzi owady.


Jerzyki przylatują do nas z początkiem maja i osiedlają się w szczelinach murów, a najchętniej wykorzystują otwory w stropodachach. Ptaki te najczęściej wybierają stronę wschodnią lub północną, unikając miejsc, w których temperatura zmienia się szybko. Są pożyteczne, żywią się tylko owadami latającymi w powietrzu: komarami, meszkami i muchami, utrzymując równowagę ekologiczną.


Jedną z najlepszych form pomocy jerzykom jest montaż specjalnie dla tego gatunku przeznaczonych skrzynek lęgowych. Jerzyk, mimo iż jego masa wynosi zaledwie 45 – 55 g nie jest wcale takim małym ptakiem. Rozpiętość jego skrzydeł to 40 - 44 cm, więc budka powinna mieć stosowne wymiary.


Więcej informacji w artykule https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87670%2Cbudki-legowe-dla-jerzykow-mniej-komarow-i-meszek.html

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

f60bf6ca-5555-4a01-ae5b-97d33b583d04

@lubieplackijohn Zgadza się, fajnie, że coraz więcej takich budek się pojawia, u mnie w mieście udało mi się wraz z koleżanką namówić wspólnotę mieszkańców. Na jednym z dużych osiedli zamontowano na blokach takie budki i od kilku lat jerzyki latają nad blokami

Zaloguj się aby komentować

Badanie wykazało, że setki osób zgłosiły nieprawidłowe miesiączkowanie po zetknięciu z gazem łzawiącym.

Artykuł naukowy rozwija doniesienia mediów społecznościowych o nagłym wystąpieniu miesiączki, plamieniach i innych osobliwościach menstruacyjnych podczas protestów w Portland w stanie Ore zeszłego lata.

_______________________________________

Wpis jest tłumaczeniem artykułu "Hundreds Reported Abnormal Menstruation After Exposure to Tear Gas, Study Finds" / Heather Murphy / 01-05-2021 / https://www.nytimes.com/2021/05/01/us/period-tear-gas-study-portland.html

_______________________________________

Promocyjna cena subskrypcji New York Times - 2 euro za miesiąc - nytimes.com/share/_o3ArBa

_______________________________________

W pewnym momencie zeszłego lata pojawiło się zbyt wiele doniesień o protestujących, którzy doświadczyli nienormalnych cykli miesiączkowych po kontakcie z gazem łzawiącym, aby Britta Torgrimson-Ojerio, pielęgniarka z Kaiser Permanente Center for Health Research w Portland, uznała je za przypadek.


Pewna przedszkolanka powiedziała Oregon Public Broadasting, że jeśli wdychała znaczną ilość gazu w nocy, następnego ranka dostawała okres. Inni mieszkańcy Portland opowiadali o miesiączkach, które trwały tygodniami i o niezwykłym plamieniu. Transgenderowi mężczyźni opisywali nagłe miesiączki, które były sprzeczne z hormonami, które trzymały miesiączkę na dystans przez miesiące lub lata.


Dr Torgrimson-Ojerio zdecydowała, że spróbuje dowiedzieć się, czy te anegdoty są wyjątkami, czy też reprezentują bardziej powszechne zjawisko. Przebadała około 2200 dorosłych, którzy twierdzili, że byli narażeni na działanie gazu łzawiącego w Portland zeszłego lata. W badaniu opublikowanym w tym tygodniu w czasopiśmie BMC Public Health, poinformowała, że 899 z nich - ponad 54 procent respondentów, którzy potencjalnie miesiączkują - powiedziało, że doświadczyło nieprawidłowych cykli menstruacyjnych.


"Nawet jeśli nie możemy powiedzieć nic naukowo ostatecznego na temat tych środków chemicznych i związku przyczynowego z nieprawidłowościami miesiączkowymi," Dr Torgrimson-Ojerio powiedział, "możemy definitywnie powiedzieć, że w naszym badaniu większość ludzi, którzy mieli cykle miesiączkowe zgłosili nieprawidłowości miesiączkowe po zgłoszeniu ekspozycji na gaz łzawiący."


Dalszych skutków, takich jak wpływ na płodność, nie są znane, ale "to jest nasze wezwanie do działania, aby poprosić naszą społeczność naukową, aby zwrócić uwagę na ten problem," powiedziała.


Dr Torgrimson-Ojerio była również zainteresowana tym, czy ludzie doświadczali innych problemów dłużej niż kilka godzin po wystawieniu na działanie gazu łzawiącego. Okazało się, że 80 procent uczestników badania miało takie problemy, a trudności z oddychaniem należały do najczęstszych dolegliwości.


Kira Taylor, profesor epidemiologii i zdrowia populacji na University of Louisville School of Public Health and Information Sciences, która prowadzi podobne badanie, powiedziała, że badanie dr Torgrimson-Ojerio dostarczyło "pierwszych solidnych dowodów" na to, że gaz łzawiący może mieć związek z zaburzeniami miesiączkowania. Jest to również "pierwsze badanie, które dokumentuje długoterminowe skutki ekspozycji na gaz łzawiący w dużej populacji", powiedziała.


Sven-Eric Jordt, profesor anestezjologii, farmakologii i biologii nowotworów w Duke University School of Medicine, który nie brał udziału w badaniu, pochwalił pracę.


Większość badań, na których polegają agencje policyjne i rząd, aby poinformować ich o bezpieczeństwie gazu łzawiącego "są przestarzałe, często 50-70 lat, i nie mierzą się z nowoczesnymi podejściami toksykologicznymi", powiedział. "Większość z tych badań zostały przeprowadzone wśród młodych zdrowych mężczyzn, albo policji lub wojska, a nie na kobietach, lub w ogólnej populacji cywilnej reprezentujących protestujących".

