Zaczepił mnie dziś na ulicy typek mówiąc, że zbiera podpisy pod ustawą. Z ciekawości zapytałam, co to za ustawa - a nuż coś wartościowego. Pan powiedział, że jest z PiSu, zaświeciła mi się czerwona lampka, ale słucham dalej. Mówi, że ustawa dotyczy ochrony dzieci - myślę, super, może ruszają z jakimś tematem po tragedii małego Kamilka, serious case review itp. Niestety obyło się bez zaskoczeń - miły Pan dopowiedział, że chodzi o zapobieganie seksualizacji dzieci w szkołach. Wyśmiałam go i odeszłam, ale w sercu jednak smutek, że w tym kraju będzie tylko gorzej, bo jakieś podpisy już na liście były.