mam starszego psa, ktory juz nie chce lazic po osiedlu, tylko woli siedziec pod laweczka w dosc ruchliwym miejscu i obserwowac/nawachiwac przechodzacych ludzi. jak sie zrobilo chlodniej, to zaczalem jej brac kocyk pod dupke i drugi do przykrycia. w tym czasie zaczepil mnie patrol policji i dwie baby, glownie spytac sie czy "nie potrzebuje pomocy" xP dodatkowo pies sie denerwuje jak ktos do nas podchodzi, wiec ja tez probuje szybko zakonczyc interakcje, ale ani szczekajacy pies ani moje zdystansowane odpowiedzi nie zbijaja samarytanek z tropu. co ciekawe po tej samej okolicy kreci sie legitny bezdomny spiacy na lawce i nigdy nie widzialem zeby ktos do niego startowal z pomoca, najwyzej male biznesy za zamiecienie chodnika dadza mu kawe