Dr Torgrimson-Ojerio i jej koledzy rekrutowali uczestników badania poprzez media społecznościowe i linki na stronach internetowych The Oregonian i Oregon Health Authority w lipcu i sierpniu.


Badacze poprosili uczestników o dokładne wyjaśnienie, w jaki sposób ich miesiączki zostały dotknięte po ekspozycji na gaz łzawiący. Najczęstszymi reakcjami były wzmożone skurcze, nietypowe plamienia i nietypowo intensywne lub długie krwawienia. Wiele osób, które zazwyczaj nie mają miesiączki z powodu terapii hormonalnej lub wieku, zgłosiło nieoczekiwane krwawienie i plamienie, powiedziała dr Torgrimson-Ojerio.


Badanie to ma pewne ograniczenia. Nie jest to próba losowa.


"Jest możliwe, że ludzie, którzy czują, że ich zdrowie zostało uszkodzone przez gaz łzawiący mogą być bardziej skłonni do odpowiedzi niż ludzie, którzy byli również narażeni, ale nie czuli takich szkodliwych skutków" Dr Taylor powiedział. "Oznacza to, że niektóre z liczb mogą być przesadzone".


Biorąc pod uwagę, że badanym pozwolono na anonimowy udział w badaniu, badacze nie mogli zweryfikować ich relacji.

Badanie nie daje również odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób i dlaczego gaz łzawiący może przyczyniać się do nieregularności miesiączkowania lub w jakim stopniu inne czynniki są również zaangażowane. Autorzy przyznają, że wysoki poziom stresu i niepokoju wśród protestujących mógł również przyczynić się do reakcji fizycznej.


"Jest możliwe, że ból, stres, odwodnienie i wysiłek odgrywają pewną rolę" - powiedział dr Jordt. Alternatywnie, gaz łzawiący może działać jako "czynnik zaburzający gospodarkę hormonalną", zakłócając normalne funkcje hormonalne.


"Gaz łzawiący CS, czasami używany przez policję, jest chlorowanym związkiem chemicznym i wytwarza dodatkowe chlorowane produkty uboczne podczas spalania w kanistrach używanych przez policję" - powiedział. "Narażenie na chlorowane chemikalia może wpływać na zdrowie menstruacyjne".


Alexander Samuel, biolog molekularny we Francji, bada podobne pytania od czasu, gdy francuscy protestujący zaczęli zgłaszać nieprawidłowości miesiączkowe.


Wspomniał o dwóch dodatkowych obszarach do zbadania: czy gaz łzawiący jest metabolizowany do cyjanku, który może powodować obfite krwawienia miesiączkowe, oraz o roli, jaką traumatyczne wydarzenie może odgrywać w zmianie cykli menstruacyjnych.


Podejrzenia dotyczące gazu łzawiącego i menstruacji pojawiły się po raz pierwszy ponad dziesięć lat temu, podczas protestów Arabskiej Wiosny, zauważył dr Jordt.


W 2011 roku Chile również zakazało używania gazu łzawiącego po tym, jak badania sugerowały, że gaz CS może powodować poronienia i szkodzić małym dzieciom. Trzy dni później chilijska policja zniosła ten zakaz, upierając się, że rodzaj gazu łzawiącego, którego używała, był całkowicie bezpieczny.

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

aa8a780f-d69c-4529-a630-b429250c5b07

Zaloguj się aby komentować

Czy jest możliwe, aby komary nie żywiły się ludzką krwią?

_________________________________________

Wpis jest tłumaczeniem artykułu "Scientists assemble new reference genomes of mosquitoes to fight malaria" / Itmo University / 24-03-2021 / https://phys.org/news/2021-03-scientists-genomes-mosquitoes-malaria.html

_________________________________________


Zespół badawczy z Virginia Polytechnic Institute and State University (Virginia Tech), George Washington University i ITMO University przedstawił nowe dane do badania zachowania i fizjologii dwóch rodzajów komarów przenoszących malarię. Informacje te pomogą znaleźć regiony genomu odpowiedzialne za kontakt z patogenem oraz za ich zachowania żywieniowe. Badania zostały opublikowane w GigaScience.


Za komary malaryczne uważa się w sumie 400 rodzajów owadów, z których 30 jest głównymi wektorami choroby. Malaria jest wywoływana przez pasożyta Plasmodium, którego komary przenoszą na ludzi, gdy ich ukąszą. Aby zwalczyć tę chorobę, ważne jest, aby zrozumieć, w jaki sposób zachowania żywieniowe niebezpiecznych i "zwykłych" komarów różnią się genetycznie. Informacje te pomogłyby znaleźć sposób na zmianę "diety" poszczególnych gatunków tak, aby przestały żywić się ludzką krwią lub przestały przenosić pasożyty. Wcześniej naukowcy dysponowali jedynie referencyjnym genomem Anopheles gambiae, teraz jednak dostępne są również genomy dwóch kolejnych gatunków - afrykańskich komarów malarycznych Anopheles coluzzii i Anopheles arabiensis.


Proces łączenia wielu krótkich odcinków DNA w jedną długą sekwencję nazywany jest składaniem sekwencji. Najlepsze asemblery danego gatunku nazywane są genomami referencyjnymi. Oznacza to, że są to "przeciętne" genomy danego organizmu. Z ich pomocą naukowcy mogą określić, czym różnią się od siebie osobniki lub całe populacje.


"Składanie genomu komara jest zadaniem umiarkowanie trudnym. Z jednej strony, jego genom jest dość duży: Znajduje się w nim około 300 milionów par zasad, czyli jest tylko 10 razy mniejszy niż ten, który posiada człowiek. Z drugiej strony, komary mają tylko trzy pary chromosomów, podczas gdy człowiek ma ich 23. Ze względu na fakt, że jeden komar dostarcza nam niewiele materiału genetycznego, użyliśmy materiału pobranego z całej kolonii, co oznacza, że DNA od wielu osobników zostało wprowadzone do maszyny sekwencjonującej w tym samym czasie. W efekcie widzimy indywidualne cechy komarów, które należy zneutralizować, aby stworzyć genom referencyjny - wyjaśnia Anton Zamyatin, badacz z Laboratorium Różnorodności Genomowej Uniwersytetu ITMO.


