Zima się zbliża i w końcu muszę kupić sanki dla młodej, stąd pytanie do rodziców - z Waszych doświadczeń, które lepsze? Bo opcji jest kilka:


  1. Plastikowe ślizgacze, np. TO

  2. Drewniane klasyczne, np. TO

  3. Metalowe klasyczne, np. TO

  4. Plastikowe klasyczne, np. TO


Mysz ma prawie 5 lat, więc z oparciem raczej nie chcę brać.


#dzieci #rodzicielstwo #zima #sanki

Komentarze (11)

@Piechur brałbym klasyczne, ale niestety one mają malutki udźwig więc razem z dzieckiem się nie zjedzie (serio, widziałem już niejedne takie z płozami złożonymi wpół). A jak i tak dziecko samo ma jechać to brałbym plastik, mniejsze zagrożenie na górce

@emdet O plastiku myślałem, bo lżejszy, ale też super prędkości się nie rozwinie. Na razie myślę o kombo sanki metalowe plus jabłuszko

@Piechur no ja co prawda młode mam jeszcze mniejsze, ale zawsze brałem na pierwszym miejscu pod uwagę to, żebym tez mógł z tych sanek skorzystać

@Piechur są jedne jedyne prawidłowe sanki i jest to numer 3. Może niezbyt bezpieczne, ale za to jak zapierdalają na tych cienkich rureczkach! No i przy okazji bonus dla Ciebie, najłatwiej też będzie Ci je ciągnąć.

Najwięcej frajdy dają plastiki z hamulcami po bokach, ale to opcja dla saneczkarzy, co już sami wychodzą na dwór i sobie je targają pod górkę. Dla 5. latki, to jednak te metalowe klasyki.

@Piechur Metalowe klasyczne


...... ale prawdziwa przygoda to się zaczyna na worku foliowym wypchanym sianem. 5 lat to już odpowiedni wiek.

Zaloguj się aby komentować