Komentarze (7)

Skrolowałem z zawrotną prędkością i na pierwszy rzut oka wyglądało jak lód czekoladowy w wafelku, z kawałkami czekolady na szczycie.

Rzadko kto interesuje się minerałami. Samemu wiele lat temu po studiach z geologii przez wiele lat a obecnie już wszystko chyba zapomniałem. Tylko wspomnienia gorących dziewczyn w górach kaczawskich na wykopaliskach minerałów...

Ale mi apetytu na karmelki zrobiles! W ogole robiliscie s9bie kiedys taki bieda-przysmak? Na patelnie wlewalo sie kapke mleka i fure cukru,tak zeby cukier namoknął tym mlekiem i podrgrzewalo sie to do tego stopnia aż cukier sie rozpuscil do postaci brązowej mazi. Trzeba bylo dobrze wyczuć moment i zestawić patelnię z gazu, zeby nie przypalić całości. Po ostygnięciu tworzył się twardy karmel, ktory trzeba było z patelni 'wystukać' jakimś młoteczkiem. Polecam spróbowac. Tylko trzeba uważać bo takie karmelki mają ostre krawędzie i przez pierwsze kilka sekund od włożenia do buzi, można sobie pociąć język Potem juz jest ok jak się krawędzie rozpuszczą.

Nazwa minerału pochodzi od nazwiska Franza Xavera Freiherra von Wulfena, mineraloga, alpinisty i jezuity. Jako ciekawostkę mogę podać, że jedne z najładniejszych okazów pochodzą z Los Lamentos.

Zaloguj się aby komentować