Badania rozpoczęły się w 2018 roku. Ekstrakcja genomu i sekwencjonowanie odbyły się w Virginia Polytechnic Institute and State University, gdzie naukowcy mają kolonie owadów rozdzielone gatunkowo na potrzeby eksperymentalne. Następnie specjaliści z Uniwersytetu ITMO rozpoczęli składanie genomu. Planują również pracę nad nowymi projektami związanymi ze składaniem sekwencji genomów referencyjnych dla innych rodzajów komarów malarii.

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

f4892826-59f0-4b4a-af64-4b5ecb2d6ee6

@kris Też wypróbuję, tym bardziej że aromat waniliowy bardzo lubię, a spreje - nie dość że śmierdzą - to w większości nie są zbyt skuteczne (tak przynajmniej wynika z moich osobistych doświadczeń). Jestem ciekawy, czy olejek da radę.

Zaloguj się aby komentować

Maliny pomogą przy dolegliwościach wątroby?


Wysokokaloryczna dieta, składająca się z dużej ilości przetworzonej żywności może prowadzić m.in. do niealkoholowego stłuszczenia wątroby. Przejawy tego schorzenia może łagodzić spożywanie bogatych w polifenole malin. Na ile skuteczna to pomoc sprawdzają naukowcy z Olsztyna.


Wstępne badania in vitro przeprowadzone przez jego zespół na liniach komórkowych hepatocytów, czyli komórkach wątroby, wykazały, że polifenole z malin mogą regulować mechanizmy związane z rozwojem stanów zapalnych i rozwojem niealkoholowego stłuszczenia wątroby (NAFLD). To jedno z najczęstszych zaburzeń funkcjonowania wątroby na świecie, dotykające ok. 15-30 proc. populacji. Tego rodzaju otłuszczenie wątroby powodowane jest dietą o zwiększonej kaloryczności, szczególnie u ludzi mieszkających w krajach ekonomicznie rozwiniętych, z łatwym dostępem do wysoko przetworzonego pożywienia.


Więcej informacji w artykule https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87535%2Cmaliny-pomoga-przy-dolegliwosciach-watroby-sprawdzaja-naukowcy-z-olsztyna

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

4552c14f-1239-4e25-a7de-ecd1ef896e4b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mój wpis numer 100 będzie o robalach, bo lubię robale i mam nadzieję, że Wy też je polubicie.





Szczecioszczękie (Chaetognatha) nazywane też strzałkami morskimi to typ morskich zwierząt bezkręgowych. Mają wydłużony kształt i jedną lub dwie pary płetw bocznych oraz poziomą płetwę ogonową (którą uderzają góra-dół, gdy pływają - podobnie jak ssaki morskie i w odróżnieniu od ryb). Nazwa "szczecioszczękie" pochodzi od oskórkowych szczeci otaczających ich otwór gębowy (choć oczywiście, jako bezkręgowce, nie mają prawdziwych szczęk). Te szczeci służą do chwytania pokarmu - szczecioszczękie są drapieżnikami. Przystosowaniami do drapieżnego trybu życia są też wspomniane już płetwy (umożliwiające szybkie pływanie) oraz oczy, które - choć prymitywnie zbudowane - pozwalają na spoglądanie we wszystkich kierunkach.


Szczecioszczękie są zaliczane do organizmów planktonowych, chociaż osiągają stosunkowo duże (jak na plankton) rozmiary: do 12 cm. Występują w morzach całego świata, w tym także dwa gatunki w bałtyku: strzałka bałtycka (Parasagitta elegans) i strzałka mała (Parasagitta setosa). Szczecioszczękie są najczęściej szklisto-przeźroczyste, ale niektóre gatunki głębinowe mają zabarwienie czerwone i świecą w ciemności.


Przez długi czas nie było wiadmo, z jakimi innymi organizmami szczecioszczękie są spokrewnione. Ich charakterystyczną cechą jest to, że niektóre układy i narządy są u nich dobrze rozwinięte i wyspecjalizowane (np. układ nerwowy, pokarmowy czy lokomotoryczny), natomiast innych brak zupełnie (np. nie mają układu oddechowego, krwionośnego i wydalniczego). Podzielona na trzy części jama ciała wskazywała na pokrewieństwo ze strunowcami (w tym i kręgowcami, takimi jak ludzie) i w starszych systematykach, w tym np. podręcznikach akademickich, tak je umieszczano. Jednak rozwój zarodkowy wskazywał raczej na pokrewieństwo z robakami takimi jak nicienie (np. glisty i owsiki). Dopiero badania genetyczne pozwoliły ustalić pozycję szczecioszczękich na drzewie ewolucyjnym: okazało się, że są one blisko spokrewnione z mikroskopijnymi wodnymi żyjątkami wyróżniającymi się skomplikowanym aparatem gębowym (takimi jak np. wrotki czy szczękogębe). A więc do strunowców - w tym także i do nas, ludzi - jest im daleko i ostatecznie można je nazywać "robalami".


Należy też zaznaczyć, że płetwy szczękogębych nie mają nic wspólnego z płetwami ryb: są zupełnie inaczej zbudowane i w inny sposób powstają, choć pod mikroskopem wyglądają całkiem podobnie (mają nawet usztywniające promienie). Jak już wspomniałem, szczecioszczękie podczas pływania wyginają ciało w kierunku góra-dół, natomiast ryby - na boki.


Na zdjęciu przedstawiciel szczecioszczękich z gatunku Pseudosagitta maxima (jest dodana skala dla określenia rozmiarów).

