ZIEMIOMORZE
Ursula Le Guin
Można by się długo rozwodzić nad tym dlaczego Ziemiomorze jest wyjątkowa powieścią. Ja jednak skupie się na tym co szczególnie sprawiło że czytając ta książke czułam niezwykle ciepło w serduszku.
Jest to przede wszystkim język i styl jakiego używa autorka. No dawno na coś takiego nie trafiłam, jest on po prostu piękny. Sprawia, że jako już dorosła osoba czułam się jakby babcia opowiadała mi bajki na dobranoc, co nigdy nie miało miejsca, ale myślę że tak mogłoby to wyglądać w alternatywnej rzeczywistości. Fabuła nie jest mocno wciągająca, wciąga klimat, a to coś dla mnie zupełnie nowego, ponieważ to historia zawsze była dla mnie najważniejsza, choćby autor był grafomanem.
Druga rzecz to najlepsze posłowia autora jakie kiedykolwiek czytałam. Le Geuin bez żadnego nadęcia opisuje swoje przemyślenia na temat procesu twórczego danej części, widać w jej myślach pełna szczerość, która dla mnie bardziej zapadła w pamięć niż fabuła, ale wydaje mi się że również i autorce w tej powieści nie do końca chodziło o historię, a o wszystko inne co te historie tworzy.
Trzeci element to drugi tom, a w zasadzie wprowadzenie postaci Tenar (sama autorka podkreśla, że nie przepada za podziałem na tomy woli postrzegać Ziemiomorze jako całość). Przy tym wątku czułam największą imersje ze świtem przedstawionym, głównie dzięki temu, że był on w pewien sposób klaustrofobiczny, a to szczególnie wpisuje się w moje gusta.
Podsumowując, bardzo polecam tym, którzy czują potrzebę czytania czegoś kojącego. Nie jest to świat różowy i słodko pierdzący wręcz przeciwnie. Jednak język jest pozbawiony brutalności i przemocy. Wszystko co złe opisuje tajemniczo, a to sprawia, że psychicznie książka nie męczy, a daje odpoczynek (co jest miła odskocznia od książek, które bez ceregieli opisują brutalność)
#ksiazki
