W Polsce mamy w sumie dość niską frekwencję wyborczą. Nawet jeżeli chodzi o te rekordowe 60 czy 62% w skali kraju dalej oznacza to że prawie połowa uprawnionych nie idzie głosować.
Widziałem akcje opozycji namawiającej żeby dzwonić po rodzinie, znajomych żeby oddali na nich głosy. No super - okej, a co jeżeli oni w ogóle nie głosują, nie chcą, nie robili tego tak jak moi rodzice poza jednym razem w 1995 jak też mieli te ok. 18 lat a potem tylko raz w życiu byli na referendum w sprawie wejścia do UE xD
Ja sam odkąd skończyłem 18 lat biorę udział we wszystkich wyborach, interesuje się polityką od dziecka - (za sprawą dziadka - nie będę ukrywał że to dzięki niemu) ale gdy spytałem mamę i tatę czy idą na głosowanie to powiedzieli że ich to nie obchodzi, bo i tak to nic nie zmieni, nikt im nic nie da za darmo bo nie są żadną patologią a tej emerytury z ZUS to pewnie i tak nie zobaczą na oczy xD No w sumie ten ich punkt widzenia to trochę takie rozgoryczenie każdą partią co rządziła do tej pory, może jak dojrzeje to też mi opadnie ten entuzjazm ale nie potrafię tego trochę zrozumieć. I żebyście nie myśleli, moi rodzice to nie są jakieś stare grzyby którym z małżeństwa to zostało tylko wspólne oglądanie telewizji i jedzenie obiadu - ale to może właśnie takie grzyby chodzą na wybory zamiast po prostu cieszyć się życiem?
Takie małe przemyślenia przedwyborcze...
#wybory #przemyslenia#polityka