Wpis który wyjaśnia mój wczorajszy wpis krytykujący przesadne umartwianie się nad sobą współczesnych mężczyzn


Mój wczorajszy post nie został w pełni zrozumiały więc chce go tutaj wytłumaczyć nieco bardziej szczegółowo. Generalnie jestem zdania, że rodzina jest mimo wszystko tworem społecznym, a więc i kulturowym. To jak ona funkcjonuje i jest postrzegana zmieniało się w toku historii. Różne kultury inaczej podchodzą do tematu rodzin. W islamie dopuszczalne jest posiadanie wielu żon. W Chinach istotne znaczenie miały duże klany które według niektórych badań miały umożliwić tamtejszą eksplozje demograficzną. Nawet na zachodzie długo dominował koncept rodzin wielopokoleniowych. Rodzina nuklearna to współczesny i amerykański koncept który został wam zaszczepiony jako domyślny. W praktyce nie ma w nim nic tradycyjnego ani naturalnego.


Miłość romantyczna też jest raczej produktem cywilizacyjnym na co wskazywał polski filozof i socjolog Florian Znaniecki. Jej wartość w społeczeństwie była postrzegana różnie. W starożytnej Grecji miłość braterska (Philia) była często stawiana wyżej od erosa. Dzisiaj z kolei to kobiety często lepiej sobie radzą bez partnera od mężczyzn bo skupiają się wtedy bardziej na relacjach koleżeńskich. W średniowiecznej popularnej historii o Rolandzie gdy ten umiera to myśli przede wszystkim o swoim władcy, a nie o narzeczonej. W innych opowieściach z tego okresu bywało podobnie. Choć miłość między kobietą i mężczyzną kulturowo ceniono oraz romantyzowano to przecież za świętych i najbardziej nieskalanych postrzegano ludzi rezygnujących ze związków. Również na wschodzie pojawia się motyw ascezy.


Chce przez to powiedzieć wam (a tobie szczególnie kolego @Mikel), że cierpicie z powodu waszego przesadnego przywiązania do idei jaką jest założenie przez mężczyznę rodziny co zostało wam wpojone jako domyślny plan na dorosłość. W tym widzicie cel i sens waszej egzystencji którego nie jesteście wstanie zrealizować co powoduje waszą frustracje. Ja za to chciałem jedynie byście wyszli poza ten schemat i odnaleźli nowy cel które stanie się dla was źródłem nowego sensu. Człowiek bowiem potrzebuje celów długoterminowych na co wskazywał psycholog Józef Kozielecki. Dążąc do nich dokonuje się transgresji i przekroczenia samego siebie co jest realizacją nietzscheańskiej woli mocy. Jednak nawet coś tak prostego jak zbieranie znaczków może nadać waszemu życiu nową wartość.


W innym przypadku będziecie jedynie ciągle zgorzkniali i skupieni na własnym nieszczęściu. Nie ma to bynajmniej nic wspólnego z ekspresją własnych uczuć gdy odczuwamy silny żal (jak w przypadku śmierci bliskiej osoby, zdrady czy podobnych tragedii) Człowiek bowiem uczy się akceptować w końcu los i ruszać dalej. Tutaj natomiast obserwowany jest całkowity zanik woli działania który zostaje zastąpiony ciągłym spędzaniu czasu na umartwianiu się i racjonalizowaniu tego stanu i to właśnie jest w moich oczach żałosne.


#przegryw #filozofia #psychologia #socjologia

4b0c3d35-f20f-4873-94b6-6812d250c710

Komentarze (8)

aarahon

@Al-3_x ładnie napisane, można śmiało potwierdzić, że szukanie partnerki dla samego jej posiadania, czy też tylko po to, by przestać odczuwać samotność, to błąd który kosztuje mężczyzn bardzo dużo. Lepiej jest budować dobre relacje, nawet jeśli miałyby być tylko koleżeńskie, niż skupiać się na znalezieniu tej jednej osoby.

Al-3_x

@aarahon Myślę, że związki romantyczne mają swoją nadal wartość, ale kiedyś było jednak zdecydowanie łatwiej sobie zbudować taką relacje. Dziś jest o to dużo trudniej czego efektem jest cała masa sfrustrowanych mężczyzn z których żaden nie pomyśli by spróbować skupić się na czymś innym co też mogłoby nadać życiu poczucie celowości i sensu.

Mikel

@Al-3_x xD xD xD
Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD
Jak chcesz komuś zrobić psychoanalizę to warto zacząć od wywiadu xD Dawno nikt tak bardzo nie przestrzelił z wnioskami na temat mojej osoby xD Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ładnie się uśmiałem z rana...

