Wczoraj musiałem wybrać się do Oslo i z powrotem — 5 godzin jazdy w jedną stronę.

Miałem trochę czasu, więc zamiast głównymi trasami pojechałem mniej ruchliwymi drogami. Trochę z sentymentu, bo to okolice, w których zaczynałem swoją przygodę z Norwegią w zamierzchłych czasach.

Takie wyjazdy dają czas do myślenia. Człowiek nagle zauważa, jak przytłaczające potrafią być miasta, ekspresówki i autostrady. Jedziesz zamknięty w tunelu asfaltu — szybko, wygodnie, ale trochę bez kontaktu z tym, co jest dookoła. Nawet jeśli pojawi się coś ciekawego, to często nie da się zwolnić, zatrzymać ani nawet obejrzeć przy takiej prędkości.

Jasne, jeśli człowiek się spieszy, to autostrady są szybkie i komfortowe. Poza tym przy dużym natężeniu ruchu jeżdżenie zwykłymi gminnymi drogami byłoby nierealne. Ale tam, gdzie to możliwe i kiedy się nie spieszy, taka trasa potrafi być przyjemna. Zwłaszcza na norweskiej wsi, gdzie — w przeciwieństwie do Oslo — mam wrażenie, że nikt specjalnie się nie spieszy.

#norwegia #norweskiezadupia #podroze

d9dd22bd-609a-4e9d-b45a-7db43e0b84bc
7c9fc4c1-92e7-46ae-8ae7-2f02398b1194
739744f5-011f-4fce-8195-3580b7513ca6
eab651fa-bb66-4332-941d-d87f9132c809
ca76ce06-7739-4b19-b860-120778e80bcc

Komentarze (8)

@Prytozord Norwegia mój plan jak dożyje emerytury. Chciałbym się tam wybrać tam jest ruch jak w Wielkiej Brytani lewostronny?

Zaloguj się aby komentować