Zdjęcie w tle

Społeczność

Herbata

78

Porady i przepisy dla miłośników dobrej herbaty

bardzo bardzo bardzo mocniutko polecam ta #herbata


tylko trzymac sie dokladnie tych 3 minut parzenia (i z kazdym kolejnym dodac minute) bo inaczej za mocne


i tez nie polecam wąchać bo zapach niezbyt fajen


ale jakie to dobre mmmm

osobiscie dodaje 3 lyzeczki cukru na szklanke (+/- 250ml)

4afcba7b-7a40-495b-91a2-d593ef42628a

Zaloguj się aby komentować

#herbata #codziennaherbata lapsang souchong czyli czarna herbata wędzona


w teorii niepolecana do robienia w gaiwanie ze względu na drobne listki, w praktyce, panie, nie takie się parzyło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

7c4e7031-a9d0-4d33-9751-90f789c06f00

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#herbata #codziennaherbata owo what's this


ya bao yesheng, herbata biała w postaci nie liści, nie gąłązek, a pączków krzewu herbacianego


można ją parzyć po dziesięć razy i dalej nie traci smaku; wprawne oko zauważy też że w tym zestawie nie ma dzbanka - w przypadku ya bao można zostawić napar w kontakcie z herbatą i nie robi to za dużej różnicy

613fe676-5464-4b20-891a-dcc786e3f4e9

@Neminem bardzo specyficzna i przyjemna i delikatna herbata nie mająca w ogóle goryczy, no i jest wieczna, jak wspominałem wyżej :3


kupowane w eherbata i czajowni i nie widzę różnicy w smaku, nie pamiętam cen XD

Zaloguj się aby komentować

@senpai dziękuje, gaiwan i chapan z krakoskiej czajowni, a dzbanek i Zenek kupione od jakiegoś zacnego heńka z internetów (。◕‿‿◕。)

Zaloguj się aby komentować

poznajcie mojego nowego kumpla do herbatki (。◕‿‿◕。)


#herbata #gaiwantostylzycia i troche #herbatacodzienna chociaż nie mój tag

f5c3f3fc-bbf1-47d5-95cd-425f946bb338

@TheLastOfPierogi jeszcze dorzucę - gaiwan jest dla mnie o wiele bardziej intymnym sposobem obcowania z herbatą niż parzenie w dzbanku. O ile przy dzbanku są bardzo mocno widoczne dwa etapy pracy z herbatą (parzenie → picie, często razem z wycieczką do kuchni za każdym razem), o tyle przy gaiwanie parzy się mało, ale często, dodatkowo jeszcze często operując gaiwanem za pomocą dłoni.


Skutek tego jest taki, że ta herbaciana "pętla" parzenia i picia jest o wiele ciaśniejsza niż przy dzbanku. Do tego nie trzeba odrywać się od tego, co się akurat robi, bo ma się przy sobie termos z gorącą wodą, którym raz po razie napełnia się gaiwan.


Jest trochę więcej zabawy, ale jest po prostu przytulniej (。◕‿‿◕。)

@phoe

to jest zajomc. Służy do tego, żeby nie musieć pić herbatki samemu.


Szanuję i pozdrawiam zająca ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

@phoe i to jest fajne w herbacie - można ją celebrować na wiele różnych sposobów. Ja po ładnych kilku latach eksploracji stylu bieda-gongfu/herbacianej drogi Janusza (tj. głównie najpopularniejszy, przelewowy, chiński plastuś xD) wróciłem do eksploracji stylu europejskiego i absolutnie zakochałem się w stylu francuskim. Zmienił się zupełnie profil tego co pije - o ile zaczynałem od rozkładu 80% pu erh, 15% inne Chiny, 5% reszta; to teraz pewnie bliżej byłoby mi do rozkładu 50% blendy i herbata czarna, 15% first flushe Darjeeling - technicznie czarne, ale jednak unikalne, 15% pu erhy, 20% inne.


Dla mnie idealny ceremoniał herbaciany to takie popołudniowe tea party z fajnymi domowymi przekąskami i słodkościami ;).


Z milk oolongami mam taki, że ciężko mi trafić taki z fajnym balansem. Zazwyczaj trafiają mi się baaaardzo mleczne, wpadające wręcz w krówkę.

Zaloguj się aby komentować

Hejka herbaciane świry, zachęcony filmem żarłoka postanowiłem spróbować herbaty japońskiej o nazwie Hojicha, obiecywano mi coś takiego:


Hojicha to prażona zielona herbata o wędzonym, dymnym aromacie, niepowtarzalnym orzechowo-karmelowym smaku i głęboko karmazynowej barwie naparu.