298f950f-89d6-4d1b-9ffd-23f0c4f0d3ff

Zaloguj się aby komentować

Jeden z najstarszych eksperymentów naukowych na świecie wynurza się z ziemi.

Co 20 lat, pod osłoną ciemności, naukowcy wykopują nasiona, które 142 lata temu zostały ukryte pod kampusem uniwersyteckim.

_________________________________________________

Wpis jest tłumaczeniem artykułu "One of the World’s Oldest Science Experiments Comes Up From the Dirt" / Cara Giaimo / 21-04-2021 / https://www.nytimes.com/2021/04/21/science/beal-seeds-experiment.html

_________________________________________________

W czwartek rano, kilka godzin przed wschodem słońca, Marjorie Weber dotarła na miejsce spotkania na kampusie Uniwersytetu Stanowego Michigan. Trzech innych naukowców zajmujących się roślinami z tej uczelni już tam było, czekając w prószącym śniegu. Kiedy stali i dmuchali sobie w ręce, piąty członek ich ekipy, Frank Telewski, "wyłonił się z ciemności z łopatą przewieszoną przez ramię" - powiedziała dr Weber.


Kiedy wszyscy inni tłoczyli się wokół, dr Telewski, lider grupy, wyciągnął kopię mapy, narysowanej jak plan architektoniczny. Miała ona zaprowadzić ich do botanicznej wersji zakopanego skarbu: butelki wypełnionej piaskiem i garścią naprawdę starych nasion.


Dr Weber i jej koledzy są ostatnimi opiekunami eksperymentu Beala dotyczącego żywotności nasion: wielowiekowej próby ustalenia, jak długo nasiona mogą leżeć uśpione w glebie, nie tracąc zdolności do kiełkowania. Co 20 lat opiekunowie eksperymentu zakradają się pod osłoną nocy w sekretne miejsce, wykopują butelkę, rozrzucają jej nasiona na tacy ze sterylną glebą i sprawdzają, które z nich wyrosną.


Jest to jeden z najdłużej trwających eksperymentów na świecie - trwa już 142 lata. Botanicy z East Lansing mają nadzieję, że będzie trwał co najmniej przez kolejne 80.


To, co na początku było prostą próbą zmierzenia trwałości nasion, z biegiem lat przerodziło się w coraz ciekawszy eksperyment. Wraz z postępem technologicznym i wzrostem wiedzy, strażnicy mogą zrobić coś więcej niż tylko liczyć udane kiełki w każdej butelce. Mogą zajrzeć do wnętrza nasion, by sprawdzić, jak działają, zacząć ustalać, co decyduje o ich długowieczności, a nawet, w niektórych przypadkach, sprawić, że gatunki, które wydawały się skończone, wykiełkują ponownie. Wnioski z ich pracy mogą pomóc we wszystkim - od odbudowy zniszczonych ekosystemów po długoterminowe przechowywanie nasion roślin uprawnych.


Ale najpierw musieli znaleźć miejsce, w którym mogliby kopać.


W butelce, której szukał zespół, znajduje się ponad tysiąc nasion: po 50 z 21 różnych gatunków, od gorczycy czarnej przez koniczynę białą po szarłat czerwony.


W 1879 roku William James Beal, botanik z Michigan State, napełnił 20 takich butelek i zakopał je w rzędzie gdzieś na terenie kampusu. Wykombinował, że on - a później jego następcy - będą mogli wykopywać jedną z nich co pięć lat i sadzić w niej zakonserwowane nasiona.


Kiedy nasiona są rozsiewane przez swoich rodziców, nie zawsze rosną od razu. Pod każdym skrawkiem ziemi znajduje się konstelacja śpiących nasion, które "czekają na swój czas", powiedział dr Weber. Często leżą one w uśpieniu - przez sezon, kilka lat lub nawet dłużej - dopóki nie otrzymają odpowiedniego zestawu wskazówek, które pozwolą im wykiełkować.


Ta rezerwa roślin jest znana jako bank nasion. Odtwarzając go eksperymentalnie, dr Beal miał nadzieję lepiej zrozumieć, jak długo rośliny mogą przetrwać w glebie i co pobudza je do wzrostu. Prawdopodobnie chciał w ten sposób pomóc miejscowym rolnikom - sfrustrowanym niekończącym się pieleniem i zastanawiającym się, jak długo potrwa "zanim będą mogli mieć nadzieję na zmniejszenie się banku nasion, a ich nakład pracy spadnie" - powiedział dr Telewski.


Przez kilka pierwszych rund eksperymentu, wiele gatunków kwitło, a nasiona rosły łatwo po 10, 15 lub 20 latach. W miarę upływu kolejnych dekad większość z nich odpadała jeden po drugim. Pozostał tylko jeden niezawodny kiełkownik: Verbascum blattaria, zioło o rozłożystych liściach i żółtych kwiatach. Prawie połowa nasion Verbascum z butelki z 2000 roku zakwitła, mimo że od ponad wieku znajdowały się w stazie pod ziemią.


Dziś rolnicy nie potrzebują takiej pomocy w walce z chwastami, jaka skłoniła Beala do zakopania butelek. Ale naukowcy zajmujący się roślinami zainteresowali się kwestią tego, które nasiona są trwałe i w jaki sposób, z innych powodów.


Glebowe banki nasion leżące u podstaw różnych siedlisk są "wielką niewiadomą" w ekologii odtworzeniowej, ponieważ eksperci próbują promować rodzime gatunki, jednocześnie zwalczając te inwazyjne, powiedział Lars Brudvig, adiunkt w Michigan State i inny członek zespołu eksperymentującego z nasionami Beala. W niektórych przypadkach, nasiona zagrożonych lub dawno zaginionych roślin mogą nawet ukrywać się w glebie.


