@the_good_the_bad_the_ugly To wina paniki i wykupywania paliwa. Ceny są ustalane na podstawie stałej marży + wskaźnik popytu/podaży. Zatem baryłka może być nawet w tej samej cenie, ale jak zostanie wywołana panika i ludzie ruszą na stacje, to one szybko podniosą ceny, bo wzrósł wskaźnik popytu i spadają stany magazynowe.
Rzecz jasna jest to na korzyść zwłaszcza takiego Orlenu, ale obecnie ceny nie wzrosłyby tak gwałtownie, bo i cena za baryłkę też nie poszybowała jakoś wybitnie, gdyby nie wewnętrzne napędzanie strachu.
Powiem ci teraz insidera. Otóż tankuję czasami w prywatnej stacji pewnej okolicznej firmy, która kupuje sobie paliwa kontraktowo. Chciałem tankować wczoraj i mówi, że zamykają, bo obecnie chcą sprzedawać w hurcie za 7/8zł za litr. Jest to brednia spekulacyjna, ale co zrobił on? Powiedział to w firmie. Zatrudniającej 500 pracowników. Wszyscy wyruszyli tankować do pełna. Z informacją w głowie, że w ciągu tygodnia na stacjach ceny się, uwaga, podwoją.
Oni podali dalej, tamci dalej i tak się kręci spirala spierdolenia. A stacje mają swoje kontrakty i jak nagle im wykupują 20% stanów w dobę, to podnoszą cenę wedle popytowej tabelki i obserwowania zachowania Orlenu.
Zatem kto nabija ceny? Panikarze. A czemu mnie to wkurza? Bo można kupić paliwo za wczasu i trzymać. Niekoniecznie stać na stacji jak debil od chaosu do chaosu. Sam mam zapas w kilku zbiornikach, bo tak mnie nauczono i w sumie mi to pasuje xd Tylko nie uzupełniam go jak leci panika, tylko jak są niskie ceny.