W pracy usłyszałem jedno ciekawe powiedzenie, które skłoniło mnie do rozkmin "surowosc prawa obchodzi sie przez jego niezastosowanie"
Szukając jego źródła wg AI To stwierdzenie nawiązuje do słynnej łacińskiej paremii Summum jus, summa injuria (najwyższe prawo, najwyższe bezprawie) i doskonale opisuje zjawisko martwych przepisów. Gdy prawo jest zbyt rygorystyczne lub oderwane od realiów społecznych, praktyka prawna radzi sobie z tym poprzez jego nieegzekwowanie, arbitralne odstąpienie od wymierzenia kary lub uniewinnienia
I coś w tym jest, chyba najbardziej to widać w prawie o ruchu drogowym które w wieku kwestiach jest oderwane od realiów społecznych i jest masowo nieprzestrzegane. Przykładowo jazda rowerem po chodniku - niby nielegalne a jest standardem za który nikt nie ściga.
Rządzący myślą że to ustalając surowe prawo będzie bezpieczniej jednak dochodzi do sytuacji gdy prawo jest tak surowe że jest masowo nieprzestrzegane. To najbardziej widać w kwestii hulajnóg elektrycznych i motorowerów elektrycznych.
Dawniej istniała karta motorowerowa. Prosty twór mający nauczyć podstaw ruchu drogowego. Zastąpiono je prawo jazdy kategorii AM. W teorii prawo jazdy jest bardziej wymagające więc będzie bezpieczniej Podobnie z homologacja, jak będzie to sprzęt dopuszczony do ruchu, sprawdzony więc bezpieczniej.
A wychodzi na to że jest na odwrót. Prawo jest zbyt surowe więc jest masowo nierespektowane. Do prawo jazdy kategorii AM prawie nikt nie podchodzi w efekcie czego: - młodzi bez przeszkolenia jeżdżą na niezarejestrowych elektrycznych pojazdach - starsi ludzie bez prawa jazdy zamiast jeździć jak to we Francji określają "samochodem dla alkoholików" bo tam nie trzeba na nie prawo jazdy- czterokolowcami do 45km/h to by nie rzucać się w oczy jeżdżą zwykłymi bez prawka. -urodzonym po 94 odebrano możliwość jeżdżenia skuterem na dowod zamiast jeździć skuterem mającym tablice i OC jeżdżą odblokowanymi pojazdami elektrycznymi.
Krótko mówiąc można ustalać coraz bardziej restrykcyjne prawo, ostatnio ktoś proponował tutaj batozenie hulajnogodziarzy na rynku. To nie spowoduje że bedzie bezpieczniej.
Odblokowane hulajnogi elektryczne, motorowery elektryczne nie znikną, bo zapełniaja potrzebę taniej sprawnej mikromobilnosci w miescie. Ktoś kto nie ma prawo jazdy nie będzie robił prawka za 2 tys by później kupować ciężki skuter spalinowy/elektryczny za 6 tys skoro może kupić rower za 3 i go odblokować. To wszystko można porównać do prób radzenia sobie z alkoholem. Obecnie mamy etap prohibicji a trzeba to sensownie uregulować znajdując jakiś konsensus.
Ja zamiast tego proponuje poluzowanie z jednoczesnym wprowadzeniem tablic i OC.
- jasny podział na hulajnogi lekkie - na chodniki i ścieżki oraz ciężkie - na drogi. Obecnie w teorii istnieją tylko te jedne, więc rodzic kupuje a dzieciak odblokowuje kukirina i leci 50km/h. Po zmianach nawet jakby odblokował taka lekka w stylu Xiaomi m365 to poleciałaby ona max 32km/h przez chwilę by później jechać 25.
- pojazdy do 45km/h na kartę motorowerowa lub jakieś inne proste przeszkolenie - jak dawniej. Na pewno nie coś co kosztuje 2 tys i ma średnia zdawalnosc.
- brak wymogu homologacji dla dwokołowych pojazdów do 45km/h lub zrobienia jej taniej i prostej - tak by zamawiając pojazd z chin możnaby go zarejestrować, a za to wymóg tablic i OC plus wywalenie ich na drogi, może jeszcze ewentualnie jakiś prosty przegląd sprawdzający hamulce.
#prawojazdy