Inni badacze pracujący nad kwestiami długowieczności i kiełkowania mogą zachowywać nasiona w kontrolowanych warunkach klimatycznych lub badać bardzo stare nasiona, które przypadkiem znajdą. Jednak eksperyment dr Beala jest najdłużej trwającym eksperymentem z nasionami, w którym połączono warunki naturalne z dokładnie zarejestrowanymi danymi, powiedziała Carol Baskin, profesor nauk o roślinach i glebie na Uniwersytecie Kentucky, która wykorzystała wyniki eksperymentu w swojej pracy.


"Myślę, że profesor Beal ma tu najlepszy eksperyment," powiedziała dr Baskin. "Szkoda, że nie zakopał więcej butelek".


Uzbrojeni w łopaty, rękawice i latarki czołowe, zespół podążał za mapą na miejsce wykopalisk. Atmosfera była "bardzo piracka" - powiedział dr Weber. Dr Telewski zabrał się do kopania czystego, prostokątnego dołka.


Ale gdy kopali coraz głębiej i szerzej, nie znaleźli żadnych butelek. "Ptaki zaczęły ćwierkać" - powiedział dr Weber, a słońce groziło, że zdmuchnie ich przykrywkę. "Morale było niskie."


Kiedy dr Beal po raz pierwszy zakopał butelki z nasionami, planował, że jedna będzie wykopywana co 5 lat, a eksperyment będzie trwał sto lat. Ale z czasem osoby odpowiedzialne za eksperyment wydłużyły okres między wykopami do 10 lat, potem do 20. Dwa z nich zostały nieco opóźnione: 1919 przesunięto na wiosnę 1920 roku - co, jak podejrzewa dr Telewski, mogło mieć związek z grypą z 1918 roku; a 2020 przesunięto na ten rok, ze względu na wyłączenia kampusu związane z Covid-19.


Aby uniknąć utraty wątku przez te dekady, na Michigan State rozwinęło się coś w rodzaju ministerstwa posiadaczy nasion, gdzie każde pokolenie botaników przekazuje pochodnię młodszym kolegom.


Dr Telewski - profesor biologii roślin na uniwersytecie i siódma osoba odpowiedzialna za eksperyment - wykopał swoją pierwszą butelkę z nasionami w 2000 roku wraz ze swoim poprzednikiem, Janem Zeevaartem, który zmarł w 2009 roku. Kilka lat temu, zastanawiając się nad własną śmiertelnością, dał kopię mapy Davidowi Lowry'emu, profesorowi nadzwyczajnemu biologii roślin, który wyraził zainteresowanie przyłączeniem się do eksperymentu.


Zaledwie kilka miesięcy później dr Telewski doznał udaru mózgu. Chociaż od tego czasu powrócił do zdrowia, "to tylko pokazało mi, jak delikatne jest przekazywanie takich rzeczy przy jednoczesnym zachowaniu ich w tajemnicy" - powiedział dr Lowry. Wkrótce potem dr Telewski zaprosił dr Webera, który jest adiunktem na uniwersytecie, oraz dr Brudviga, aby również się zaangażowali.


Z biegiem lat, czysto praktyczne decyzje dr Beala nabrały cech mistycyzmu. Dr Beal wydobywał każdą nową butelkę pod osłoną ciemności nie po to, by dramatyzować, ale po prostu po to, by chronić inne butelkowane nasiona przed światłem słonecznym, które mogłoby spowodować ich kiełkowanie przed czasem, jak powiedział dr Telewski. (Z tego samego powodu zespół używa zielonych żarówek w swoich lampach czołowych).


Papierowa mapa została narysowana po tym, jak punkty orientacyjne, które pierwotnie wskazywały położenie butelek, zostały przeniesione. A ukrywanie się jest od niedawna konieczne, ponieważ im starszy jest eksperyment, tym większe zainteresowanie wzbudza, powiedział.


Te "zamaskowane, tajne" elementy są teraz częścią uroku eksperymentu, powiedział dr Weber. Ale to koleżeństwo i pragnienie, aby zobaczyć eksperyment do końca, utrzymuje wszystko w ruchu. W noc poprzedzającą wykopaliska dr Telewski wysłał do grupy maila motywacyjnego. Zawierał on jego własną pięciowersową reimaginację utworu Simona & Garfunkela "The Sound of Silence". Przykładowy tekst: "Hello bottles my old friends / I've come to dig you up again".


Słysząc o eksperymencie, zanim przybył do Michigan State, "mogłem sobie wyobrazić druidów wychodzących w nocy i wykopujących tę rzecz" - powiedział dr Lowry. "Teraz, kiedy wiem, kto jest w to zaangażowany, to jest jak - 'Hej, to tylko Frank'".

Nieco po szóstej rano, gdy światło dzienne zaczęło się zbliżać, dr Lowry zdał sobie sprawę, że źle odczytał mapę. Ponowna kalibracja sprawiła, że kopali około dwóch stóp na zachód.


Po kilku fałszywych alarmach - korzenie drzew, kamień - dr Weber, kopiąca teraz rękami, natrafiła na coś gładkiego. Powoli wyciągnęła butelkę z ziemi, podczas gdy jej koledzy wiwatowali. "Czułam się jakbym urodziła dziecko, albo znalazła naprawdę ważny skarb" - powiedziała. "Było ogromne poczucie ulgi".


W tym roku, po raz pierwszy, wykopane nasiona nie trafiły prosto do komory wzrostu. Zamiast tego, inny członek zespołu, Margaret Fleming, badaczka podoktorska, przeniosła je do zimnego pomieszczenia, gdzie usunęła niektóre nasiona Setaria glauca - gatunku prosa, który nie wykiełkował w eksperymencie od 1914 roku - do analizy genetycznej.