Natomiast po zaparzeniu czuje jedynie lekką słodycz z posmakiem rybnym (może bardziej nori niż ryby)


To ze mną jest coś nie tak czy po prostu trafiłem na kiepską herbatę?


#herbata

ae582eb5-351c-4b21-8078-ea4394452837

@jaki_piorun raczej coś w stylu mocno prażonych orzeszków. Jak chcesz mocno dymne to jakiś Lapsang Souchong (tylko doczytaj w danym sklepie czy to akurat wędzona, czasem nie jest)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Lubię czasem napić się dobrej herbaty i ogólnie wolę herbatę od kawy. Dlatego zamieszczam przepis na herbatę po wschodniofryzyjsku (nazywaną też herbatą po holendersku), którą sobie ostatnio często przyrządzam. Przepis znalazłem jakiś czas temu w Internecie (więc nie zdziwcie się, jak znajdziecie podobny), ale został on przeze mnie osobiście wypróbowany, dlatego napiszę to po swojemu, dorzucając kilka własnych uwag.


Składniki:

  • dobrej jakości czarna herbata liściasta (najlepiej specjalna mieszanka wschodniofryzyjska, a jak nie można jej zdobyć, to np. assam);

  • woda (tak, Kapitan Oczywisty to moje drugie imię);

  • cukier kandyzowany (nazywany też lodowym, czyli w kamyczkach; tradycyjnie używa się cukru białego, ale można też użyć brązowego - i NIE, nie można zastąpić "zwykłym" drobnoziarnistym cukrem, ani sypkim, ani w kostkach);

  • śmietanka (taka jak do kawy).


Przyrządy:

  • czajnik do gotowania wody;

  • czajniczek do parzenia herbaty;

  • filiżanki (najlepiej małe i płaskie);

  • łyżeczka lub szczypczyki do cukru;

  • dzbanuszek lub czerpak do śmietanki (po prostu coś z dzióbkiem, co umożliwi precyzyjne nalanie).


Sposób przygotowania:

  1. Zaparzamy w czajniczku mocną herbatę (jeśli będziecie pić sami, nie róbcie jej zbyt dużo, bo herbata po wschodniofryzyjsku całkiem mocno syci, poza tym musi pozostać cały czas gorąca; oczywiście polecam picie w towarzystwie).

  2. Do filiżanek wsypujemy kandyzowany cukier, tak by przykryć nim dno.

  3. Zalewamy cukier gorącą herbatą (ale niezbyt dużą ilością, nie do pełna, chyba że macie rzeczywiście malusieńkie filiżaneczki).

  4. Chwila na ukojenie zmysłów: przysłuchujemy się trzaskom pękających bryłek cukru.

  5. Wlewamy do herbaty śmietankę: okrężnym ruchem, po brzegach filiżanki, BEZ MIESZANIA.

  6. Znowu chwila na ukojenie zmysłów: obserwujemy obłoczki śmietanki tańczące w herbacianej toni.

  7. Wypijamy herbatę w kilku łykach. Najpierw czujemy gorzki smak mocnej herbaty, stopniowo łagodzony delikatną śmietanką i coraz słodzy, a na sam koniec spijamy trochę rozpuszczonego cukru.

  8. Na dnie powinny pozostać jeszcze nierozpuszczone kryształki. Czynności z punktów 3 do 7 powtarzamy, aż się wszystkie rozpuszczą. Jeśli potem mamy jeszcze herbatę w czajniczku, możemy dosypać cukru i pić dalej.


Jak więc widać, cukier kandyzowany jest w tym przepisie bardzo ważny, bo tylko taki powoli się rozpuszcza i zapewnia, że słodkie będą jedynie ostatnie łyki - a właśnie w tym stopniowym przechodzeniu od smaku gorzkiego przez kremowy do słodkiego tkwi cała magia herbaty wschodniofryzyjskiej.


A, jeszcze jedna informacja: taką herbatę pija się tradycyjnie o godzinie 15, chociaż wielu Fryzyjczyków pija ją znacznie częściej, przez cały dzień.


Smacznego!

e57f19dd-9b89-47ac-a8eb-f4f28882421c

@pstlmn Wtedy to nie będzie już herbata po wschodniofryzyjsku (bo chodzi w niej o te powoli rozpuszczające się kryształy, dzięki którym każdy łyk jest coraz słodszy), ale wciąż może być smaczna - jak jesteś ciekawy, spróbuj! Mi nigdy jeszcze się nie zdarzyło dodać mleka skondensowanego do herbaty, więc nie mogę podzielić się własnymi wrażeniami.

Zaloguj się aby komentować