Z szpitalnych obserwacji:


Stwierdzam, że kobiety jednak są silniejsze psychicznie, przynajmniej jeśli chodzi o choroby bliskich.


Przyszedł dorosły syn (40-50 lat) w odwiedziny do swojej chorej matki i na jej widok momentalnie się rozpłakał.


Mój dziadek też się rozkleił, gdy przyszedł do swojej żony. Od tamtej pory już się nie pojawił w szpitalu, jedynie rozmawiają przez telefon.


Nie będę ukrywał, że sam poczułem się zdewastowany, gdy babcia w kiepskim stanie zamiast martwić się sobą, to powiedziała, żebym pojechał do domu, bo pewnie jestem zmęczony i głodny.


Tak to trzymam się dobrze, jednak jestem zaskoczony, że „dorosłe chłopy” tak łatwo się rozklejają. Nie uważam tego za wstyd, jednakże to pokolenie, w którym mężczyzna ma być niewzruszony niczym skała. Wzbudza to we mnie pewien dysonans - po co tak udawać, skoro jak przyjdzie co do czego, to maska pęka?


#przemyslenia

Komentarze (8)

@dradrian_zwierachs


Wiem, wiem. Po prostu mam w sobie ten dysonans, że dziadek niby zawsze taki macho i co to nie on, a siedzi w domu załamany. W żadnym wypadku go nie oceniam, bo nie jest to łatwe, tylko powtórzę się - nie wiem, po co udawać.

Moja siostra mając praktyki na oddziale onkologii, miała takie obserwacje, że często kobiety chore na chemioterapii siedzialy same i porzucone. Wg niej mężowie nie radzili sobie i porzucali chore żony. Odwrotnie było w przypadku mężczyzn którzy częściej byli wspierani przez swoje żony w chorobie. To tylko jej obserwacje, ale też panuje taki stereotyp, że faceci w stresowych sytuacjach uciekają od obowiązku. Pamiętam też taka parę blogerów z niepełnosprawną córka, która urodziła im się jak mieli 19 lat. W Q&A wszyscy chwalili ojca tej dziewczynki, że jaki dzielny jaki dobry bo nie zostawił, zupełnie pomijając w tych pochwalach mamę. Jak to mówią stereotypy nie biorą się z nikąd, powszechnie też panuje wśród kobiet strach przed choroba i ucieczka męża od tej choroby i problemów.

@Cori01


Może to kwestia wychowania i stereotypów, że to kobieta ma się opiekować mężem, a chłop ma przynosić pieniądze do domu i ewentualnie coś naprawić, jeśli jest potrzeba.


Przecież mój dziadek został tak nauczony, że do jedzenia nie zrobi sobie czegoś bardziej wykwintnego niż kanapki.


Ale jak obserwuję panów, którzy przyszli do wspomnianej we wpisie kobiety, to jednak się opiekują nią. Podali jej leki i nakarmili, bo akurat była pora na kolację.


Jeszcze jak teraz myślę, to może też kwestia poczucia bezsilności? Kobiety bardziej opierają się na wsparciu emocjonalnym, mężczyźni wolą działać.

@cyberpunkowy_neuromantyk mężczyźni inaczej przeżywają … kwestia charakteru i charakteru i wychowania. W moim przypadku jednak gdzieś jest to takie poczucie,że powinno się być oparciem dla bliskich ergo nawet jak czuje emocje staram się nie okazywać ich tylko dać żonie poczucie,że jestem jej skałą na której może polegać. Przynajmniej w przypadku chorób i negatywnych sytuacji bo generalnie staram się nie trzymać w sobie bo to też nie jest dobre

Zaloguj się aby komentować