Zasadzenie nasion to jak zadanie im pytania "tak" lub "nie": Nasiono albo kiełkuje, albo nie. Ale często nasiona, które nie rosną, nie są całkowicie martwe. Badanie jego DNA i RNA pozwala naukowcom zbadać je znacznie dokładniej - mogą dowiedzieć się, czy jego maszyneria uległa degradacji czy przetrwała, jak bardzo uszkodzony jest materiał genetyczny i jakie procesy mogą być nadal możliwe, nawet jeśli kiełkowanie nie jest możliwe, powiedział dr Fleming.


Wprowadzenie nowego pokolenia strażników jest okazją do ponownego przemyślenia możliwości eksperymentu. Kiedy zakopywano te nasiona, "nie wiedzieliśmy nawet, czym jest DNA" - powiedział dr Telewski. Teraz, po wielu pokoleniach, "możemy zająć się bardzo podstawowymi pytaniami, które pomogą nam zrozumieć, czym jest okres spoczynku i żywotność nasion".


Stawka tych pytań również się zmienia. W ostatnich dekadach wzrosła liczba projektów związanych z przechowywaniem nasion, włączając w to działania na rzecz suwerenności żywnościowej ludności tubylczej oraz skarbce nasion roślin uprawnych chroniące przed katastrofą. Lepsze zrozumienie tego, co pozwala określonym nasionom zachować funkcjonalność w stanie uśpienia, a także co powoduje ich kiełkowanie, może pomóc w tych pracach.


Po wysianiu i podlaniu reszty nasion, zespół będzie obserwował, oczekując, że 142-letnie nasiona Verbascum wypuszczą delikatne zielone pędy.


Wtedy spróbują kilku sztuczek opartych na odkryciach z dziedziny ekologii roślin. Na początek poddadzą całą glebę działaniu zimna, aby zasymulować drugą zimę - to posunięcie, które w partii z 2000 roku przyniosło jedną sadzonkę gatunku malwy, Malva pusilla.


Spróbują też czegoś nowego: wystawienia nasion na działanie dymu. Może to wywołać kiełkowanie u niektórych roślin, które są znane z tego, że rozwijają się po pożarach, takich jak Erechtites hieraciifolius, czyli chwast ognisty, który ani razu nie wykiełkował podczas eksperymentu.


Zespół z niecierpliwością czeka na wyniki testów wzrostu, które powinny pojawić się w ciągu najbliższych kilku tygodni.


Ale czekają również na "19 lat od teraz," Dr Brudvig powiedział, "kiedy będziemy szukać młodych kolegów w dziale i powiedzieć 'Psst, hej - mogę pokazać ci mapę?"

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

1590bb22-936b-4608-8f33-5818ed04c7c9

Po prawie czterech latach prac badawczych, 63 naukowców z 13 krajów, w tym czterech z Polski rozkodowało genom żyta


Szczegółowy opis kompletnego genomu żyta opublikowano pod koniec marca br. na łamach magazynu "Nature Genetics". Autorami badania są członkowie międzynarodowego zespołu The International Rye Genome Sequencing Consortium.


Jak wskazano, dzięki temu odkryciu możliwe będzie poznanie biologii żyta, która może pomóc w doskonaleniu innych roślin uprawnych, powszechniej uprawianych, a z żytem blisko spokrewnionych, np. pszenicy, pszenżyta oraz jęczmienia.


"Genom żyta liczy prawie 8 mld nukleotydów, czyli ponad 2 razy więcej niż DNA człowieka. Z drugiej strony, zainteresowanie żytem jako gatunkiem ważnym gospodarczo jest ograniczone do nielicznych krajów, głównie z obszaru Europy Środkowo-Wschodniej. Z tego powodu nakłady finansowe na badania żyta w skali globalnej są niewielkie. Poznaniem sekwencji DNA człowieka był zainteresowany cały świat, sekwencją DNA żyta kilkanaście państw, gdzie jest ono uprawiane" – powiedziała dr hab. Beata Myśków z Katedry Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin ZUT, która uczestniczyła w pracach konsorcjum badaczy.


Więcej informacji w artykule https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87467%2Cnaukowcy-rozkodowali-genom-zyta.html

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

4a3d77fb-ad5d-4e0d-bcd7-15f3da205ef5

Zaloguj się aby komentować

Indyjski pieprz długi (Piper longum) jest wykorzystywany w medycynie ajurwedyjskiej do leczenia problemów układu pokarmowego, chorób płuc czy zapalenia stawów. Brak jednak naukowych dowodów, by pomagał na te schorzenia.

Wiadomo jednak, że zawarty w nim alkaloid o nazwie piperlongumina zabija komórki nowotworowe. Teraz naukowcy odkryli, w jaki sposób zwalcza on glejaka


Międzynarodowy zespół naukowy szczegółowo opisał na łamach ACS Central Science, jak piperlongumina przyłącza się do proteiny TRPV2 i upośledza jej aktywność. W glejaku dochodzi do nadmiernej ekspresji TRPV2, co wydaje się napędzać rozwój guza. Na podstawie dwóch różnych zwierzęcych modeli tej choroby naukowcy wykazali, że leczenie piperlonguminą znacząco zmniejsza guzy i przedłuża życie myszy. Dowiedli też, że alkaloid selektywnie niszczy ludzkie komórki glejaka.


Więcej informacji o odkryciu w artykule https://kopalniawiedzy.pl/pieprz-dlugi-piperlongumina-glejak-wielopostaciowy,33651

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

47a7d8d8-54ec-49b3-a939-9be0e1e7b509

@Gulosus heh, szkoda, że muszę sprawdzać źródło, żeby skopiować nazwę łacińską, by wyszukać czy jest dostępny w sprzedaży Fajny artykuł = piorunek

EdiT: oj chyba mnie nie stać na taki rarytas

31d3475f-9d13-4d5e-a3cb-65af41ac7f46

@siRcatcha W Polsce wszystko co sprzedają jako pieprz długi / Piper longum to tak na prawdę pieprz z gatunku Piper retrofractum (też nie w jakieś wygórowanej cenie). Ale nie ma się co dziwić — problem z identyfikacją mieli już ludzie w XVII wieku, Dziękuję.

