Komentarze (6)

Stary, walcz o siebie. Jako dzieciak jeździłem odwiedzać ojca w ośrodkach odwykowych, poznałem też Marka Kotańskiego, który dobrze znał mojego ojca. Widziałem też próby domowych odwyków i skręty. Moje ostatnie i najwyraźniejsze wspomnienia ojca, to jak wracał do domu po metadonie z programu metadonowego i walił w kiblu helupę, bo mając HIV już mu na niczym nie zależało. Potem gięło go w narciarzu, jak na Kensington w Filadelfii, a na koniec zasypiał z nosem w makaronie z serem. Często z nim zostawałem sam w domu.

Wiem jakie to gówno. Sam miałem wkrętki psychiczne na niektóre zabawki i walkę sam ze sobą. Opiaty używałem sporadycznie, tylko jako opcjonalny dodatek i wygładzacz końca fazy innych tematów, aby broń boże nie zacząć nawet kilkudniowego ciągu i nie wjebać się fizycznie, bo zawsze z tyłu głowy miałem obraz starego, będącego w nałogu ponad 20 lat i jego boje z życiem.

Trzymaj się i nie poddawaj.

Zaloguj się aby komentować