Przecież zarzuciłem Ci jedynie że Twoim rozwiązaniem na samotność jest przykrywanie gówna liściem i nie rozwiązuje problemu. Ba, może doprowadzić do innych problemów jak pracocholizm czy kompulsywne ćwiczenia na siłowni. A ty mi zacząłeś rozwiązywać mój problem, który mnie nie dotyczy i do tego wywołałeś do tablicy xD

Al-3_x

@Mikel

Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD


Nie wiem czy cierpisz na brak rodziny. Wiem, że wiele osób na to narzeka i piszę ciągle o tym w internecie. Tobie natomiast chciałem powiedzieć skąd się bierze przyczyna tego cierpienia i dlatego cie zawołałem. Szczerze przepraszam, że poczułeś się przyporządkowany do tej grupy z powodu mojego wpisy. Nie taki był mój zamiar.

Al-3_x

@Mikel Ale serio cie przepraszam. Mam nadzieje, że nie jesteś obrażony :3

8f1d0487-5c98-4620-88cf-12c895584c19
Mikel

@Al-3_x Luz, nie gniewam się ;)

Co do tematu, dalej uwazam ze nie bierzesz pod uwage ze potrzeba socjalizacji jest jedna z podstawowych potrzeb czlowieka i nie zgadzam się że można jej czymś zastąpić. Każdy potrzebuje być w jakiejś relacji - czy w relacji rodzinnej, czy w partnerskiej nie ma znaczenia w ogólnym rozrachunku bo wynika ze stopnia zażyłości a w samym wejście w relację chodzi o znalezienie bratniej duszy. Różni ludzie, potrzebują różnego stopnia bliskości ale patologicznym jest stronienie od ludzi jak taki Grinch.

Jednocześnie często łączy się potrzebę socjalizacji z potrzebą posiadania potomstwa (też fundamentalna potrzeba) - no i zgoda że to połączenie może wynikać z kultury. Tylko co to ma do tego? Mimo wszystko masz potrzebę - a jeżeli ta potrzeba nie zostanie spełniona, czujesz się nieszczęśliwy. To co proponujesz nie polega na zaspokajaniu tych potrzeb a odwróceniu uwagi od ich braku. Dalej nie uważam żeby to było rozwiązanie zaspokajania potrzeb, których werbalizowania tak bardzo Cię denerwuje.

SignumTemporis

@Mikel zaciekawiła mnie Wasza dyskusja. Uważam, ze masz racje. Potrzeby socjalizacji, znalezienia bratniej duszy nie da sie zastąpić poprzez znalezienie hobby czy rzuceniem sie w wir pracy. Jedyne w czym moze hobby pomoc w tym przypadku to zwiększenie szansy na poznanie drugiej osoby, ktora moze sie stac druga połówka.


To tak jakbyś chciał mieć auto, bo lubisz jeździć, ale Cie na nie stac. Wiec kupujesz rolki. Sprawia Ci to przyjemność, ale to jednak nie to samo xp

Al-3_x

@Mikel Nie negowałem potrzeby socjalizacji. Człowiek jest istotą społeczną i nie neguje tego. Wspomniałem jednak o przykładzie starożytnych Greków którzy mocno cenili Philia czyli miłość braterską, przyjaźń. Wskazałem, że kobiety współczesne dużo lepiej radzą sobie z jako singielki od mężczyzn bo właśnie bardziej skupiają się wtedy na relacjach koleżeńskich.


Z drugiej strony wielu bardziej prymitywnych kulturach ważna była przynależność do klanu czy plemienia, a relacje z kobietami były traktowane dość użytkowo. Francuski antropolog Claude Lévi-Strauss opisywał, że kobiety były traktowane jako przedmiot wymiany by tworzyć między grupami więzi. Nie było w tym żadnego romantyzmu i dlatego zgadzam się z Znanieckim, że miłość romantyczna to produkt cywilizacji, a nie coś naturalnego. Podejrzewam, że niejeden wojownik w dawniejszych czasach lepiej traktował własnego konia niż swoją kobietę.


Więc masz racje, że więzi międzyludzkie są potrzebne, ale teza, że chodzi konkretnie o relacje z kobietami jest już uwarunkowana kulturowo. Sam osobiście od dziecka bardziej ceniłem przyjaźń niż miłość. Nigdy chyba też nie zakochałem się w nikim chyba, że mowa o mojej waifu z anime czy mojej ulubionej piosenkarce Aurorze xD


To o czym jednak mówię to nie jest dla mnie żadnym odwracaniem uwagi. Mamy osoby które cenie, ale jeśli stanęłyby mi na drodze do osiągnięcia celu to cóż... bardzo lubię pewną scenę z filmu "Podejrzani" :3


A co do poczucia nieszczęścia to już ci mówiłem, że nie chodzi o jego odczuwania tylko umiejętność radzenia sobie z nim. Jezus cierpiał na krzyżu, ale dobrowolnie wręcz się temu poddał bo wierzył w większy sens swojego działania.

Zaloguj się aby komentować