Zaloguj się aby komentować

Kryzys klimatyczny jest przyczyną potężnych zmian w ilości opadów i wysokości temperatur na całym świecie. Naukowcy od dawna alarmują, że z tego powodu uprawy kawy mogą być zagrożone. Odkrycie na nowo uważanej za wymarłą rośliny daje jednak nadzieję wielbicielom czarnego, aromatycznego napoju.


Badaczom udało się znaleźć zamiennik dla aromatycznej kawy arabiki (Coffea arabica). To roślina, która wykazuje większą odporność na zmienne warunki klimatyczne, a to właśnie zmiany klimatyczne zagrażają uprawom popularnej arabiki. Krzew nazywa się Coffea stenophylla i jest jednym ze 124 dzikich gatunków kawy. To bardzo rzadka roślina. Występuje jedynie w niektórych miejscach na zachodzie Afryki. Okazuje się, że w porównaniu ze swoimi krewniakami kawowiec ten jest dużo lepiej przygotowany na zmiany klimatu. Artykuł na jego temat opublikowano w czasopiśmie „Nature Plants”.


Czy da się ją hodować, jak smakuje - tego dowiecie się z artykułu https://dzienniknaukowy.pl/aktualnosci/nadzieja-dla-wielbicieli-kawy-uwazana-za-wymarla-roslina-moze-uratowac-zagrozone-plantacje

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

ed10596c-75f9-4956-acd9-9708284ad425

Zaloguj się aby komentować

Komórka. To od niej wszystko się zaczyna. Najpierw dzieli się na dwie. Te dwie na cztery. Po 47 kolejnych podziałach Twoje ciało jest gotowe.

• Twoje ciało składa się z 10 000 000 000 000 000 (dziesięciu biliardów) komórek (wg „Microcosmos”, Margulis, Sagan)

• każda komórka posiada pełną kopię kodu genetycznego – zna nie tylko swoją rolę, ale także rolę wszystkich innych komórek Twojego ciała

• wewnątrz Twojego ciała funkcjonuje min. 200 000 różnych typów białek. Jak dotąd rozumiemy nie więcej niż ok. 2% z nich

• w stanie wolnym tlenek azotu jest bardzo groźną trucizną. Ale w Twoich komórkach jest on produkowany i odpowiada między innymi za przepływ krwi, poziom energii komórek, atakuje nowotwory, reguluje zmysł węchu i wspomaga erekcję

• nitrogliceryna jest silnie wybuchową substancją, którą równocześnie łagodzi bóle serca zwane dusznicą bolesną. Dlaczego? Otóż jest ona przetwarzana we krwi na tlenek azotu zmniejszający napięcie wewnętrznej wyściółki naczyń krwionośnych i ułatwia przepływ krwi

• średnica przeciętnej komórki to 20 mikronów czyli dwie setne części milimetra.

• jajo do którego dociera zmęczony plemnik jest 85 000 razy większe od niego

• wszystkie komórki Twojej skóry są martwe, zakończyły one aktywną fazę swojego życia. Dorosła osoba o przeciętnych rozmiarach mieści się w 2 kilogramowym worku martwej skóry, z której codziennie odpada kilka miliardów małych fragmentów

• większość komórek rzadko żyje dłużej niż miesiąc. Ale komórki wątroby mogą przetrwać całe lata choć niektóre ich składniki są wymieniane co kilka dni.

• komórki mózgu żyją tak długo jak ich właściciel. W momencie urodzin mózg składa się ze 100 miliardów komórek i jest to wartość skończona. Co godzinę tracisz ok. 500 komórek w mózgu. Ale pojedyncze elementy komórek mózgowych są często odnawiane więc żadna część mózgu nie jest starsza niż miesiąc.

• istnieją hipotezy mówiące o tym, że żadna część Twojego organizmu jeszcze dziewięć lat temu nie była jego częścią

• wewnątrz komórki jest ciasno, jest dużo ruchu i oddziaływań. Nie istnieje tu pojęcie góry i dołu gdyż grawitacja nie odgrywa istotnej roli w skali komórkowej. Nie ma żadnego pustego obszaru, nawet o rozmiarze pojedynczego atomu

• wewnątrz komórki rządzi energia elektryczna. Procesy elektryczne zachodzą w bardzo małej skali rzędu 0,1 wolta na odległościach mierzonych w nanometrach. Gdyby przeliczyć to na skalę jednego metra to mielibyśmy pole elektryczne rzędu 100 000 000 woltów na metr!

• w środku komórki znajdują się miliony obiektów, poruszających się błyskawicznie, zderzających się ze sobą. Każda nić DNA jest atakowana i często uszkadzana co ok. 8,4 sekundy – 10 000 razy dziennie!

• szczególnie aktywne są białka, które wirują, pulsują i wpadają na siebie nawet do miliarda razy na sekundę. Niektóre z nich istnieją krócej niż pół godziny, inne żyją wiele tygodni. Przeciętna komórka zawiera ok. 20 000 różnych typów białek, z których ok. 2 000 jest reprezentowane przez minimum 50 000 pojedynczych cząstek

• Twoje serce pompuje 343 litry krwi na godzinę, ponad 8 000 litrów dziennie, 3 000 000 litrów rocznie. W basenach olimpijskich będzie to ok. czterech, a to tylko w spoczynku – podczas ćwiczeń tempo rośnie nawet sześciokrotnie.

• prawie całe spożywane jedzenie jest po przetworzeniu przekazywane do mitochondriów, gdzie przy użyciu tlenu zostaje zamienione w adenozynotrifosforan w skrócie ATP.

ATP to w zasadzie małe baterie, które dostarczają energii wszystkim procesom wewnątrz komórki.

• przeciętna komórka Twojego ciała zawiera ok. miliarda molekuł ATP.

W ciągu dwóch minut wszystkie zostaną rozładowane, a ich miejsce zajmie następny miliard

Każdego dnia Twój organizm produkuje i zużywa taką ilość ATP, która odpowiada około połowie masy Twojego ciała!

Kiedy czujesz ciepło czyjegoś ciała doznajesz działania jego cząstek ATP.

• gdy komórki nie są już potrzebne – giną. Zaprogramowany proces umierania komórki to apoptoza. Gdy komórka nie ginie w przewidziany sposób, a zaczyna się dzielić i mnożyć mamy do czynienia z nowotworem. Rak to przypadek – jeden śmiertelny nowotwór przypada na sto miliardów miliardów podziałów komórek.

• prawdopodobnie najbardziej niesamowity jest fakt, że wszystko o czym przeczytałaś/eś powyżej dzieje się samo – gładko, powtarzalnie i niezawodnie.

Działaniu komórek nie towarzyszy żaden proces myślowy.


Opracowanie na podstawie książki "Krótka historia prawie wszystkiego", Bill Bryson, Zyski i S-Ka Wydawnictwo, 2016, rozdział 24 „Komórki”, strony 433-444

Zdjęcie: Schemat budowy komórki prokariotycznej / LadyofHats / własność publliczna

___________________

Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!

https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka


Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy

766ad9b0-3d10-44d4-ace0-5d1af14e7cca

Zaloguj się aby komentować

Żebropławy (Ctenophora) to mało znana, ale ciekawa grupa zwierząt bezkręgowych zamieszkujących morza i oceany całego świata. Co jest w nich takiego ciekawego?


Po pierwsze, rodzaj symetrii ich ciał. Większość zwierząt (ludzie i wszystkie kręgowce, owady, ślimaki, robaki...) jest dwubocznie symetryczna, czyli ma jedną oś symetrii. Niektóre zwierzęta, takie jak np. meduzy czy rozgwiazdy, mają symetrię promienistą czyli wiele osi symetrii jednakowej długości. Nieliczne zwierzęta takie jak gąbki czy płaskowce nie są w ogóle symetryczne (chociaż niektóre gąbki są rozciągnięte wzdłuż jednej osi). Natomiast żebropławy to jedyne organizmy w królestwie zwierząt o symetrii dwuosiowej - mają dwie krzyżujące się pod kątem prostym osie symetrii, z których jedna jest zwykle krótsza od długiej. Innymi słowy, można je przekroić na dwie równe części na dwa sposoby.


To krojenie nie powinno być trudne, bo żebropławy to takie pływające w wodzie miękkie galaretki. Niegdyś uważano je za spokrewnione z meduzami i koralowcami i zaliczano do typu jamochłonów. Okazało się jednak, że różnią się od nich na tyle, że zasługują na odrębny typ. W przeciwieństwie do meduz żebropławy nie posiadają parzydełek. Zamiast tego większość gatunków posiada koloblasty czyli komórki klejące, przy pomocy których łapią ofiary (żebropławy są drapieżnikami). To ich kolejna swoista cecha.


Jest jednak coś jeszcze... Coś, co ma duże znaczenie w badaniu ewolucji organizmów żywych. Mianowicie, chodzi o funkcjonowanie układu nerwowego. Żebropławy nie posiadają bowiem genów i enzymów umożliwiających wytwarzanie takich neuroprzekaźników jak serotonina, dopamina, tlenek azotu, oktopamina, noradrenalina i inne występujące u wszystkich pozostałych zwierząt wyposażonych w układ nerwowy. Nie posiadają też genów kodujących receptory tych substancji. Żebropławy jako jedyne zwierzęta wykorzystują w roli neuroprzekaźnika kwas glutaminowy. A ponieważ nie ma w ich genomie najmniejszych nawet śladów genów związanych z "normalnymi" neuroprzekaźnikami, nie wygląda na to, że w trakcie ewolucji doszło do zmiany. Okazuje się po prostu, że układ nerwowy żebropławów wyewoluował zuepłnie odrębnie. Wspólny przodek żebropławów i pozostałych zwierząt wielokomórkowych albo nie miał układu nerwowego w ogóle, albo miał taki jak u żebropławów (oparty na kwasie glutaminowym), który w pozostałych liniach ewolucyjnych zanikł i pojawił się ponownie w innej postaci.


Obecnie wciąż trwają dyskusje na temat pochodzenia żebropławów. Jednak oryginalna budowa układu nerwowego świadczy o tym, że być może są one na uboczu w stosunku do wszystkich pozostałych zwierząt. Innymi słowy my - ludzie - razem z owadami, robakami, meduzami a nawet gąbkami stanowimy jedną gałąź, a niepozorne żebropławy drugą. Oczywiście nie jest to pewne i są też inne teorie. Niemniej jednak, kto by pomyślał, że pływające w wodnej toni galaretki mogą sprawiać takie niespodzianki.


W Bałtyku również występują żebropławy, a konkretnie dwa gatunki: nasza rodzima groszkówka (Pleurobrachia pileus) oraz zawleczony z zachodniego Atlantyku Mnemniopsi leidyi. Żebropławy nie mają parzydełek i są niegroźne dla ludzi, ale niektóre gatunki inwazyjne mogą powodować duże szkody w ekosystemie (zjadają duże ilości innych organizmów planktonowych).


Na zdjęciu występujący też w Bałtyku żebropław groszkówka (Pleurobrachia pileus), nazywana też morskim agrestem. Osiąga maksymalnie 2,5 cm długości. Posiada parę długich ramion, przy pomocy których łapie pożywienie.

adcfca38-1bee-4544-8b7d-c5de8d2e8dca